Fundusze są w gorszej sytuacji

  • Emil Szweda
opublikowano: 13-10-2014, 00:00

Obniżka stóp procentowych przez Radę Polityki Pieniężnej o 50 pkt baz. oznacza co prawda tylko dostosowanie stóp NBP do wcześniejszych zmian WIBOR. Ale...

... ale nie wynika z tego jeszcze, że WIBOR nie będzie dalej spadał. Łącznie skala dotychczasowego spadku WIBOR „pochłonęła” 212 mln zł odsetek w skali roku, co oznacza oszczędności dla emitentów, ale także mniejsze przychody odsetkowe dla posiadaczy obligacji.

Problem w mniejszym stopniu dotyczy inwestorów detalicznych, bo alternatywne formy inwestycji — obligacje skarbowei lokaty bankowe — także dają już zarobić mniej. Zatem obligacje o zmiennym kuponie, mimo nominalnie niższego oprocentowania, zachowają swoje przewagi. A nawet je powiększą, jeśli wziąć pod uwagę procentową rozpiętość między 2,5 proc. oferowane dziś w bankach i na detalicznych dwulatkach (2,4 proc.) a średnim oprocentowaniem obligacji firm. Dlatego nie należy zakładać, że spadek WIBOR jest katastrofą dla Catalyst, która będzie skutkować exodusem inwestorów detalicznych. Przeciwnie — obserwując zachowanie indeksów na GPW można sądzić, że Catalyst raczej przyciągną jeśli nie nowych inwestorów, to przynajmniej widzów.

W gorszej sytuacji są fundusze inwestycyjne. Przy średnim poziomie opłat za zarządzanie na poziomie 2 proc. i stopie WIBOR sięgającej 2,06 proc. i przy kontraktach FRA dyskontujących dalszy spadek WIBOR nawet do 1,65 proc. (dyskontowany jest zatem spadek stóp NBP o kolejnych 50 pkt baz.), fundusze skazane są na wykazywanie coraz niższych stóp zwrotu. To zaś może zagrozić ich popularności, a notowane przez 20 kolejnych miesięcy napływy mogą zamienić się w odpływ środków, choć nie podejrzewam, by miał to być proceder na masową skalę. Ostatecznie fundusze nie powinny przynosić strat, a jedynie przewaga stóp zwrotu nad lokatami bankowymi może stopnieć.

To jednak wystarczy, by popyt na obligacje firm nieco przygasł. OFE uzupełnią popyt na papiery dużych firm, ale kto będzie obejmował emisje o małej i średniej wielkości? Emitenci albo zwrócą się po finansowanie do banków, albo do detalicznych inwestorów, co może okazać się bodźcem do rozwoju Catalyst i poprawy jego płynności. Skoro o tym mowa — z naszych szacunków wynika, że emisja PCC Rokita zakończyła się pełnym powodzeniem (zapisy przyjmowano do piątku) i redukcją zapisów, choć zapewne w mniejszej skali, od tej, do której spółka nas przyzwyczaiła (w I programie publicznych emisji redukcje sięgały 80 proc.). Best natomiast nadal nie wypuścił komunikatu o skróceniu zapisów (stałoby się tak, gdyby popyt przekroczył oferowane 50 mln zł), więc już teraz można powiedzieć, że papiery schodzą dłużej niż w czasie pierwszej publicznej emisji długu Bestu. 45 mln zł zostało wtedy sprzedanych w cztery dni (obecnie zapisy przyjmowane są od ośmiu dni roboczych). Na ile jest to specyfika samej oferty (stałe oprocentowanie), siły przebicia oferującego, a na ile papierek lakmusowy zainteresowania obligacjami firm przez inwestorów detalicznych nie można w tej chwili przesądzać. Zwłaszcza, że konstrukcja emisji skłania do opłacania zapisów w ostatnim terminie (by być jak najbliżej dnia emisji, po którym rozpocznie się naliczanie oprocentowania).

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda, Obligacje.pl

Polecane