Fundamenty nie sprzyjają ropie

Debiut giełdowy Saudi Aramco zatrzyma przecenę surowca, ale długoterminowe perspektywy nie są optymistyczne.

Od 3 października, kiedy notowania ropy brent były o krok od zejścia na dziewięciomiesięczne minimum, surowiec podrożał o 11 proc. Inwestorzy kupowali ropę na fali globalnej poprawy nastawienia do aktywów cyklicznych, napędzanej postępami w negocjacjach handlowych między USA i Chinami oraz ustępowaniem obaw przed światową recesją. Jednak zwyżki wyraźnie wytraciły impet w ostatnich dniach — w środę za baryłkę brent płacono 62,4 USD. Wciąż nie ma potwierdzenia, że globalne ożywienie jest na horyzoncie, a porozumienie handlowe faktycznie dojdzie do skutku.

Tymczasem wyraźnie rosną zapasy ropy w będących jej największym konsumentem Stanach Zjednoczonych. Według szacunków specjalistów, ankietowanych przez agencję Bloomberg, w ubiegłym tygodniu zwiększyły się już ósmy raz w ciągu dziewięciu tygodni, tym razem o 1,5 mln baryłek (publikacja danych w czwartek). Zdaniem Ole Hansena z Saxo Banku, o ile wzrost zapasów ropy o tej porze roku jest zgodny z tendencjami sezonowymi i nie musi być niepokojący, o tyle wyjaśnienie się niepewności związanej z negocjacjami handlowymi jest dla inwestorów absolutnie kluczowe.

— Porozumienie handlowe zostało niemal całkowicie uwzględnione w cenach aktywów, a to oznacza ryzyko poważniejszych zawirowań, gdyby jednak miało się ono nie zmaterializować — zauważa szef strategii rynków surowcowych Saxo Banku.

Co przyniesie szczyt

W cieniu ciążących na globalnym wzroście — i w ten sposób dławiących wzrost popytu na ropę — napięć handlowych na rynek docierają sygnały, że producenci skupieni wokół OPEC nie palą się do dalszego cięcia produkcji. Według prognoz kartelu w pierwszej połowie 2020 r. na rynek wrócić może nadwyżka podaży. Mimo to czołowi członkowie ugrupowania wydają się skłaniać ku pozostawieniu bez zmian limitów wydobycia, po tym jak produkcja była systematycznie ograniczana od początku 2017 r., a pół roku temu zdecydowano o przedłużeniu obowiązywania wcześniejszych ograniczeń.

O tym, że jest za wcześnie, by na zaplanowanym na 5-6 grudnia posiedzeniu rozważać pogłębienie cięć produkcji, przekonany jest sekretarz generalny OPEC Mohammad Barkindo.

— Porozumienie między USA i Chinami rozproszy gromadzące się nad globalną gospodarką czarne chmury — tłumaczy Mohammad Barkindo, według którego porozumienie jest pewne. Na grudniowym szczycie decydenci mają poprzestać na działaniach zmierzających do ściślejszego przestrzegania ograniczeń przez producentów. Choć trzymanie się limitów faktycznie jest piętą achillesową OPEC, to taki ruch może nie wystarczyć do zbilansowania popytu i podaży w perspektywie kolejnych miesięcy. Utrzymanie równowagi będzie wymagało od OPEC zmniejszenia w 2020 r. wydobycia do 29 mln baryłek dziennie w porównaniu ze średnio notowanymi do tej pory w 2019 r. 30,3 mln. — oblicza firma badawcza Rystad Energy.

Zerowy wzrost

Skupieni wokół OPEC producenci znaleźli się między młotem a kowadłem — mimo wyhamowywania boomu łupkowego w USA tamtejsza produkcja ropy nadal rośnie, a optymizmem nie napawa długoterminowy popyt na surowiec. Sam OPEC prognozuje, że do 2025 r. jego udziały w globalnym rynku ropy spadną z 35 do 32 proc., i to bez zakładania agresywnych cięć wydobycia.

Według Międzynarodowej Agencji Energii (IEA) w najbliższych pięciu latach światowy popyt na ropę będzie rósł w tempie zbliżonym do 1 proc. rocznie, a około 2030 r. jego dynamika ostatecznie spadnie do zera. Wszystko przez dalszy wzrost popularności pojazdów elektrycznych i poprawę wydajności napędów spalinowych. Według prognoz IEA poprawa efektywności konwencjonalnych silników zredukuje popyt na ropę o 9 mln baryłek dziennie, a ekspansja silników elektrycznych o kolejne 4 mln baryłek — co razem oznaczałoby oszczędności odpowiadające 13 proc. obecnego popytu.

To może wywrócić do góry nogami obecny porządek na rynku ropy, zapowiada ośrodek Bloomberg Intelligence. Jeśli ceny baterii litowo-jonowych nadal będą spadać w tempie około 10 proc. rocznie, to w 2024 r. sięgną 100 USD, pozwalając autom elektrycznym bezpośrednio konkurować kosztowo ze spalinowymi. Taki scenariusz oznaczałby spadek globalnego popytu na ropę o około 10 proc. i przecenę surowca nawet do 30 USD za baryłkę, przewiduje w raporcie Bloomberg Intelligence (co do tego nie zgadza się IEA, według której utrzymanie mocy wydobywczych będzie wymagało wyższych niż obecnie cen ropy).

Odległy scenariusz

Ciążącą na OPEC presję złagodzić mogłoby dalsze hamowanie boomu produkcji łupkowej w USA, które w 2018 r. stały się największym producentem ropy na świecie. W przeciwieństwie do wydobycia metodami tradycyjnymi wydajność odwiertów w technologii łupkowej po pierwszych kilku kwartałach eksploatacji spada nawet o 70 proc.

Tymczasem związana z silną falą przeceny ropy z czwartego kwartału 2018 r. presja inwestorów zmusiła amerykańskie spółki poszukiwawczo-wydobywcze do cięcia inwestycji, co oznacza mniejszą liczbę nowo oddawanych wiertni. Choć w przypadku produkcji łupkowej, odpowiedzialnej według danych z 2018 r. za 59 proc. całkowitego wydobycia USA, spadek nakładów inwestycyjnych powinien dość szybko skutkować spadkiem produkcji, to taki scenariusz na razie się nie realizuje.

Według ostatnich prognoz instytucji finansowych w 2020 r. dynamika amerykańskiej produkcji surowca wciąż będzie kształtować się między 5 a 10 proc. To wyraźnie mniej niż jeszcze w 2018 r., kiedy wzrost sięgał 21 proc., jednak wciąż za dużo, by OPEC i sprzymierzona z nim Rosja mogli spać spokojnie. W tej sytuacji zdaniem Ole Hansena z Saxo Banku dziką kartą dla rynku ropy okazać się może planowany giełdowy debiut saudyjskiego giganta naftowego Saudi Aramco.

— Oferta akcji Saudi Aramco może stanowić zabezpieczenie przed przeceną ropy naftowej. Saudyjczycy zrobią wszystko, żeby do niej nie doszło, bo groziłoby to fiaskiem IPO. Dlatego w średniej perspektywie nie jesteśmy do ropy negatywnie nastawieni — do końca roku ceny powinny kształtować się w okolicach 60 USD za baryłkę. Na większe zwyżki nie pozwoli jednak słabość popytu — zaznacza Ole Hansen.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu