Czytasz dzięki

IBT obiecuje słodkie zyski

Szymon Maj
opublikowano: 22-01-2020, 22:00

International Brands Trading (IBT) na słodki biznes zbiera 3,6 mln zł w akcji udziałowej. Za inwestycję można otrzymać udziały i… słodycze

Spółka postawiła pierwszy krok w branży przy sprzedaży produktów Jelly Belly w 2016 r., co zaowocowało obrotami na poziomie 3,6 mln zł. Dwa lata później przychody wynosiły już 9 mln zł. Według wstępnych danych ubiegły rok zakończył się przychodami w wysokości 12 mln zł. Słodycze okazały się dobrym wyborem, bo firma zwiększyła zasięg do 12 krajów i 18 tys. aktywnych klientów. Kolejnym krokiem jest akcja crowdfundingowa, która ma napędzić biznes.

Markus Knopf, prezes International Brands Trading liczy, że biznes
poniesie prąd luksusowych słodyczy. W ramach zbiórki liczy na 3,6 mln zł od
inwestorów.
Zobacz więcej

NA FALI RYNKU:

Markus Knopf, prezes International Brands Trading liczy, że biznes poniesie prąd luksusowych słodyczy. W ramach zbiórki liczy na 3,6 mln zł od inwestorów. Fot. WM

— Chcemy poszerzać dostępność zagranicznych słodyczy w polskich sklepach i rozwijać swoją działalność na nowych rynkach. Aby utrzymać dotychczasowe tempo wzrostu, potrzebujemy finansowania na inwestycje i zwiększenie kapitału obrotowego — mówi Markus Knopf, prezes spółki.

Firma oferuje 19,1 proc. akcji w podwyższonym kapitale przy wycenie biznesu na poziomie prawie 19 mln zł. Planowana kwota zbiórki to 3,6 mln zł. Za 58 proc. pozyskanych pieniędzy IBT zamierza kupić towary, 22 proc. pójdzie na marketing, 12 proc. pochłoną koszty zatrudnienia nowych pracowników, głównie przedstawicieli handlowych. Pozostałe 8 proc. to koszty IT.

Szybki rozwój

Prezes Markus Knopf zakłada niemal podwojenie przychodów w ciągu jednego roku: emisja ma pozwolić na zwiększenie sprzedaży do 20 mln zł w 2020 r.

— Cel ten jest możliwy do osiągnięcia przede wszystkim przez poszerzenie naszego portfela klientów oraz pozyskanie kolejnych stałych kanałów dystrybucji na wyłączność. Rozważamy wejście na kolejne rynki. Obecnie jesteśmy w trakcie pracy nad otwarciem oddziału w Stanach Zjednoczonych — mówi Markus Knopf.

Przychody spółki rosną, ale zyski są symboliczne. W 2017 r. wynik netto wyniósł 64 tys. zł, w 2018 r. 5 tys. zł. W ponad 60 proc. za sprzedaż odpowiedzialne są supermarkety, na drugim miejscu są hurtownie, podium zamykają mniejsze sklepy.

— Współpracujemy już z największymi sieciami w Polsce. Naszym celem jest również powiększanie wolumenu i uzupełnienie współpracy o nowe kategorie produktów — dodaje Markus Knopf.

Menedżer firmy uważa, że polski rynek słodyczy jest bardzo perspektywiczny — średnia konsumpcja ciastek na jedną osobę w Polsce ma wzrosnąć do 4 kg w 2020 r.. Wartość całego rynku to 14 mld zł, a 25 proc. tej kwoty to import.

251dc9e0-90f6-11e9-bc42-526af7764f64
To musisz wiedzieć dziś rano
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE
To musisz wiedzieć dziś rano
autor: Kamil Zatoński
Wysyłany codziennie
Kamil Zatoński
Codzienny newsletter z najważniejszymi informacjami dla inwestorów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

— Analizy rynkowe pokazują, że ryzyko związane z polskim rynkiem jest minimalne. Wprowadzenie podatku cukrowego w każdej postaci nie zaważy na kondycji spółki — wyjaśnia Markus Knopf.

Tylko dywidenda

Spółka nie podała planowanej daty debiutu na giełdzie. Na razie jedyna możliwością wyjścia będzie sprzedaż akcji na własną rękę. Częściowym wynagrodzeniem ryzyka może być dywidenda.

— Wypłatę dywidendy planujemy od 2021 r. w zależności od zysku. Rozważamy debiut na giełdzie za kilka lat, jednak na tym etapie rozwoju nie jest to naszym głównym celem. Jednocześnie jesteśmy w kontakcie z potencjalnymi inwestorami z branży, którzy mogliby wspierać rozwój spółki — mówi Markus Knopf.

Dla tych, którym nie wystarczy planowana dywidenda, przewidziane są też słodycze. Oprócz waloru smakowego spółka stawia na marketing wśród przyszłych akcjonariuszy.

— Dodatki te mają przybliżyć akcjonariuszom sprowadzane przez nas produkty i zaszczepić w nich chęć do dalszego poznawania nietypowych smaków słodyczy, co jest zgodne z naszym celem rozwoju firmy. Liczymy, że nasza oferta przełoży się na pozyskanie nowych akcjonariuszy oraz klientów — dodaje Markus Knopf.

25 zł - tyle trzeba zapłacić za jeden udział

12 - do tylu krajów dociera spółka

19 mln zł - taka jest wycena firmy.

O tym warto pamiętać

Jak kupić akcje w zbiórce udziałowej?

Udziały w spółkach można kupić przez platformy polskie i zagraniczne. Czasami spółki oferują też udziały na własną rękę.

Jak można sprzedać udziały?

Pierwszą drogą jest sprzedaż akcji innemu inwestorowi przez zawarcie umowy cywilnej. W tym wariancie cenę sprzedaży udziałów należy ustalić z kupującym. Inne możliwości to odsprzedaż akcji na giełdzie (o ile spółka zadebiutuje na rynku) i sprzedaż inwestorowi strategicznemu lub finansowemu (jeśli taki się pojawi). Czasem spółki same decydują się na wykup akcji własnych.

Jaka jest specyfika zbiórki udziałowej?

To inwestycja na długie lata – większość spółek to start-upy. Należy zatem uzbroić się w cierpliwość, bo pierwsza okazja do sprzedaży akcji pojawi się pewnie po kilku latach i nie ma gwarancji, że uda się wyjść z zyskiem. Z tego typu wydatkiem wiąże się wysokie ryzyko – nawet dobre założenia i prognozy nie uchronią firm przed bankructwem.
Może się okazać, że biznes, w który zainwestowaliśmy, nigdy nie okaże się rentowny: nie wyjdzie z fazy pomysłu, upadnie przez dużą konkurencję, brak klientów itd. Inwestować zatem należy ze świadomością, że stracić można całość wyłożonego kapitału. Trzeba także pamiętać, że platformy nie muszą wnikliwie analizować spółek i ich funkcjonowania przed dopuszczeniem do sprzedaży akcji. Nie ponoszą za to odpowiedzialności (działają zwykle tylko jak słup ogłoszeniowy).
Przed inwestycją należy zapoznać się z dokumentami spółki – informacjami o jej działalności i rodzajami ryzyka. Zwykle można zadawać pytania spółce, prosić o dokumenty finansowe i prognozy. Należy korzystać z każdej informacji, a decyzję o inwestycji podejmować samodzielnie.
Należy być krytycznym – analizować każdy segment działalności spółki, zwrócić uwagę na komunikację z przyszłymi inwestorami i historię dokonań zespołu menedżerów.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Szymon Maj

Polecane