Indeks WIG ma do końca przyszłego roku około 10-procentowy potencjał do wzrostu, jednak w tym czasie inwestorzy mogą natknąć się na głęboką korektę, przewiduje Bartłomiej Chyłek, dyrektor zespołu analiz ING TFI. Uzasadnia, że otoczenie gospodarcze przemawia za inwestycjamiw akcje, jednak reforma OFE oraz wygaszanie programów skupu obligacji przez Fed stanowią poważne czynniki ryzyka.
— Od kilku lat głównym czynnikiem wpływającym na zachowanie rynków jest płynność, a fundamenty liczą się w dalszej kolejności — przyznaje Bartłomiej Chyłek.
Zmienność na rynku akcji zwiększą transfery z OFE do budżetu. Choć łączna podaż ze strony OFE powinna być niższa niż napływy kapitału do TFI, to jednak może wpłynąć na słabsze zachowanie rynku przed styczniem (OFE będą musiały do tego czasu upłynnić aktywa warte około 1 mld zł) oraz przed końcem lipca (fundusze będą musiały przygotować wtedy około 3-4 mld zł). Tymczasem głównym ryzykiem dla bazowego scenariusza, którym jest 10-procentowa stopa zwrotu z WIG, jest ograniczenie programów luzowania polityki monetarnej w USA o więcej niż do spodziewanej na koniec 2014 r. kwoty 40 mld USD miesięcznie. Nawet w pesymistycznym scenariuszu trudno jednak sobie wyobrazić, by WIG zakończył przyszły rok niżej, niż znajduje się obecnie — przewiduje Bartłomiej Chyłek.
— Ogłoszenie rozpoczęcia wygaszania skupu aktywów lub podanie jego daty rozpocznie korektę, która może zepchnąć rynek w dół o 10-15 proc. — ostrzega specjalista. Mimo umiarkowanego potencjału zwyżek i przewidywanej znacznej zmienności, Bartłomiej Chyłek zaleca agresywnym inwestorom zbudowanie portfela nawet w całości z akcji. 50 proc. aktywów ulokowałby w uniwersalnym funduszu akcji polskich, a po jednej czwartej w funduszu małych spółek i funduszu akcji z rynków dojrzałych. Jak uzasadnia, małe spółki powinny notować szybszą poprawę wyników od największych emitentów, a dołączenie akcji z rynków dojrzałych to dobry sposób na dywersyfikacjęportfela i uchronienie się przed skutkami odpływu kapitału z rynków wschodzących.
— Szacujemy potencjał małych spółek na około 15 proc., jednak wiele z nich zyskało w ciągu roku 100 proc. czy nawet 200 proc. Dlatego zalecamy jedynie umiarkowane przeważanie tej grupy — powiedział Bartłomiej Chyłek.
Ekspert twierdzi, że dla bezpieczeństwa zaangażowanie na rynku lepiej zwiększać stopniowo. Wtedy jest szansa na uśrednienie cen zakupów. Spośród bezpieczniejszych aktywów wyróżnić się mogą tzw. obligacje śmieciowe z rynków dojrzałych, które powinny korzystaćna spadającym ryzyku niewypłacalności emitentów. Tymczasem najmniej zarobić, lub wręcz stracić, będzie można na obligacjach skarbowych — tak krajowych, jak i głównych gospodarek dojrzałych. Wszystko dlatego, że im lepsze zachowanie gospodarki, tym gorzej dla posiadaczy papierów dłużnych.
— Wierzymy w przyspieszenie wzrostu krajowej gospodarki, a to być może przełoży się na zwyżki rentowności obligacji o nawet 50-100 pkt bazowych. W takim wypadku obligacje przyniosą zyski niższe od depozytu lub nawet stracą na wartości — przewiduje Bartłomiej Chyłek.