"Gra o tron" – fenomen z wielkimi pieniędzmi w tle

Jakub Kralka, sPlay.pl
06-04-2013, 13:08

Początkowo omijane przez mistrzów sztuki, w hierarchii artystycznej daleko za teatrem, filmem, a tylko przed reklamami. Dziś jeden z prężniej rozwijających się rynków rozrywki, w którym na co dzień pracują już Jeremy Irons, David Fincher czy od niedawna rodzeństwo Wachowskich.

Seriale pną się w górę po drabinie popkultury, a co za tym idzie – także wielkiego biznesu.  „Gra o tron” to w świecie seriali zjawisko i produkt z najwyższej półki. Pierwszy sezon w chwili szczytowej popularności obejrzały w telewizji trzy miliony widzów. Drugi – docierał już od 3,3 miliona do aż 4,2 miliona osób. Trzeci, który miał swoją premierę ostatniego dnia marca, zebrał przed telewizorami 4,4 miliona, stając się przy tym najpopularniejszym odcinkiem serialu. Dwie kolejne emisje telewizyjne powiększyła grupę odbiorców do 6,7 miliona.

Emilia Clarke, która gra w serialu HBO Daenerys Targaryen FOT. Bloomberg
Zobacz więcej

Emilia Clarke, która gra w serialu HBO Daenerys Targaryen FOT. Bloomberg

Tendencja wzrostowa na etapie trzeciego sezonu to znakomity prognostyk dla seriali, które – poza nielicznymi wyjątkami – często zaczynają tracić widownię w miarę upływu czasu, czasami nawet w bardzo drastyczny sposób. To z kolei prowadzi do nienawidzonego przez wiernych fanów zjawiska „anulowania” przez stację. „Grze o tron” taki los najwyraźniej póki co nie grozi i w tym kontekście wcale nie dziwi fakt, że HBO już teraz zamówiło czwarty sezon.

A przecież transmisje telewizyjne to tylko część oglądalności stacji, która swoje seriale dystrybuuje również za pośrednictwem internetu i platformy HBO GO oraz usług „na życzenie”. Stacja podaje, że średnia oglądalność jednego odcinka drugiego sezonu z uwzględnieniem wszystkich kanałów dystrybucji wyniosła 11,6 miliona, czyli mniej więcej trzykrotność tego co generowała wówczas sama telewizja.

To tylko oficjalne dane stacji, dotyczące widzów, którzy do oglądania serialu byli w jakikolwiek sposób legalnie uprawnieni. Tymczasem trzeci sezon „Gry o tron” jest już też niechlubnym rekordzistą tzw. torrentów, czyli mniej uczciwej metody zaopatrywania się w seriale przez internautów. Tylko pierwszego dnia serial pobrano w ten sposób ponad milion razy, a wynik ten zapewne przez długi jeszcze czas będzie szlifowany.

Wbrew pozorom ten rezultat mógł być o wiele wyższy. Po części zapobiegła temu przezorna stacja, która pierwszy odcinek trzeciego sezonu udostępniła za darmo w ramach na co dzień odpłatnej usługi internetowej HBO GO. Pozostałe odcinki były dotychczas dostępne tylko dla płacących abonament, co w konsekwencji sprawiło, że „Gra o tron” jest najchętniej pobieranym nielegalnie serialem ostatnich lat.

Przeciętny odcinek popularnych „Przyjaciół” na przestrzeni lat oglądało od 15 do 24 milionów Amerykanów. To dobitnie świadczy o sukcesie „Gry o tron”, która emitowana jest na łamach stacji działającej na zasadzie „premium”. Oznacza to, że aby uzyskać dostęp do HBO, telewidz musi liczyć się z dodatkową opłatą abonamentową. We wrześniu z takiej usługi korzystało 30 milionów Amerykanów, a w sumie 114 milionów osób na całym świecie. To wciąż o wiele mniej, niż wynosi międzynarodowy zasięg NBC, które przez 10 lat emitowało najpopularniejszy sitcom świata.

Już od kilku lat seriale stają się jedną z kluczowych pozycji w ramówkach stacji telewizyjnych. To właśnie nimi kuszą one widownię. Dla stacji premium, takich jak Showtime (m.in. „Dexter”, „Californication”) czy HBO („Boardwalk Empire”, „True Blood”) to także walka o przetrwanie – to właśnie seriale coraz częściej są jednym z głównych czynników naganiających nowych abonentów. Miesięczny dostęp do HBO w Stanach Zjednoczonych kosztuje od 15 do 20 dolarów (w zależności od sieci kablowej), choć cena ta może podlegać dodatkowym rabatom.

Budżet pilota „Gry o tron” ustalono na poziomie od 5 do 10 milionów dolarów, zaś cały pierwszy sezon miał kosztować nie więcej niż 60 milionów. W kolejnej serii kwotę tę podniesiono o dodatkowe 15 proc.. Dla porównania – w kategorii fantasy - budżet „Hobbita” wyniósł około 180 milionów dolarów. Polityczny „Lincoln” kosztował 65 milionów dolarów. Już tylko gwoli dopełnienia świata monarchistycznych intryg – słynny i oscarowy „Jak zostać królem” musiał zadowolić się równowartością zaledwie 15 milionów. „Gra o tron”, która przez dwa sezony doczekała się zaledwie jednej dużej sceny batalistycznej, nie ma zatem najmniejszych powodów do narzekań. Twórcy stają jednak na głowie, by różnorodność scenariusza wykorzystać w pełni, przenosząc zdjęcia od Maroka, przez Maltę, Chorwację, aż do Islandii.

Seriele to dla stacji telewizyjnych gra warta świeczki. HBO zarabia nie tylko na wpływach abonamentowych. 25 milionów dolarów pierwszy sezon zwrócił tylko na bazie licencji udzielonych zagranicznym stacjom telewizyjnym. Również HBO posiada pełnię praw do zysków ze sprzedaży serialu na płytach DVD i Blu-ray. Przez siedem dni od pojawienia się na półkach pierwszego sezonu sprzedało się 350 000 egzemplarzy. Choć serial bazuje na książkach Georga R. R. Martina, to właśnie stacja udziela również licencji na gry komputerowe, gadżety, aplikacje i inne atrakcje, które chętnie znajdują nabywców. Popularny serial to autonomiczna kopalnia złota.

Szacuje się, że jeden odcinek „Gry o tron” zarabia dla stacji kilka milionów dolarów. Stopień rozdrobnienia marki i rozłożenia jej na rozmaite dziedziny jest na tyle duży, że trudno  precyzyjnie określić rzeczywiste korzyści tej popularnej produkcji – tym bardziej, że wszystkie korzyści są rozłożone także w czasie. Wiadomo natomiast, że jednym z motorów napędowych koncernu Time Warner jest stacja HBO. Jednym z głównych motorów napędowych HBO są z kolei produkowane od kilku lat seriale. To już dawno nie jest „chałtura”, której ktokolwiek mógłby się wstydzić w swoim kinematograficznym CV.

Autorem tekstu jest Jakub Kralka, redaktor prowadzący sPLay.pl – nowego serwisu blogowego twórców Spider’s Web poświęconego cyfrowej kulturze

Zobacz zwiastun trzeciego sezonu "Gry o tron"


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jakub Kralka, sPlay.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Media / "Gra o tron" – fenomen z wielkimi pieniędzmi w tle