Handlowy ostrzega przed droższym kredytem

Eugeniusz Twaróg
opublikowano: 03-11-2011, 00:00

Zapowiada się powtórka z 2009 r., kiedy kredyt był drogi, a banki niechętnie pożyczały.

Historia lubi się powtarzać. 4 listopada 2008 r. Sławomir Sikora, szef Citi Handlowego, prezentując wyniki za III kwartał, podkreślał bardzo dobrą płynność banku i wysokie kapitały, deklarując, że „po tym, co stało się na rynkach finansowych”, będzie koncentrował się na utrzymaniu wysokich poziomów obydwu wskaźników.

Te same akcenty pojawiły się podczas wczorajszej konferencji, na której omawiano wyniki za miniony kwartał. Na koniec września współczynnik wypłacalności Handlowego wyniósł 16,5 proc. i był jednym z najwyższych w sektorze. Wskaźnik płynności (liczony jako stosunek kredytów do depozytów) na poziomie 72 proc. również lokuje go w ścisłej czołówce.

Kredyty będą droższe

— Dzięki wysokim kapitałom i dobrej płynności pozycja konkurencyjna Handlowego daje możliwość budowania nowych relacji i rozszerzania współpracy z dotychczasowymi klientami — mówi Sławomir Sikora, nawiązując w ten sposób to sytuacji kapitałowej europejskich banków.

Szef Handlowego uważa, że nie będzie im łatwo pozyskać prywatny kapitał, dlatego spodziewa się, iż będą zmniejszały aktywa, czyli ograniczałyzaangażowanie kredytowe. Pierwsze symptomy już są.

— Niektóre banki na rynku wtórnym oferują sprzedaż zaangażowania wobec polskich firm — mówi Sławomir Sikora. Dodaje, że chodzi o kredyt konsorcjalny, spłacalny na bieżąco. Według naszych informacji, rynek sondują BNP Paribas oraz Societe Generale.

Obydwa są członkami konsorcjum kredytującego PKN Orlen. BNP współpracuje również m.in. z Lotosem. Sławomir Sikora uważa, że firmy muszą się liczyć z tym, iż w najbliższych kwartałach banki będą ograniczały akcję kredytową w sektorze korporacyjnym. Z dwóch powodów: ze względu na niedobór płynności na rynku — część banków finansuje się u swoich matek, a te będą zmniejszały linie kredytowe dla córek — oraz w skutek rosnącego ryzyka. Obydwa czynniki przełożą się na wzrost cen kredytów na rynku. Dotyczy to również segmentu samorządowego.

— Będzie drożej i trudniej będzie dostać finansowanie. Rynek obligacji praktycznie zostanie zamknięty — mówi prezes Sikora. Niedobór płynności — w Polsce stosunek kredytów do depozytów wynosił na koniec III kwartału 120 proc. — może jego zdaniem doprowadzić do wojny depozytowej, czyli licytowania się banków na oprocentowanie. Podobnie jak w 2008 r., zadeklarował, że Handlowy nie weźmie w niej udziału. Konkurencji nie wróży najlepiej. — Część banków będzie musiała zaakceptować ujemne marże depozytowe. Problemy mogą się pojawić już w końcówce 2011 r. — uważa prezes Sikora.

Plusy przysłoniły minusy

W Handlowym marża odsetkowa w III kwartale ustabilizowała się na poziomie 3,2 proc. Iza Rokicka, analityk DI BRE Banku, poprawę marży odsetkowej w III kwartale uważa za jeden z ważnych pozytywnych czynników, który ukształtował cały wynik. W III kwartale bank zarobił 183 mln zł — o jedną piątą więcej niż kwartał wcześniej.

— Wyniki mi się podobały. Plusy przeważają nad minusami. Mocną stroną wyniku jest wysoki wzrost kredytów głównie korporacyjnych. Zobaczymy, jak dalej będzie kształtowała się marża odsetkowa, ale w III kwartale zdecydowanie się poprawiła — mówi Iza Rokicka.

Na plus zalicza saldo rezerw i poprawę jakości kredytów korporacyjnych i koszty,które bank ma pod kontrolą. — Minusem są prowizje, głównie na kartach. Spodziewałam się, że zaczną przynosić przychody, tymczasem na razie bank ponosi koszty sprzedaży. W długim terminie to powinno przynieść efekty — ocenia Iza Rokicka.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu