Indigo, czyli klucz do globalnego sukcesu

  • Materiał partnera
opublikowano: 27-12-2018, 22:00

Nieważne, na jaki rynek wchodzisz. Musisz mieć autorski pomysł i coś, co wyróżnia cię na tle innych — mówi Magdalena Malaczyńska, która wspólnie z mężem Dariuszem założyła markę Indigo Nails. Produkty firmy podbijają cały świat, ale to dopiero początek

Skąd pomysł na rozwijanie działalności w kosmetyce profesjonalnej?

Dzisiaj jakość jest standardem i wygrywają te firmy, które zapewniają ilość, dbając o najwyższą jakość.
Zobacz więcej

Dzisiaj jakość jest standardem i wygrywają te firmy, które zapewniają ilość, dbając o najwyższą jakość.

Magdalena Malaczyńska: Dariusz ma 15-letnie doświadczenie w produkcji, a ja zawsze chciałam tworzyć markę. To było jak zew natury — już w wieku dwudziestu paru lat wstawałam rano i myślałam: potrzebuję czegoś, co pozwoli mi się spełniać, mieć coś swojego. Nie miałam okazji sprawdzić się w roli menedżera — panie w garsonkach w warszawskich korporacjach nie dawały wiary mojej biznesowej charyzmie (śmiech). Wejście w branżę beauty jako świeża krew było dla mnie ciekawym wyzwaniem.

Z pewnością, wspólnie z mężem, określiliście, jakie cechy powinny wyróżniać nowo powstałą firmę, aby przebiła się w tej niełatwej branży. Jaki był początkowy koncept biznesowy?

Gdy zaczynaliśmy, wszyscy mówili nam: „To nie jest dobry pomysł”. Rynek był mocno nasycony, żeby nie powiedzieć — dążył do równi pochyłej. Było to widać doskonale na targach kosmetycznych, na których marki rozstawiały się na małych, wynajętych stoiskach 3 x 3 m. Tym firmom nie było łatwo, ale my mieliśmy swój autorski pomysł — chcieliśmy robić coś inaczej, coś, czego nie znaleźliśmy do tej pory na rynku. Nieważne, na jaki rynek wchodzisz — ważne, jaki masz na to pomysł. Rdzeniem i absolutną podstawą naszego planu było opracowanie profesjonalnej siatki dystrybucji. Daliśmy ludziom dobre warunki i możliwość promowania siebie w odróżnieniu od innych marek, niegdyś promowanych przez jedną konkretną twarz. Jeśli nowy dystrybutor dołącza do Indigo, jest to dla niego czytelny sygnał: „Jesteś dobry, masz potencjał”. Oczywiście, bardzo ważnym elementem było połączenie dystrybucji ze szkoleniami i najlepszymi szkoleniowcami.

Lakiery hybrydowe stały się sztandarowym produktem firmy, ale dziś oferta obejmuje kompleksowo produkty i akcesoria do profesjonalnej stylizacji paznokci. Może pani zdradzić, jak rozwijał się asortyment?

Ścieżkę produkcyjną generuje, rzecz jasna, potrzeba. Słuchaliśmy uważnie, o jakich produktach marzą stylistki i konsekwentnie te marzenia realizowaliśmy. Działamy w modelu B2B: nie sprzedajemy naszych lakierów na wysepkach w galeriach handlowych, bo naszym zadaniem jest wyposażanie profesjonalnych salonów stylizacji paznokci. Stylistki chcą pracować na produktach jednej firmy, bo tak jest najwygodniej.

Jest jeszcze linia Home SPA…

Czyli kremy, masła shea, olejki arganowe, peelingi. Profesjonalna pielęgnacja skóry połączona z najpiękniejszymi perfumowanymi zapachami. Z dumą mogę powiedzieć, że Indigo Home SPA to perełka w kategorii kosmetyków, unikatowa na skalę światową.

939 medali w mistrzostwach stylizacji paznokci i około 1,5 tysiąca produktów w asortymencie. To imponujące liczby — co jest ważniejsze: ilość czy jakość?

Dzisiaj jakość jest standardem i wygrywają te firmy, które zapewniają ilość, dbając o najwyższą jakość. Fakt — produktów w naszej ofercie jest dużo, ponieważ od lat pracujemy na pełnych obrotach.

Podobnie jest z medalami — każdy z nich wnosi coś do firmy i podnosi nasz prestiż. Wierzę, że jesteśmy najbardziej utytułowanym producentem na świecie.

W branży kosmetycznej klienci często idą za profesjonalnym doradcą, a usługi wiążą się z niekończącą się rekrutacją i szkoleniem specjalistów...

Nie tylko w branży kosmetycznej występuje bardzo duża rotacja — mamy więcej pracodawców niż pracowników, a sam rynek stał się bardzo roszczeniowy. Dlatego dajemy stylistkom Indigo odpowiednie narzędzia, żeby mogły optymalnie rozbudowywać swoje struktury. Prowadzimy zajęcia coachingowe dla naszych salonów firmowych i dystrybutorów i rozszerzamy ich kompetencje menedżerskie. Zamysł jest prosty: w salonach i punktach Indigo mają pracować najlepsi fachowcy.

200 pracowników i 300 współpracowników w centrali firmy w Łodzi. To rozbudowana struktura. Jak znaleźć złoty środek — utrzymać dynamikę rozwoju i jakość obsługi?

To, co w moim odczuciu najbardziej wpływa na rozwój, to umiejętnośćzrzeszania specjalistów oraz ciągła praca nad komunikacją. W firmie produkcyjnej, w której kreatywny zarząd nie daje wytchnienia i co rusz przedstawia nowe plany rozwojowe, przepływ informacji jest jak woda na pustyni.

Indigo odniosło sukces w bardzo krótkim czasie. Jakich rad udzieliłaby pani młodym ludziom, marzącym o własnej firmie?

Nie lubię określenia „sukces”, bo mówi o czymś, co już się dokonało, co sprawia, że można usiąść i odpocząć. Wolę mówić o „rozwoju”. Idzie nam dobrze i cieszymy się z takich ocen, ale jesteśmy dopiero na początku drogi. Jako właściciele firmy mamy wielowymiarowe wizje w naszych głowach, gdzie będziemy za 2 lata i aż nas roznosi od środka, że jeszcze nas tam nie ma. Co do porad dla młodych ludzi — wierz, w to, co robisz i rób to, w co wierzysz. W świecie, w którym każdy chce coś sprzedać, twoja oferta musi coś znaczyć. Działaj w oparciu o konkretną misję, filozofię, wartości. Nigdy nie mów sobie, że osiągnąłeś sukces i nie spoczywaj na laurach. Jesteś tak dobry, jak twój ostatni produkt albo ostatnia kolekcja. Czysto praktyczna porada: zainwestuj w dobrą księgowość i kancelarię. To absolutna podstawa.

„Indigos” to barwniki, a firma stała się ekspertem w dziedzinie kolorów. Czym kierowali się państwo, wybierając nazwę firmy i czy to zaważyło na powodzeniu przedsięwzięcia?

Zawsze przywiązywaliśmy ogromną wagę do kolorów. Kolory Indigo są piękne i niepowtarzalne. Mocno napigmentowane, nasycone lakiery to coś, co zdecydowanie wyróżnia nas na tle konkurencji. Indigo to słowo, które w każdym języku wypowiada się tak samo. Warto o tym pamiętać, planując międzynarodową ekspansję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy