Jarosław Romanowski
dyrektor generalny ds. handlu i zabezpieczeń KGHM Polska Miedź
Każdy tydzień przynosi kolejne rekordy. Cena złota, ustanawiając nowe historyczne maksimum, wkroczyła na nieznane terytorium, gdzie trudniej jest wyznaczyć potencjalne poziomy oporu. Głównym motorem wzrostów w ostatnich kilkunastu miesiącach jest popyt inwestycyjny, a zwłaszcza fundusze typu ETF. Ale sami producenci złota również przyczynili się do umocnienia trendu wzrostowego poprzez zamykanie swoich długoterminowych pozycji zabezpieczających (tzw. dehedging). Czy jesteśmy świadkami kolejnej gorączki złota?
Wydaje się, że jeszcze długo możemy obserwować wysokie ceny tego metalu. Powszechne drukowanie pieniędzy, które rozpoczęło się po kryzysie finansowym w 2008 roku, wzbudziło obawy o inflację w długim terminie. Historycznie wysoka inflacja oznaczała wzrost cen złota. W krótszej perspektywie jednak Stany Zjednoczone bardziej obawiają się pojawienia deflacji, co mogłoby prowadzić do scenariusza japońskiego i groziłoby wieloletnią stagnacją gospodarczą. Inflacja wspiera ceny złota, więc można by przypuszczać, że deflacja powinna być zjawiskiem negatywnym dla jego cen. W obecnej sytuacji jest wręcz przeciwnie. Zagrożenie deflacją prawdopodobnie spowoduje kontynuację drukowania pieniądza, co w konsekwencji powinno wpłynąć na deprecjację dolara i wzrost cen kruszcu.
Długoterminowy hedging producentów, który był jednym z czynników wpływających na spadek cen złota w latach 90., w ostatniej dekadzie zmienił się w dehedging i wspierał trend wzrostowy na tym rynku. W ubiegłym tygodniu AngloGold Ashanti, jako ostatni z wielkich producentów złota, planuje odkupienie swoich transakcji zabezpieczających, których ujemna wycena przekracza 2 mld USD. Zapewne wpływ na taką decyzję miał kilkunastoprocentowy udział, jaki w tej spółce posiada fundusz prowadzony przez Johna Poulsona. Inwestor ten znany jest ze swojego bardzo pozytywnego nastawienia do rynku złota i idących za tym wielomiliardowych inwestycji.
Wszystkie czynniki wspierające w ostatnim okresie cenę złota (obawy o inflację lub deflację, osłabienie dolara, interwencja Bank of Japan, problemy części krajów strefy euro, spodziewane kontynuowanie drukowania pieniędzy oraz planowany dehedging) występują w okresie tradycyjnie zwiększonego popytu fizycznego w Indiach. Rozpoczynajacy się tam właśnie sezon ślubów tradycyjnie już podnosi ceny złota, które jest najważniejszym atrybutem hinduskiej panny młodej.
Wydaje się, że głównym zagrożeniem dla ceny tego metalu jest ustabilizowanie sytuacji ekonomicznej świata i rozwiązanie problemów finansowych wielu kluczowych gospodarek. Dopóki zatem temat sztabek i monet nie zdominuje rozmów w trakcie spotkań rodzinnych, lub też sąsiadka i kierowca taksówki nie będą nas namawiać na intratną inwestycję w złoto, gorączka może jeszcze trwać.