Godzina policyjna niczym durszlak

opublikowano: 22-12-2020, 20:00

Nie tylko w Polsce trudnym do zrozumienia obyczajem klasy politycznej jest podejmowanie strategicznych decyzji nocami.

Pozorną efektywność takiej pracy umysłowej zna każdy, kto nerwowo wkuwał do rana przed egzaminem. Naprawdę trudno pojąć, czemu w tak szkodliwych okolicznościach obradują np. szczyty Rady Europejskiej. Prezydenci/premierzy widocznie wolą zarwać w Brukseli noc z czwartku na piątek, niż debatować zwyczajnie w piątek oraz – o zgrozo! – poświęcić sobotę. W Polsce podejmowanie ważnych decyzji ciemną nocą kojarzy się jak najgorzej, nie tylko z 12/13 grudnia 1981 r. Niestety, w III RP od początku ukształtowała się – przede wszystkim w Sejmie i Senacie – nocna tradycja, w epoce tzw. dobrej zmiany bardzo umocniona.

Nocna praworządność ma pewien wątek wyjątkowo bezmyślny. Często koło północy ogłaszane są w Dzienniku Ustaw bardzo oczekiwane ustawy czy rozporządzenia. Od 2009 r. każdy akt publikowany elektronicznie miał sygnaturkę podpisową urzędnika Rządowego Centrum Legislacji (RCL). Poza proceduralnym miało to kapitalne znaczenie informacyjne – podpis elektroniczny notowany był z dokładnością sekundową, publikacja następowała wkrótce potem, a więc istniał twardy dowód, kiedy ustawy czy rozporządzenia się ukazywały. Niektóre zawierały nieszczęsny zapis o wchodzeniu w życie z dniem ogłoszenia, zatem dokładna pora miała ważne następstwa. Tzw. dobra zmiana szczególnie konfliktowe ustawy, wchodzące w życie od północy, często publikuje z wyprzedzeniem zaledwie… kilkunastu minut. Podpisowa sygnaturka obnażała ten karygodny proceder PiS, zatem po dekadzie ukazywania się nagle od dwóch miesięcy… zniknęła. Obecnie termin publikacji można ustalić tylko śledząc bez przerwy portal RCL.

Pokrętne nocne losy miało także oczekiwane rozporządzenie Rady Ministrów o ustanowieniu tzw. narodowej kwarantanny. Przyjęte zostało tzw. obiegiem w poniedziałek 21 grudnia i tegoż dnia ogłoszone przed północą. Wchodzi w życie w poniedziałek 28 grudnia, obowiązuje do 17 stycznia 2021 r., zatem vacatio legis wyjątkowo otrzymało aż kilkudniowe. Skryte wrzucenie go ciemną nocą potwierdza, że władcy kraju odczuwają wstyd za wiele bezsensownych zapisów. Bez uzasadnienia antyepidemicznego przedłużony został paraliż wielu branż, ponownie zamknięto duży handel, na czarnej liście znalazły się nawet osławione stoki narciarskie. Żadna pociecha, że zaostrzenie restrykcji zostało zapowiedziane już kilka dni przed publikacją.

Według rządu PiS w tym roku nawet zindywidualizowany spacer sylwestrowy (zdjęcie pochodzi z przełomu 2018/19) będzie nielegalny.
Filip Radwanski / Forum

Mnie najbardziej zaintrygowało brzmienie przepisu o wprowadzeniu sylwestrowej godziny policyjnej. Ostateczną wersję warto zacytować: „§ 26. Od dnia 31 grudnia 2020 r. od godz. 19.00 do dnia 1 stycznia 2021 r. do godz. 6.00 na obszarze RP przemieszczanie się osób przebywających na tym obszarze jest możliwe wyłącznie w celu: 1) wykonywania czynności służbowych lub zawodowych lub wykonywania działalności gospodarczej; 2) zaspokajania niezbędnych potrzeb związanych z bieżącymi sprawami życia codziennego”. Abstrahując od niekonstytucyjności takiego zakazu – możliwy jest do wprowadzenia tylko ustawą, a nie rozporządzeniem wydanym na podstawie bardzo mglistej delegacji ustawowej – przytoczony zapis naprawdę przypomina przepuszczający wodę durszlak. Przed każdym uczciwym polskim sądem bez problemów dowiedzie się, że np. powitanie Nowego Roku gdzieś na wolnym powietrzu to „niezbędna potrzeba” cywilizacyjna, chociażby nie uznawała jej policja, wlepiająca mandat za nielegalne według rządu PiS „przemieszczanie się”.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane