Kierownictwo warszawskiej giełdy stara się o przyciągnięcie na parkiet zagranicznych spółek. Atrakcyjne wydają się kraje bałtyckie. Wśród firm, z którymi negocjuje, jest największy łotewski armator.
-- Rozmawiamy ze spółką Latvian Shipping Company (Latvijas Kugnieciba, LK) o wprowadzeniu jej na warszawską giełdę. Mam duże nadzieje związane z tą firmą i bardzo liczę na to, że uda się ją przekonać do debiutu na GPW – mówi Ludwik Sobolewski, prezes GPW.
Według łotewskiego dziennika „Dienas Bizness” (siostrzanej gazety „Pulsu Biznesu”), LK chce wejść na GPW, by przyciągnąć uwagę międzynarodowych inwestorów. Jednak w grę mogą wchodzić też mniej czyste intencje. Trwa konflikt między udziałowcami łotewskiej spółki. Firma International Balitc Investments ma 28 proc. udziałów w LK, ale nie ma żadnych reprezentantów w radzie nadzorczej, ani w zarządzie. Jej przedstawiciele uważają, że LK chce się przenieść na GPW, by ukryć swoją sytuację. Ich zdaniem, w Warszawie będzie łatwiej unikać przekazywania niewygodnych informacji.
Więcej przeczytasz w dzisiejszym wydaniu „Pulsu Biznesu”.