IMS żongluje akcjami

Marcel Zatoński
opublikowano: 03-10-2018, 22:00

Giełdowi spece od marketingu sensorycznego chcą przejmować, płacąc nowym akcjami, a jednocześnie umarzać skupione własne papiery

Spółki giełdowe nie mogą drukować pieniędzy, ale mogą drukować akcje i płacić nimi za to, co jest im potrzebne. W najbliższych dniach giełdowy IMS, zajmujący się marketingiem sensorycznym, może sfinalizować przejęcie działającej w tej samej branży spółki APR.

Transakcja — podobnie jak kolejne, planowane przez IMS — może być częściowo finansowana akcjami spółki. Czerwcowe walne przyjęło uchwałę upoważniającą zarząd do podwyższenia kapitału z wyłączeniem prawa poboru. Kolejne walne pod koniec lipca zmieniło i rozszerzyło to upoważnienie — teraz spółka może wyemitować nie 3,3, ale aż 5 mln akcji. Stanowiłoby one 13 proc. podwyższonego kapitału zakładowego Uchwałę zaskarżyło Opera TFI, którego fundusze mają 12,6 proc. akcji, ale sąd pod koniec września nie uwzględnił wniosku o wstrzymanie rejestracji zmian w statucie.

— Być może popełniliśmy pewne błędy w komunikacji przyczyn i celów tej emisji. Chcemy przy pomocy nowychakcji współfinansować przejęcia, co m.in. zwiąże z nami sprzedających na dłużej i zapewni ich zaangażowanie. Myśleliśmy o tym, by użyć w tym celu skupionych z rynku akcji własnych, ale nasi prawnicy uznali po analizach, że to niemożliwe z punktu widzenia dyrektywy MAR — mówi Michał Kornacki, prezes IMS.

Przejęcie na raty

Transakcja przejęcia APR, której struktura została uzgodniona w sierpniu, jest kilkuetapowa. Na początku udziałowcy APR otrzymają 3,75 mln zł, z czego całość lub część może być płatna w akcjach IMS. Potem, w zależności od wyników, jakie osiągnie APR do czerwca 2020 r., IMS będzie musiał dopłacić maksymalnie 4,8 mln zł lub — jeśli zyski będą niskie — odzyska 0,75 mln zł.

APR działa w segmencie audiomarketingu, dostarczając abonamentowe usługi audio, czyli narzędzie do puszczania muzyki bez obowiązku opłacania się ZAiKS-owi. Ma około 3 tys. klientów. W ubiegłym roku spółka osiągnęła 2,3 mln zł przychodów i 0,55 mln zł zysku na poziomie EBITDA.

— Dzięki przejęciu nie tylko uzupełnimy ofertę o segment ekonomiczny, lecz także umocnimy się na południu kraju, gdzie APR ma mocny zespół sprzedażowy. Za kolejnymi akwizycjami rozglądamy się w całej Europie, w Polsce przede wszystkim w segmencie ekonomicznym, bo poza IMS nie ma tu nikogo z produktem premium. Mamy na celowinku takie spółki, które umożliwią nam zbudowanie silnej pozycji w nowych regionach, nie tylko w kraju — mówi Michał Kornacki.

Tymczasem IMS, który oprócz usług audio zajmuje się reklamą wideo w sklepach, aromamarketingiem i organizacją eventów, na koniec pierwszego półrocza miał 13,5 tys. lokalizacji abonamentowych i osiągnął 23,7 mln zł przychodów (o 14 proc. więcej niż rok wcześniej), generując przy tym 7,7 mln zł zysku na poziomie EBITDA.

— APR obsługuje klientów w segmencie ekonomicznych, co oznacza 50-90 zł miesięcznego wpływu z abonamentu w zależności od lokalizacji. To nie jest oferta, która może kanibalizować dotychczasową działalność IMS, bo inna jest grupa docelowa i produkt — chodzi o 70-80 tys. mniejszych punktów handlowo-usługowych, które najczęściej puszczają po prostu radio. Dzięki przejęciu w tym roku zwiększymy liczbę lokalizacji abonamentowych o 4,5 tys., ale i tak będziemy dążyli do zwiększenia tempa ich przyrostu — mówi Michał Kornacki.

Obracanie akcjami

Po tym, jak sąd nie uwzględnił skargi Opery TFI, zarząd spółki ma otwartą drogę do emitowania nowych walorów i finansowania w ten sposób ekspansji.

— Chcielibyśmy jeszcze w tym roku przeprowadzić jedną akwizycję, ale nie będę składał twardych deklaracji. Prowadziliśmy już kilka miesięcy temu zaawansowane rozmowy z dużym podmiotem, i właśnie z myślą o jego przejęciu zaproponowaliśmy czerwcową uchwałę o podniesieniu kapitału. Chcieliśmy jednak chyba zrobić to zbyt szybko i ostatecznie nic z tego nie wyszło — mówi Michał Kornacki.

Jednocześnie IMS zamierza umorzyć akcje własne, które skupuje z rynku. W ramach prowadzonego obecnie programu może skupić do 1,25 mln walorów, a po rozliczeniu kilku jego transzy wraz z posiadanymi wcześniej akcjami własnymi ma 4,65 proc. własnego kapitału.

— Nasi prawnicy uznali, że akcje własne zgodnie z prawem można albo umorzyć, albo użyć ich przy wymianie obligacji na akcje, albo wykorzystać przy programie motywacyjnym dla menedżerów. Dlatego będziemy je umarzać, a jednocześnie emitować nowe akcje pod przejęcia — mówi Michał Kornacki. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / IMS żongluje akcjami