Grupa Azoty wróciła do Chorwacji

Największy polski producent nawozów chce przejąć Petrokemiję, szukającą inwestora, który wyciągnie ją z kłopotów

Grupa Azoty złożyła 22 września „niewiążącą ofertę objęcia udziałów” w chorwackiej spółce Petrokemija. To notowany na giełdzie w Zagrzebiu producent nawozów azotowych oraz wieloskładnikowych z siedzibą w Kutinie. Firma nie jest w dobrej kondycji finansowej, w związku z czym musi się restrukturyzować, a do tego potrzebny jest jej prywatny inwestor. I taką rolę chciałaby odegrać Grupa Azoty.

Zobacz więcej

Wojciech Wardacki, prezes Grupy Azoty Fot. GK

Powrót do przeszłości

Nie jest to pierwsze podejście polskiego koncernu do Petrokemiji. Jesienią 2013 r. miał on być poważnie zainteresowany kupnem tej firmy od chorwackiego rządu. Grupa Azoty nie komentowała wówczas tych informacji.

— To była bardzo wstępna oferta. Nie przypominam sobie nawet, aby doszło wtedy do konkretnych rozmów — mówi jeden z ówczesnych menedżerów firmy z Tarnowa, który chce zachować anonimowość. W 2013 r. w Grupie Azoty doszło do wielu ważnych wydarzeń — sfinalizowano jej połączenie z zakładami w Puławach, a także przejęto dwie inne firmy: polski Siarkopol oraz AIG Senegal, który miał wydobywać fosforyty w zachodniej Afryce.

Wielu chętnych

Cztery lata temu z planów zakupu chorwackiego wytwórcy nawozów nic nie wyszło, ale być może uda się teraz, choć nie będzie to zapewne proste. W zeszłym miesiącu chorwacki dziennik „Jutarnji List” informował o dużym zainteresowaniu Petrokemiją wśród potencjalnych inwestorów. W tym gronie wymieniał wiele rodzimych podmiotów, m.in. koncern INA, który jest kontrolowany przez węgierski MOL, operatora rurociągów naftowych JANAF, petrochemiczne spółki Prvo plinarsko društvo (PPD) i HEP oraz fundusze emerytalne, z których część jest już obecna w akcjonariacie Petrokemiji (trzy, których udziałowcami są banki Societe General- Splitska banka oraz Addiko, mają łącznie ponad 8,5 proc. akcji giełdowej spółki). Producent nawozów może być także na celowniku kilku zagranicznych spółek, wśród których — oprócz Grupy Azoty — gazeta wymienia czeski Agrofert Andreja Babiša, austriacką firmę Borealis, pakistańską Fatimę (tę samą, która kilka lat temu interesowała się zakupem zakładów z Polic), a nawet EBOR. Na razie nie wiadomo, które z tych podmiotów ostatecznie złożyły oferty.

Miały na to czas do 22 września. Termin był przesunięty — pierwotnie rząd Chorwacji (który ma pakiet 79,85 proc. akcji Petrokemiji) wyznaczył go na czerwiec, potem na sierpień, a ostatecznie — na prośbę części potencjalnych nabywców — wydłużył czas na przeprowadzenie due diligence i przedłożenie ofert do września

Strata goni stratę

Petrokemija pasuje do polskiej grupy, ponieważ podobnie jak ona jest producentem nawozów. Grupa Azoty w swych największych fabrykach w Kędzierzynie- Koźlu, Puławach i Tarnowie również wytwarza produkty azotowe, a w Policach — bazujące m.in. na potasie i fosforze (tzw. NPK). Pod względem skali produkcji polska firma jest w ścisłej unijnej czołówce, a oprócz nawozów w należących do niej zakładach powstają m.in. tworzywa konstrukcyjne, plastyfikatory i alkohole OXO.

Chorwacka firma jest znacznie mniejsza. W okresie od stycznia do czerwca br. miała przychody na poziomie 952,6 mln HRK (564 mln zł). W tym samym półroczu sprzedaż polskiego koncernu wyniosła prawie 4,9 mld zł, czyli niemal dziewięć razy więcej.

Półroczne przychody — jedyne dane finansowe dotyczące chorwackiego producenta, jakie znalazły się w oficjalnym komunikacie Grupy Azoty — nie odzwierciedlają jednak w pełni kondycji spółki. Jej sytuacja nie jest najlepsza. Sprzedaż stale się kurczy: w 2016 r. wyniosła 1,93 mld HRK, a rok wcześniej 2,57 mld HRK w 2015 r. (czyli odpowiednio: 1,1 mld zł i 1,4 mld zł). W dodatku spółka od lat jest pod kreską.

W zeszłym roku strata Petrokemiji wyniosła 93 mln HRK, rok wcześniej 87 mln HRK (ponad 50 mln zł). Strata po pierwszym półroczu tego roku przekroczyła 40 mln HRK (ok. 23 mln zł). Grupa Azoty może się pochwalić nie tylko przychodami na poziomie 9-10 mld zł rocznie, ale też regularnymi zyskami liczonymi w setkach milionów złotych. W 2016 r. jej wynik finansowy netto przekroczył 343 mln zł, rok wcześniej wyniósł prawie 605 mln zł.

Obecna wartość rynkowa Petrokemiji to niespełna 107,5 mln HRK, czyli 61,4 mln zł (ostatni kurs giełdowy spółki wynosił 8,35 HRK). Kapitał zakładowy jest jednak znacznie wyższy — przekracza 386 mln HRK, czyli ok. 220 mln zł (wartość nominalna akcji to 30 HRK).

A jeszcze jesienią 2013 r., gdy Grupa Azoty była zainteresowana chorwacką spółką, jej akcje kosztowały ok. 190 HRK. Zapytaliśmy Grupę Azoty, dlaczego chce kupić Petrokemiję, jaki ma pomysł na tę spółkę i ile musiałaby w nią zainwestować. Do czasu zamknięcia tego wydania nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Grupa Azoty wróciła do Chorwacji