Haitong zbudował polski przyczółek

Chiński bank chce być środkowoeuropejskim Goldmanem Sachsem, a z Polski zrobić swoje centrum bankowości inwestycyjnej w regionie

Pracownicy warszawskiego Besi Grupo Novo Banco intensywnie szukali pracy w połowie 2014 r. Przestali, gdy pojawił się nowy właściciel. Trafili pod skrzydła Haitonga, jednej z największych grup brokerskich w Chinach, która chce wykorzystać polską akwizycję jako przyczółek do międzynarodowych podbojów.

KRAJOBRAZ PO TSUNAMI:
Zobacz więcej

KRAJOBRAZ PO TSUNAMI:

Warszawski zespół Haitonga (a wcześniej BESI), którym zarządzają (od lewej): Christian Minzolini i Bartłomiej Dmitruk, w ubiegłym roku zmagał się z prawdziwym tsunami związanym z problemami portugalskiego właściciela. Przetrwał burzę i chce rozwinąć skrzydła pod nowym szyldem. Marek Wiśniewski

— Polska ma do spełnienia ważną rolę w realizacji ambitnych planów grupy Haitong. Chcemy być bankiem inwestycyjnym numer jeden w regionie Europy Środkowo-Wschodniej w perspektywie najbliższych 3-5 lat — mówi Christian Minzolini, zarządzający warszawskim biurem Haitong Banku.

Wciąż rozwijający się region jest atrakcyjny dla bankierów, ale trudny. Transakcji w Polsce jest mniej, niż wskazuje potencjał gospodarczy, a wszystkie największe światowe banki inwestycyjne konkurują z lokalnymi graczami. Najwięcej transakcji przeprowadzają banki, które mają lokalne biura i niższe progi minimalnych inwestycji. Liczą się indywidualne relacje bankierów z klientami, wypracowywane przez lata.

— Haitong do tej pory prowadził średniej wielkości operacje maklerskie z Hongkongu. Po przejęciu struktur dawnej bankowości inwestycyjnej upadłego Banco Espirito Santo Haitong ma możliwość oferowania klientom chińskim usług przede wszystkim w Europie, ale nie wiadomo, czy rozwój biznesu między tymi częściami świata będzie wystarczający.

Jeżeli nie, to pozostanie działanie dla małych i średnich klientów europejskich. Ale tu konkurencja jest duża i niełatwo bankom lokalnym i regionalnym przebić się do pierwszej ligi — uważa Jacek Chwedoruk, prezes Rothschild w Polsce. Haitong zatrudnia 60 osób, sporo jak na bankowość inwestycyjną w regionie, i wychodzi z szeroką ofertą, nie stawiając sobie rygorystycznych limitów transakcyjnych. Spadkobierca BESI twierdzi, że 2015 r. był najlepszy w historii polskiego oddziału, pomimo zawirowań związanych ze zmianą właściciela. Teraz chce wykorzystać w rozwoju swoje bliskie relacje z chińskim kapitałem.

— Będziemy wspierać polskie firmy w ich ekspansji zagranicznej oraz przyciągać chiński kapitał do Polski i regionu. Zidentyfikowaliśmy już podmioty chińskie, gotowe do inwestycji bezpośrednich w Polsce i w regionie CEE, praktycznie w każdym sektorze — mówi Bartłomiej Dmitruk, zastępca dyrektora polskiego biura, który w warszawskim Haitong Banku odpowiada za bankowość inwestycyjną.

Wysokie progi

Przejęcie BESI przez Haitong Securities to duży krok naprzód w realizacji planów międzynarodowej ekspansji spółki, do tej pory funkcjonującej głównie na rodzimym rynku. Haitong ma ambicje być jednym z największych banków inwestycyjnych świata — chce rzucić rękawicę gigantom takim jak Goldman Sachs czy Bank of America Merrill Lynch. Na razie kapitalizacja notowanego w Hongkongu Haitonga to równowartość 220 mld zł. Chiński broker finansowy rozwija działalność w Londynie i Nowym Jorku, korzystając ze struktur przejętego BESI, którego kapitał chce potroić (do 1,5 mld EUR) w ciągu kilku lat, zwiększając równocześnie aktywa do 10 mld EUR z obecnych 4 mld EUR. Na Wyspach wywołał spore zamieszanie, podkupując pracowników konkurencji, by rozwinąć działalność związaną z instrumentami pochodnymi.

Niewykorzystany potencjał

Ekspansja Haitong Securities to część planu „Go Global” realizowanego od kilku lat przez chiński rząd. W ostatnich latach instytucje finansowe z Państwa Środka zrealizowały liczne przejęcia poza rynkiem azjatyckim. W ubiegłym roku konglomerat finansowy Fosun International kupił ubezpieczeniowe ramię portugalskiego Caixa General de Depositos, a Anbang Insurance przejął belgijski Delta Lloyd Bank Belgium.

Warto też wymienić akwizycję brazylijskiego Banco Industrial e Comercial przez China Construction Bank oraz kupno większościowego pakietu w Standard Bank’s Argentina przez Industrial and Commercial Bank of China (ICBC). W Polsce swoje oddziały mają od kilku lat ICBC i Bank of China, dwa największe banki na świecie. Okazji szukają też firmy takie jak Fosun International, znany na naszym rynku z zainteresowania kardiologicznym AHP czy Raiffeisen Bankiem.

— Pierwszy raz chińska instytucja finansowa kupiła europejski bank, który ma być jej platformą do globalnej ekspansji — mówi Bartłomiej Dmitruk.

Chiński kapitał jest bardzo zainteresowany polskim rynkiem, choć wartość wymiany handlowej nie odzwierciedla potencjału obu gospodarek. Chodzi nie tylko o odległość, ale też o różnice kulturowe utrudniające inwestycje. Relacje polsko-chińskie mogą się zacieśnić dzięki budowie Nowego Jedwabnego Szlaku, mającego wzmocnić bezpośrednią wymianę handlową z Europą i tym samym — pozycję Chin. Polska jest stacją końcową szlaku w Europie i ma być hubem dla inwestycji chińskich w regionie. Nasz kraj chce też przystąpić do Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych. To wszystko zwiększa prawdopodobieństwo napływu chińskiego kapitału nad Wisłę. Chodzi nie tylko o infrastrukturę, ale też o inwestycje kapitałowe, o których w kręgach finansowych mówi się coraz więcej. Od kilku lat inwestuje już u nas chiński CEE Equity Partners, a do inwestycji przymierzają się kolejne fundusze.

Ocalały z katastrofy

Banco Espirito Santo, drugi co do wielkości bank w Portugalii, ogłosił upadłość w czerwcu 2014 r., by uciec od roszczeń wierzycieli. Bank o 150-letniej historii stał się obiektem skandalu, gdy wyszło na jaw, że rodzina Espirito Santo dokonała wielu nieuczciwych operacji, by utrzymać swój status mimo malejących dochodów z działalności banku. Portugalski rząd rok temu wykupił za 4,9 mld EUR Novo Banco, część banku wolną od złych długów (złe aktywa przeszły pod szyld BES). W ramach wyprzedaży, mającej na celu zwrot pomocy udzielonej przez portugalski rząd, w grudniu 2014 r. Novo Banco sprzedał swój wydział bankowości inwestycyjnej BESI chińskiemu Haitongowi za 379 mln EUR.

Ocalały z katastrofy

Banco Espirito Santo, drugi co do wielkości bank w Portugalii, ogłosił upadłość w czerwcu 2014 r., by uciec od roszczeń wierzycieli. Bank o 150-letniej historii stał się obiektem skandalu, gdy wyszło na jaw, że rodzina Espirito Santo dokonała wielu nieuczciwych operacji, by utrzymać swój status mimo malejących dochodów z działalności banku. Portugalski rząd rok temu wykupił za 4,9 mld EUR Novo Banco, część banku wolną od złych długów (złe aktywa przeszły pod szyld BES). W ramach wyprzedaży, mającej na celu zwrot pomocy udzielonej przez portugalski rząd, w grudniu 2014 r. Novo Banco sprzedał swój wydział bankowości inwestycyjnej BESI chińskiemu Haitongowi za 379 mln EUR.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / Haitong zbudował polski przyczółek