Huśtawka na GPW

Adrian Boczkowski
opublikowano: 09-09-2008, 00:00

Przeprowadzając tylko osiem transakcji podczas ostatnich sześciu sesji, można było zarobić na kontraktach na WIG20 aż 110 proc.

Duża zmienność w ostatnich dniach to raj dla day-traderów i problem dla mniej doświadczonych inwestorów

Przeprowadzając tylko osiem transakcji podczas ostatnich sześciu sesji, można było zarobić na kontraktach na WIG20 aż 110 proc.

Trzymanie akcji przez ostatni tydzień nie było skutecznym sposobem mnożenia kapitału. Za to ponad dwa razy tyle można było zarobić na rynku terminowym. By pochwalić się trzycyfrową stopą zwrotu, wystarczyło zawrzeć jedynie osiem transakcji na wygasającej w tym miesiącu serii kontraktów na WIG20 (najpopularniejszy instrument pochodny na GPW).

— Na tak wysokiej zmienności indeksów, jaką widzieliśmy w ostatnich dniach, z pewnością wielu spekulantów zarobiło krocie — mówi Alfred Adamiec, główny ekonomista Noble Banku.

Zysk dla wybranych

Sprawdźmy, jak wysoki mógł być ich zarobek. Wpłacając około 2,7 tys. zł jako wstępny depozyt zabezpieczający w zeszły poniedziałek, należało otworzyć długą pozycję (kupić kontrakt) w końcówce sesji, ponieważ można się było spodziewać euforii na rynku akcji z powodu mocno taniejącej ropy (słabł huragan Gustav). Następnego dnia na końcowym fixingu wystarczyło zrealizować zysk (zamykając długą pozycję) i otworzyć krótką pozycję (sprzedać kontrakt). Po piątkowym trzęsieniu ziemi na europejskich giełdach należało odwrócić pozycję na długą (kupując dwa kontrakty), zakładając wczorajsze zielone otwarcie na GPW dzięki dobrym piątkowym nastrojom w USA. Wycofując pieniądze z rynku terminowego wczoraj, odliczając prowizję, zarobilibyśmy około 3 tys. zł (110 proc.). Wynik ten mógłby być jeszcze lepszy, gdyby dokonywać wielu transakcji dziennie. Należy jednak pamiętać, że kontrakty terminowe to gra o sumie zerowej. Gdy ktoś zyskuje, inny gracz dokładnie tyle samo traci.

— Niektórzy zarobili ogromne pieniądze, ale przeciętni inwestorzy ponieśli raczej straty — ocenia Marek Rogalski, główny analityk FIT DM.

Na rynku kasowym, dokonując transakcji akcjami blue chipów na końcowych fixingach, również można było nieźle zarobić. Zysk gracza umiejętnie żonglującego walorami Polnordu, PBG, Agory i BZ WBK mógł wynieść nawet 21 proc. Wymagało to jednak zdecydowanie większego wyczucia i szczęścia oraz typowania nie tylko kierunku zmiany ogólnej koniunktury, lecz także wybierania wśród papierów 20 spółek.

Spekulanci w natarciu

W okresie zwiększającej się zmienności kursów rynek terminowy bije nad Wisłą kolejne rekordy popularności. W piątek, gdy indeksy mocno spadały, wolumen obrotu na wrześniowej serii kontraktów na WIG20 przekroczył 50 tys. sztuk. Podczas sennej sesji w poprzedni poniedziałek było to niecałe 20 tys. sztuk.

— Obecne wahania wartości indeksów to raj dla rynku terminowego i cudowna sytuacja dla day-traderów — ocenia Piotr Kuczyński, główny analityk Xeliona.

Eksperci radzą jednak, by dobrze przemyśleć zaangażowanie kapitału na rynku terminowym w obecnej sytuacji rynkowej.

— Generalnie dla rynku terminowego im wyższa zmienność, tym lepiej. Jednak dużo prościej zarabia się, kiedy istnieje klarowny trend. A teraz wprawdzie mamy od połowy sierpnia trend spadkowy, ale w ostatnich dniach mogliśmy poczuć się jak na kolejce górskiej — mówi Marek Rogalski.

— Jeśli w grze na kontraktach korzysta się z systemów opierających się na analizie technicznej, można się obecnie często przeliczyć. Dlatego sugerowałbym pozostanie z boku. Warto zrozumieć, że aby zarobić na giełdzie nie trzeba być na niej obecnym cały czas. Sztuką jest odczekanie i wejście na rynek w atrakcyjnym układzie ryzyka do możliwego zarobku — dodaje.

Podobnie wypowiada się Klaudiusz Wolny, prezes ECM DM.

— Teraz wstrzymałbym się z inwestycjami na rynku kapitałowym. Jest jeszcze za wcześnie na zdecydowane ruchy — mówi.

Okazji nie zabraknie

Gracze, którzy chcieliby spróbować sił w spekulacji, jaki kierunek obierze WIG20, mogą być spokojni. Okazji do sowitego zarobku w najbliższych tygodniach nie powinno zabraknąć.

— Krótkoterminowe wahania to okazja dla tych graczy, którzy mają skłonność do spekulacji i bardziej cenią hazard niż inwestowanie. Nie ma na razie przesłanek dla uspokojenia się sytuacji, więc można oczekiwać kolejnych nerwowych ruchów indeksów — sądzi Klaudiusz Wolny.

Przełom nastąpi w październiku

Marcin Kiepas

analityk XTB

Po weekendowej decyzji władz USA o przejęciu kontroli nad gigantami na rynku nieruchomości (Fannie Mae i Freddie Mac) na giełdy powrócił optymizm. Problem w tym, że jedna sesja to za mało. Zobaczymy, co będzie we wtorek. Abstrahując od Fannie Mae i Freddie Mac — na rynku powinien dominować trend boczny, od dołków do szczytów lipcowych.

Nasza giełda nadal będzie zapatrzona w rynki za oceanem. Trudno uniknąć sesji z gwałtownymi wahnięciami. Sądzę, że wrzesień dla warszawskiej giełdy może zakończyć się pod kreską. Ale już kolejne miesiące mogą przynieść przełom. Polepszeniu sytuacji na rynku akcji powinien sprzyjać napływ funduszy z giełd towarowych. W październiku spodziewam się spadku notowań ropy poniżej 100 dolarów za baryłkę. Dużo też będzie zależało od sezonu wyników z III kwartału w USA, który rozpoczyna się w październiku.

Nadal jest szansa

Marek Świętoń

wiceprezes zarządu Ipopema TFI

W najbliższych tygodniach nadal najważniejsze dla naszej giełdy będzie to, co wydarzy się w Stanach Zjednoczonych. Kluczowa okaże się prezentacja danych makroekonomicznych z USA. Powinny one dać odpowiedź, czy działania rządu amerykańskiego przynoszą już jakieś rezultaty. Nie znając ich, trudno przewidzieć scenariusz na kolejne tygodnie dla naszego rynku.

Osobiście uważam, że warszawska giełda ma szansę na poważniejsze odreagowanie, nawet mocniejsze niż to z lipca. Jest więc szansa, by wrzesień zakończył się na plusie. W kolejnych miesiącach tego roku powinien dominować trend boczny, choć nadal może być nerwowo.

Adrian Boczkowski

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy