Globalne bezpośrednie inwestycje zagraniczne zaczęły wreszcie rosnąć

Polska Agencja Prasowa SA
opublikowano: 29-09-2005, 14:01

W 2004 r., po trzech latach spadków, na świecie nastąpił nieznaczny wzrost bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) - wynika z opublikowanego w czwartek raportu Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Usług. Tegoroczny, 15. już raport został jednocześnie opublikowany w wielu krajach świata, centralna prezentacja miała miejsce w Genewie.

W 2004 r., po trzech latach spadków, na świecie nastąpił nieznaczny wzrost bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) - wynika z opublikowanego w czwartek raportu Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Usług. Tegoroczny, 15. już raport został jednocześnie opublikowany w wielu krajach świata, centralna prezentacja miała miejsce w Genewie.

Z raportu, który w Polsce zaprezentował przedstawiciel Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju Zbigniew Zimny wynika, że w 2004 r. wartość BIZ na świecie wyniosła 648 miliardów dol.

BIZ nie napływają jednak równomiernie; wartość inwestycji do krajów rozwijających się wzrosła o 40 proc. (w stosunku do 2003 r. - PAP) i wyniosła 233 mld dol. W krajach rozwiniętych wartość BIZ zmalała o 14 proc. i wyniosła 380 mld dol.

Wśród krajów rozwiniętych najatrakcyjniejsze dla napływu BIZ są USA (napływ BIZ w 2004 r. wzrósł tam o 62 proc. i wyniósł 96 mld dol) oraz Wielka Brytania. Wśród krajów rozwijających się największy wzrost BIZ zanotowały Azja z Oceanią (wzrost o 46 proc. w porównaniu z 2003 r.) oraz Ameryka Łacińska z Karaibami (wzrost o 44 proc.)

W "starej" UE w 2004 r. napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych (z wyłączeniem Wlk. Brytanii) spadł aż o 40 proc., osiągając poziom najniższy od 1998 r.

Sytuację w UE ratują kraje "nowej" dziesiątki; łączna wartość BIZ w nowo przyjętych krajach wzrosła o 20 mld dol, przekraczając niemal o 70 proc. poziom z 2003 r.

W tej grupie największymi udziałowcami w napływie BIZ były: Polska, Czechy i Węgry, w których najczęściej inwestowały firmy z państw "starej" UE - Austrii, Francji, Niemiec i Holandii.

Obecny na prezentacji raportu polski eurodeputowany Dariusz Rosati powiedział, że przyczynami spadku BIZ w UE są przede wszystkim przeregulowania w gospodarce, wysokie koszty pracy, kwestie wolnego przepływu siły roboczej i usług.

Jego zdaniem, jeśli te tendencje się utrzymają, to w niedługim czasie UE znajdzie się na marginesie światowego przepływu inwestycji. To zaś oznacza - uważa Rosati - że w UE nie tylko będzie mniej kapitału i pracy. Podstawowe niebezpieczeństwo jest takie, że ograniczony zostanie przepływ technologii i postępu.

Rosati zwrócił uwagę, że mimo iż Polska jest w czołówce BIZ w UE, jej perspektywy nie są najlepsze. W Polsce nakłady - zarówno publiczne jak i prywatne na naukę i rozwój - są najniższe wśród krajów członkowskich (0,6 proc. PKB) i wciąż spadają. Jego zdaniem konieczny jest "rozsądny interwencjonizm państwowy".

Prezes Polskiej Agencji Informacji i Inwestycji Zagranicznych (PAIiZ) Andrzej Zdebski powiedział, że w Polsce działa obecnie 30 centrów badawczo - rozwojowych, a w 2005 r. w ośrodkach badań zatrudnienie znajdzie kolejne 1500 osób. Choć Polska nadal postrzegana jest w regionie jako jedna z najlepszych lokalizacji do prowadzenia działalności badawczo rozwojowej, to bardzo daleko nam do liderów rankingu: Chin, USA, Indii czy nawet Singapuru i Tajwanu.

Zdebski podkreślił jednak, że w 2004 r. międzynarodowi eksperci umieścili Polskę na ósmym miejscu pod względem atrakcyjności do inwestowania (po m.in. USA, Chinach, Brazylii, Rosji, Niemczech), a w 2004 roku zlokalizowano u nas 230 inwestycji typu green field - czyli takich, które dają najwięcej miejsc pracy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Polska Agencja Prasowa SA

Polecane