Grube ryby nie biorą

Katarzyna Sadowska
27-06-2008, 00:00

Rekiny giełdy stronią od drenowania portfeli swoich spółek. Zyski z dywidend chętnie inkasują za to zagraniczne instytucje, skarb i mniejsi gracze.

Do inwestorów trafi w tym roku w formie dywidendy blisko 12 mld zł

Rekiny giełdy stronią od drenowania portfeli swoich spółek. Zyski z dywidend chętnie inkasują za to zagraniczne instytucje, skarb i mniejsi gracze.

Przed nami ostatnie dni do końca sezonu zwyczajnych walnych zgromadzeń akcjonariuszy. Na podstawie danych z tych, które już się odbyły, i projektów uchwał na te, które jeszcze się odbędą, oszacowaliśmy, ile pieniędzy wypłacą w tym roku akcjonariuszom krajowe spółki giełdowe. Nie wzięliśmy pod uwagę spółek zagranicznych, notowanych równolegle na GPW i innym rynku, bo zwykle w KDPW zarejestrowana jest niewielka liczba ich akcji.

W nagrodę i na pocieszenie

Na wypłacenie dywidendy z zysku za 2007 r. zdecydowało się ponad 70 spółek. Z naszych obliczeń wynika, że do kieszeni inwestorów trafi blisko 12 mld zł (brutto).

— Spółki, które dzielą się swoimi zyskami, są dobrze postrzegane przez rynek. Inwestorzy mają dzięki temu dodatkowy bonus — mówi Piotr Cieślak, analityk Stowarzyszenia Inwestorów Indywidualnych.

Faktycznie — w przypadku spółek o najwyższej stopie dywidendy (stosunek dywidendy na akcję do kursu akcji) jest kilka, na których inwestorzy nieźle zarobili w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, biorąc pod uwagę tylko zmiany kursów. Pozytywnie, dwucyfrową stopą zwrotu, wyróżniają się tu m.in. KGHM, Mostostal-Płock, TU Europa, Talex i Żywiec — ich akcjonariusze dostali „wisienkę” na torcie w postaci wypłaty z zysku. Natomiast dywidendę „na otarcie łez” otrzymali m.in. ci, którzy zaangażowali się w papiery ATM, Impexmetalu i Biprometu — walory tych spółek sporo straciły w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy.

— Jeśli chodzi o samą wycenę akcji — dywidenda nie jest raczej czynnikiem cenotwórczym. Chyba że niespodziewanie spółka deklaruje naprawdę dużą kwotę — mówi Piotr Cieślak.

Czołówka listy tych, które wypłacają najwięcej, od lat pozostaje bez zmian. Prym wiodą tu spółki z udziałem skarbu państwa oraz banki. W związku z tym skarb jest też największym beneficjentem dywidend — w tym roku do jego kasy może trafić około 2,9 mld zł. Duże pieniądze przegłosowały też dla siebie zagraniczne instytucje, które brały udział w prywatyzacji polskich spó- łek — m.in. Unicredit, France Telecom i Citibank. Odbierają teraz to, co zainwestowały przed laty.

Rekiny kontra szczupaki

Co ciekawe — od drenowania portfeli swoich spółek stronią największe giełdowe nazwiska. Dywidendy nie pobiera ani Leszek Czarnecki (zysk z TU Europa zostaje w Getinie), ani Michał Sołowow, ani Roman Karkosik (ma tylko niewielki pakiet akcji Impexmetalu, który przegłosował wypłatę z zysku).

— Powody, dla których nie wnioskuję o wypłatę dywidendy w spółkach, których jestem akcjonariuszem, są dwa. Po pierwsze — spółki znajdują się nadal w fazie dynamicznego rozwoju i wciąż potrzebują kapitału, a po drugie — wiele wskazuje na to, że zbliża się kryzys i tym bardziej ten kapitał będzie im potrzebny — tłumaczy Michał Sołowow.

Za to kilku mniejszych inwestorów zainkasuje sporą gotówkę. Najwięcej — około 11,1 mln zł — otrzyma z Mennicy Zbigniew Jakubas. Po ponad 5,8 mln zł dostaną główni akcjonariusze Śnieżki. Ponad 3,7 mln zł w formie dywidendy otrzyma Adam Góral z Asseco Poland, a Jerzemu Starakowi „skapnie” z Kruszwicy 2,85 mln zł. Skorzysta też Zygmunt Solorz-Żak: z ATM Grupy otrzyma skromną sumę, ale zawsze — 1,3 mln zł.

Nie tylko gotówka

Warto zauważyć, że poza dywidendą do inwestorów trafi też w tym roku sporo pieniędzy pośrednio, poprzez buy-back. Wczoraj w „Pulsie Biznesu” informowaliśmy, że giełdowe firmy przeznaczą na ten cel rekordowe 2 mld zł.

Ostatnio m.in. walne JW Construction zadecydowało, że wyda na skup akcji do 55 mln zł, a wcześniej były pomysły, by część pieniędzy przeznaczyć na dywidendę. Czy przekazywanie gotówki „w rynek” to dobre rozwiązanie dla akcjonariuszy?

— Jeśli spółka ma zdefiniowany program inwestycyjny, który przełoży się na wzrost jej wartości dla akcjonariuszy — lepiej, by nie rozdysponowywała zysków — czy to w formie dywidendy, czy buy-backu. Jeśli jednak zarząd nie ma sensownego pomysłu, jak wydać pieniądze, korzystniejszy może być podział zysku — tłumaczy Piotr Cieślak.

Oni biorą

Zbigniew Jakubas, główny akcjonariusz m.in. wypłacającej dywidendę Mennicy

Mennica ma wystarczające środki i fundusz dywidendowy, w związku z tym poparłem wniosek skarbu państwa, który jest dla mnie ważnym partnerem w tej spółce.

Piotr Mikrut,

prezes i akcjonariusz Śnieżki

Od lat dzielimy się zyskiem z akcjonariuszami, ale zawsze w taki sposób, by spółka miała wystarczające środki na dalszy rozwój.

Adam Góral, prezes i akcjonariusz m.in. wypłacającego dywidendę Asseco Poland

Spółka ma dobre wyniki, chcemy więc dzielić się naszym sukcesem z wszystkimi akcjonariuszami.*. *w imieniu Adama Górala, prezesa Asseco, mówi Katarzyna Drewnowska, rzecznik Asseco.

Oni nie biorą

Roman Karkosik, akcjonariusz m.in. Alchemii, Boryszewa i Skotanu

Jako główny akcjonariusz dążę do tego,

by wypracowany przez spółki zysk był wykorzystany — w miarę potrzeb inwestycyjnych — do wzrostu wartości firm.

Leszek Czarnecki, akcjonariusz Getinu, Noble Banku i LC Corp

Wypłata dywidendy nie jest celowa przy tak szybko rozwijającej się grupie.

Michał Sołowow, akcjonariusz Barlinka, Cersanitu, Echa Investment i Synthosu

To jeszcze nie jest odpowiedni etap — być może za kilka lat moje spółki będą gotowe do dzielenia się zyskami z akcjonariuszami.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Sadowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Grube ryby nie biorą