GPW Ő99 pod znakiem usunięć, fuzji i wezwań
KONIEC MITU: Nietykalny przez kilka lat warszawski Universal, którym ciągle kieruje Dariusz Przywieczerski, w końcu się doigrał — usunięto walory spółki z publicznego obrotu. fot. ARC
Ostatnich dwunastu miesięcy na warszawskim parkiecie z pewnością nie można zaliczyć do nudnych. O ile rzeczywiście można narzekać na sam przebieg notowań, co wynikało z niezbyt dobrej koniunktury giełdowej, o tyle w tak zwanym otoczeniu działo się naprawdę wiele. Na parkiecie mieliśmy do czynienia z kilkoma ciekawymi wydarzeniami, które z perspektywy roku wydają się zaczątkiem nowych trendów, jakie obowiązywać będą w przyszłości na GPW.
JEDNYM z najważniejszych, dobitnie wskazującym na chęć podniesienia przejrzystości obrotu notowanymi papierami oraz próby rugowania z handlu spółek, które nie poddają się rygorowi przepisów o publicznym obrocie, była bez wątpienia sprawa Universalu. Determinacja, z jaką działała zarówno Komisja Papierów Wartościowych i Giełd, jak i same władze giełdy, świadczy o wadze problemu. W ich wyniku, z obrotu publicznego zostały usunięte walory tej spółki — jest to pierwsza spółka wyrzucona w ten sposób z parkietu.
CESARZ SPEKULACJI został więc bardzo surowo ukarany za niewypełnianie obowiązków informacyjnych. Można rzec, że odpublicznienie warszawskiego holdingu nastąpiło niejako na jego własne życzenie. I na nic zdały się odwołania do sądów, które na razie nie wykazują zbytnich chęci do szybkiego zajęcia się tą kontrowersyjną sprawą. A że budzi ona wiele emocji, chyba nie trzeba nikogo przekonywać. Wystarczy jedynie zwrócić uwagę na liczbę inwestorów, którzy pozostali z bezwartościowymi w chwili obecnej akcjami w rękach.
INNYM istotnym trendem, jaki można było zanotować w tym roku na GPW, była ogromna liczba wezwań. Nasilenie tego zjawiska, które do niedawna występowało bardzo sporadycznie, miało i ma bardzo jasne przesłanki natury ekonomicznej. Jest skutkiem dwóch czynników. Przede wszystkim wezwania były konsekwencją spadku wartości cen akcji większości spółek, czego nie omieszkali wykorzystać inwestorzy strategiczni, chcący dzięki temu zwiększyć posiadane udziały bądź też przejąć kontrolę nad wybranymi spółkami. Relatywnie niska wartość nabywanych przez nich walorów stwarzała możliwość taniego wejścia na polski rynek lub przynajmniej umocnienia zdobytej wcześniej pozycji. Czynnik ten ściśle wiąże się z sytuacją makroekonomiczną polskiej gospodarki. Po zeszłorocznym kryzysie finansowym w Rosji, skutkiem czego było zdecydowane ograniczenie polskiego eksportu za naszą wschodnią granicę, do dzisiaj niektóre spółki nie mogą wyjść z dołka. Tym samym, przy równoczesnej niskiej wycenie ich walorów na giełdzie, stają się łatwym celem do przejęcia, a w konsekwencji, z czym mieliśmy też kilkakrotnie w tym roku do czynienia, przejmujący podmiot decyduje się na wycofanie spółki z obrotu publicznego. Taki scenariusz przytrafił się w tym roku między innymi DomPlastowi, Górażdżom czy też Polifarbowi Dębica.
DO WAŻNYCH tegorocznych wydarzeń na parkiecie zaliczyć trzeba najróżniejsze fuzje. Zapoczątkowane przez połączenie Polifarbów z Cieszyna i Wrocławia, szybko znalazły naśladowców w innych branżach. Łączyć zaczęły się m.in. firmy mięsne czy budowlane. Wydaje się, że połączenia emitentów są wymogiem czasu i z takimi rozwiązaniami będziemy mieli do czynienia coraz częściej.
WARTO TAKŻE wspomnieć o zaprzestaniu publikacji raportów miesięcznych przez spółki, co w niektórych przypadkach prowadzi do sytuacji, że informacje w wybranych przypadkach przedstawiane są nie częściej niż raz na kwartał. Niestety w tej kwestii stanowisko komisji jest nieugięte i tłumaczone koniecznością dostosowania naszych przepisów do obowiązujących w UE.