Garnitury na miarę zwiększają rozmiary

Odzież szyta na zamówienie z niszy przeradza się w rynek z niezłymi perspektywami. Jeszcze nie ma tu tłoku, ale graczy przybywa

Szycie garniturów czy koszul dopasowanych do klienta jeszcze nie stało się usługą powszechną, ale jej popularność rośnie. O rosnącą kategorię walczą już nie tylko pojedyncze punkty krawieckie, ale producenci gotowych garniturów. Powstają nawet pierwsze wyspecjalizowane sieci showroomów.

MIARA CZASÓW:
Zobacz więcej

MIARA CZASÓW:

Kiedyś dla wąskiej grupy, dziś w salonach najbardziej znanych garniturowych marek. Szycie na zamówienie dla klienta to usługa na miarę dzisiejszych czasów — przekonują producenci. Fotolia

Przywilej vs standard

— „Made to measure” to silnie — dwucyfrowo — rosnąca część naszej sprzedaży, choć oczywiście baza jest niska. Z roku na rok widać jednak większe zainteresowanie klientów garniturami szytymi na miarę. Coś, co kiedyś było dostępne tylko w przypadku marek superpremium, staje się powoli standardem na bardziej masowym rynku — mówi Grzegorz Pilch, prezes Grupy Vistula. Zarządzana przez niego grupa oferuje obecnie taką usługę w 17 salonach i będzie wprowadzać ją w kolejnych.

— Kiedyś nasi krawcy jeździli do menedżerów i zdejmowali miarę. Była to usługa ograniczona do pewnej uprzywilejowanej grupy. Teraz jest ogólnodostępna w naszych salonach sprzedaży. To ciągle nisza, ale ciekawa, którą nie można wzgardzić. Dziś to niewielka część naszych przychodów, ale dlaczego nie powalczyć o zwiększenie tego udziału? To trochę tak jak z e- -commerce. Kiedyś też był uznawany za ciekawostkę, a dzisiaj jest coraz ważniejszym kanałem sprzedaży — uważa Michał Wójcik, prezes Bytomia.

Na miarę czasów

— Mamy taką usługę, lecz jej nie reklamujemy. Dopracowujemy inny pomysł na nią i dopiero, gdy ruszy, rozpoczniemy promocję — mówi Rafał Bauer, prezes Próchnika. Jego zdaniem, tzw. miarówka to obecnie nie kwestia robienia dobrego biznesu, ale również zaufania do marki. Aby wiarygodnie sprzedawać produkt bazowy, czyli odzież gotową, trzeba mieć w ofercie też tę na miarę. Grzegorz Pilch przyznaje, że taka usługa to dla spółki szansa na pozyskanie nowych klientów zainteresowanych wyższą półką i element budowania wizerunku firmy i marki.

— Prawda jest taka, że to również usługa na miarę dzisiejszych realiów. Znalezienie gotowego garnituru zajmuje klientom sporoczasu, a do tego i tak najczęściej musi on być choć trochę przerobiony w salonie. Szycie na miarę eliminuje te niedogodności — mówi Marta Stefańczyk-Ciąpała, właścicielka Cafardini, które od początku postawiło tylko na szycie na miarę, a dziś ma cztery showroomy. Jej zdaniem boom dopiero nadejdzie.

— To rosnący i ciekawy rynek, ale ciągle na początkowym etapie rozwoju. Przybywa tu graczy niezależnych oraz znanych z rynku gotowych garniturów, ale dzięki temu coraz większa grupa klientów dowiaduje się o takiej usłudze, więc zyskuje na tym cała kategoria. Wciąż największą konkurencją są dla nas jednak nie inni szyjący na miarę, ale producenci garniturów gotowych. Sami jednak nie zamierzamy takich wprowadzać do oferty — mówi Marta Stefańczyk-Ciąpała.

Często a niedrogo

Założycielka Cafardini zaznacza, że mało prawdopodobne jest, by pomimo takich perspektyw jej firma miała kiedyś 20 czy więcej showroomów.

— Wówczas moglibyśmy stracić bliski kontakt z klientem, a to on jest podstawą tego modelu biznesowego. Nigdy nie chcieliśmy być najwięksi — dodaje Marta Stefańczyk-Ciąpała. Zdaniem Rafała Bauera, w praktyce dobrze radzą sobie w tym biznesie właśnie małe podmioty, bo są w stanie poświęcić maksimum uwagi klientowi, tkaninom itd. — Każde rozwinięte społeczeństwo konsumpcyjne ceni rzeczy zindywidualizowane, stąd rosnąca popularność takiej usługi. Hamulcem dla tej kategorii jest wieloletnia praca największych koncernów odzieżowych nad przekonaniem klientów, że cały czas trzeba kupować coś nowego. Ubrania nie mogą być więc drogie, a szycie na miarę takie jest — dodaje szef Próchnika.

Na garnitury, koszule, marynarki Polacy wydają — jak szacuje Cafardini, bo brak tu danych firm badawczych — od 800 mln zł do 1,2 mld zł rocznie. Z roku na rok coraz więcej. Ułamek tego przypada na made to measure, ale to się zmienia. — Pojawiają się kolejne pojedyncze pracownie zakładane m.in. przez menedżerów, którzy mają doświadczenie w pracy dla światowych marek i próbują swoich sił z własnymi projektami made to measure — dodaje Grzegorz Pilch. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Garnitury na miarę zwiększają rozmiary