IMC zarabia na surowcowej hossie

Magdalena Graniszewska
06-10-2011, 00:00

Ukraiński producent kukurydzy i mleka chce pozyskać z rynku 50 mln USD. Kusi wynikami, bo sprzyjają mu drogie surowce rolne

W światowych finansach zawierucha, ale ukraińska Industrial Milk Company (IMC) się nie zraża. Myśli o emisji obligacji na nawet 50 mln USD. — Program inwestycyjny na 2012 r. opiewa na 72 mln USD, z czego 22 mln USD wygospodarujemy samodzielnie. Resztę chcemy pozyskać właśnie dzięki obligacjom i kredytom — mówi Jewgen Osipow, prezes IMC.

Na emisję spółka daje sobie trochę czasu. Chce ją zamknąć przed kolejnym sezonem zbiorów, czyli do kwietnia 2012 r. — Przy dzisiejszym rynku uplasowanie jakiejkolwiek emisji jest już wyzwaniem. A emisja na 50 mln USD to już na pewno ambitne zadanie — komentuje Adam Kaptur, analityk Millennium Dom Maklerski.

Drogie surowce to dobre zyski…

IMC, podobnie jak inne spółki rolne z Ukrainy, kusi inwestorów dobrymi wynikami. Nic dziwnego — producentowi kukurydzy, ziemniaków i mleka sprzyjają wysokie ceny surowców na światowych rynkach. To im warszawska giełda zawdzięcza wysyp ofert publicznych w połowie tego roku. Drogie surowce oznaczają przecież wysokie zyski, którymi warto się pochwalić inwestorom.

W pierwszej połowie 2011 r. na GPW zadebiutowały, poza IMC, KSG Agro (uprawa zbóż i warzyw) i Ovostar Union (produkcja jaj). Próbował też ViOil (producent oleju), ale nie zdążył z ofertą przed spadkami na giełdach i zmianą nastrojów na rynku. Do tego dochodzi specyfika rynku ukraińskiego. — Na ukraińskim rynku mleka mamy do czynienia z deficytem, który co roku pogłębia się o ok. 3 proc. Podobne braki widać na rynku ziemniaka — tłumaczy Jewgen Osipow. Po pierwszym półroczu 2011 r. IMC ma 33,5 mln USD przychodów i 17,5 mln USD zysku netto. Zakończony przed paroma dniami trzeci kwartał też jest udany.

— To czas zbiorów, które pod względem ilościowym wypadły znacznie lepiej, niż wynosi średnia na Ukrainie. Cały rok będzie zatem lepszy od 2010 r. — deklaruje Jewgen Osipow. Rośnie też bank ziemi IMC. — W ciągu dwóch miesięcy zamkniemy transakcję zakupu kolejnych 15 tys. ha ziemi, dzięki czemu będziemy mieć łącznie 63 tys. ha. Plan na 2012 r. zakłada zwiększenia banku do 100 tys. ha, co będzie nas kosztowało jeszcze ok. 15 mln USD — zapowiada Jewgen Osipow.

Biorąc pod uwagę tempo wzrostu banku ziemi, zarząd szacuje, że przychody mogą sięgnąć w 2012 r. 120 mln USD, wobec 35 mln USD w 2010 r. (bez uwzględnienia przeszacowania aktywów biologicznych).

…ale jest ryzyko

Czy inwestorów to przekona? W akcjonariacie IMC ujawnił się ostatnio fundusz Amplico OFE, z pakietem 5,1 proc. — Ukraińskie spółki pokazują dobre wyniki, ale są uważane za ryzykowne. Widać to choćby w relatywnie niskich wskaźnikach, przy których są notowane. Wskaźnik cena/zysk dla IMC to zaledwie 4,8 — zauważa Adam Kaptur.

Z prognoz analityka wynika też, że na rynku surowców rolnych można się spodziewać w przyszłym roku jednocyfrowych spadków cen. Zarząd IMC chętnie podkreśla, że atutem spółki jest jej niewielkie zadłużenie. — To ważne, ale po emisji obligacji jej zadłużenie będzie już spore, szczególnie w relacji do kapitalizacji [wynosi ok. 290 mln zł — red.] — uważa Adam Kaptur.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / IMC zarabia na surowcowej hossie