GPW połknie węgierską izbę rozliczeniową

opublikowano: 16-12-2021, 16:03

By uruchomić instrumenty pochodne na rynku towarowym warszawska giełda szykuje spółkę joint venture.

Central Post-trade Solutions (CPS) to nazwa spółki, którą do końca września 2021 r. chce stworzyć wspólnie z Węgrami Towarowa Giełda Energii (TGE). To podmiot, którego jednym właścicielem jest Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie (GPW).

- Już na tym etapie możemy powiedzieć, że większościowym akcjonariuszem w spółce będzie strona polska. Będzie też miała większość w radzie nadzorczej i zarządzie – zaznacza Michał Piątek, dyrektor działu strategii i analiz GPW.

Rozmowy na temat stworzenia CPS toczyły się od stycznia 2020 r. List intencyjny zawierający ramy porozumienia podpisano 16 grudnia 2021 r. CPS powstanie w wyniku wniesienia do CPS aportem dwóch spółek – Izby Rozliczeniowej Giełd Towarowych (IRGiT) oraz Keler CCP.

Jedynym właścicielem IRGiT jest TGE. Właścicielem niemal 99 proc. Keler CCP jest natomiast Keler CSD. Ta ostatnia w 53 proc. należy do węgierskiego banku centralnego, a w 47 proc. do giełdy w Budapeszcie. Obie instytucje mają jeszcze bezpośrednio śladowe udziały w Keler CCP.

Keler CCP świadczy szersze usługi niż IRGiT. Działa w obszarze funkcjonowania IRGiT, jak i grupy KDPW (po jednej trzeciej mają w niej GPW, NBP i skarb państwa). Kluczowe dla współpracy polsko-węgierskiej jest jednak status centralnego kontraprtnera (CCP) na rynku towarowym, jaki posiada węgierska spółka, a którego brak IRGiT (choć w zakresie papierów wartościowych ma ją KDPW_CCP)

- Współpraca z Keler CCP umożliwia stworzenie instrumentów pochodnych ma rynkach towarowych. Szczególnie myślę o rynku rolnym i gazu – Mówi Marek Dietl, prezes GPW.

Chodzi o np. o kontrakty terminowe na produkty rolne, dzięki którym można zabezpieczać ceny. Obecnie na rynku rolnym TGE można wyłącznie handlować fizycznym zbożem.

Połączone pod szyldem CPS IRGiT i Keler CCP będą w skali Europy mikrusem. Ich łączne przychody to około 20 proc. Nasdaq Clearing, działającej w Norwegii, Szwecji, Finlandii i Danii, najmniejszej izby rozliczeniowej rynku towarowego Europy Zachodniej.

- Nasz biznes jest biznesem skali. Koszty są praktycznie niezależne od skali prowadzonej działalności – przyznaje Marek Dietl.

- Skala połączonego podmiotu nie będzie duża, ale pod względem biznesowym pomysł ma sens. Może uda się osiągnąć jakieś synergie kosztowe, a sam rynek energetyczny robi się coraz bardziej międzynarodowy – komentuje Łukasz Jańczak, analityk Erste Securities Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane