Inwestorzy nie są  gorsi od ciułaczy

Andrzej Stec
opublikowano: 17-02-2010, 00:00

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, aktywa giełdowych graczy będą tak chronione, jak w banku.

Szykuje się rewolucja w ochronie klientów biur maklerskich

Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, aktywa giełdowych graczy będą tak chronione, jak w banku.

Jesienią 2008 r. w USA upadł 158-letni bank Lehman Brothers. Rynki finansowe dostały zawału. Klienci niektórych europejskich banków również, bo okazało się, że ich lokaty nie są bezpieczne. Unijne kraje na wyścigi zwiększały gwarancje depozytów bankowych. W Polsce również zmieniono przepisy, poprawiając bezpieczeństwo oszczędzających w bankach (gwarancją objęto lokaty do 50 tys. EUR). Niestety, o klientach biur maklerskich zapomniano.

WGI dała sygnał

Na koniec stycznia krajowe biura maklerskie prowadziły 1,13 mln rachunków inwestycyjnych. Obecnie, w razie plajty brokera, ich posiadacze mogą liczyć najwyżej na połowę tego, co klient upadłego banku (gwarancją są objęte aktywa do 22 tys. EUR). Jest jednak szansa, że będą lepiej chronione.

Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych (KDPW), który zarządza i czuwa nad systemem rekompensat na rynku giełdowym, chce poprawić bezpieczeństwo inwestorów. Szykuje rewolucję. Przyczynił się do niej głośny upadek Domu Maklerskiego WGI.

W ostatnich dwóch latach KDPW wypłacił poszkodowanym klientom WGI ponad 30 mln zł. W systemie rekompensat zostało niewiele — 90 mln zł. Tymczasem, według szacunków depozytu, powinno być pół miliarda złotych, by zapewnić bezpieczeństwo inwestorom. Lepiej więc, by w najbliższym czasie nie upadł żaden duży broker, bo wtedy pieniędzy nie wystarczy dla wszystkich poszkodowanych.

Gapowiczom dziękujemy

Depozyt ma już listę zmian usprawniających istniejący od 2001 r. system rekompensat. Rozważa zrównanie kwot podlegających ochronie w bankach i domach maklerskich. Proponuje powołanie ciała doradczego — Radę Systemu Rekompensat — o określonych ustawowo kompetencjach, do której wejdą przedstawiciele rynku. To nie wszystko.

— Powinien się zmienić sposób akumulowania pieniędzy wnoszonych do systemu przez jego uczestników. Chcemy wprowadzić zasadę, że każdy, kto partycypuje w systemie, powinien wnosić do niego opłaty. Należy wykluczyć możliwość istnienia "pasażera na gapę", czyli firm inwestycyjnych, których klienci objęci są ochroną, ale które nie wnoszą opłat — mówi Iwona Sroka, prezes KDPW.

Dziś gapowiczami są m.in. niektóre TFI, które prowadzą usługi asset management.

KDPW chce także zmienić definicję inwestorów podlegających ochronie, m.in. wyłączając z niej inwestorów instytucjonalnych, dla których ewentualne "odszkodowanie" wysokości 22 tys. czy nawet 50 tys. EUR byłoby jedynie kroplą w morzu aktywów zgromadzonych na rachunku inwestycyjnym.

Depozyt myśli też o wprowadzeniu opłaty początkowej dla brokerów i firm inwestycyjnych wchodzących na rynek. Ponadto ma się zmienić status pieniędzy gromadzonych w ramach systemu rekompensat — obecnie to współwłasność łączna uczestników, a ma być fundusz celowy. To rozwiązanie miałoby zapewnić stabilizację funduszu oraz poprawiałoby przejrzystość sytuacji finansowej uczestników systemu. W dłuższym okresie powinno zaowocować zmniejszeniem składek.

Trzy wizje

Zmianami systemu rekompensat interesują się również: Komisja Nadzoru Finansowego, warszawska giełda i Izba Domów Maklerskich. Są różnice zdań. Najwięcej emocji budzi to, kto ma się zajmować zarządzaniem systemem rekompensat. Obecnie zajmuje się tym KDPW. Jego przedstawiciele nie wyobrażają sobie, aby było inaczej.

— Sprawność, jaką depozyt wykazał się przy wypłacie rekompensat dla klientów WGI DM, potwierdza takie stanowisko. Ponadto zdarzenie to sprawiło, że zdobyliśmy unikatowe doświadczenia na żywym przypadku. Wnioski z niego wynikające znajdą odbicie w planowanych zmianach funkcjonowania systemu rekompensat — mówi Iwona Sroka.

KNF sugeruje jednak, aby ochroną inwestorów zajął się Bankowy Fundusz Gwarancyjny — ten sam, który czuwa nad bezpieczeństwem klientów banków. Argumenty "za" to m.in. niższe koszty systemu i możliwość skupienia się przez KDPW na podstawowej działalności, czyli rejestracji papierów wartościowych i rozliczaniu tran-sakcji giełdowych.

Z kolei Izba Domów Maklerskich wraz z GPW myślą o utworzeniu całkiem nowego podmiotu zarządzającego systemem rekompensat. Jego akcjonariuszami byłyby giełdy i członkowie izby.

Będą premie?

Plan działania KDPW jest ambitny. Przedstawiciele depozytu mają nadzieję, że uda się wdrożyć nowy system rekompensat już od 2011 r.

— Obecnie szacujemy od strony finansowej i analizujemy formalnoprawne propozycje zmian. Do końca lutego prześlemy dopracowaną koncepcję głównym zainteresowanym. Później czekają nas spotkania i dyskusje oraz nanoszenie wypracowanych wspólnie z rynkiem zmian na akty prawne, takie jak ustawa o obrocie i prawo upadłościowe — mówi Iwona Sroka.

Harmonogram przewiduje, że najpóźniej do końca czerwca KDPW złoży w resorcie finansów projekt nowelizacji ustawy o obrocie instrumentami finansowymi. Jeśli będzie opóźnienie, osoby odpowiedzialne w depozycie za system rekompensat mogą ponoć pożegnać się z premią.

Historia WGI w pigułce

Warszawska Grupa Inwestycyjna to kilka spółek, które oferowały inwestorom lokowanie oszczędności na rynku walutowym. Klientów zachęcały podawane stopy zwrotu, które miały wynosić z reguły od 20 do 50 proc. rocznie. W lutym 2006 r. zaczęły pojawiać się pierwsze wątpliwości co do wiarygodności WGI, a dwa miesiące później KNF odebrała WGI DM licencję domu maklerskiego. W czerwcu 2006 r. WGI DM upadł, a klienci szacują straty na ponad 300 mln zł. Postępowania sądowe określają przy tym mianem farsy (założyciele WGI są na wolności, a ich majątek nie został zajęty). Odzyskano jedynie 40 mln zł z amerykańskich aktywów WGI Consulting (niezabezpieczone obligacje tej spółki kupował WGI DM). W lutym 2009 r. KDPW uruchomił 30 mln zł z systemu rekompensat. Ofiar innych znanych afer gospodarczych (Interbrok, Digit Serve) system nie obejmował

Łukasz Dajnowicz, Komisja Nadzoru Finansowego

Niech to robi Bankowy Fundusz Gwarancyjny

Co do uszczelnienia systemu, są to postulaty zgodne z ustaleniami naszego urzędu i oczywiście je popieramy. Natomiast warto rozważyć połączenie systemu gwarantowania depozytów bankowych z systemem rekompensat dla inwestorów z rynku kapitałowego. Obecnie system rekompensat jest zarządzany przez KDPW, ale upadłość WGI ujawniła różne rodzaje ryzyka, które mogą stanowić zagrożenie dla podstawowych zadań KDPW. Korzystne wydaje się przekazanie prowadzenia systemu rekompensat właśnie Bankowemu Funduszowi Gwarancyjnemu — wyspecjalizowanemu podmiotowi z bogatym doświadczeniem, dla którego nie byłaby to działalność poboczna.

Przemawia za tym również to, że koncepcja systemu rekompensat została oparta na rozwiązaniach z bankowego mechanizmu ochrony depozytów, a zakres podmiotowy obu systemów jest tożsamy. Połączenie systemów pozwoliłoby też na obniżenie kosztów ich działania (efekt synergii) i byłoby zgodne z tendencjami międzynarodowymi. Istnienie jednej instytucji gwarancyjnej mogłoby ugruntować poczucie bezpieczeństwa wśród klientów różnych instytucji finansowych, a w szczególności wzmocniłoby pozytywny wizerunek instytucji rynku kapitałowego.

I tak klienci są bezpieczni

Komisja Nadzoru Finansowego stawia TFI duże wymagania kapitałowe, jeszcze większe, jeśli chcą świadczyć usługę zarządzania aktywami. Ta usługa jest w TFI bardzo bezpieczna, bo pieniądze klientów nigdy nie są nasze. My mamy jedynie pełnomocnictwo do zarządzania — wykonywania konkretnych, ściśle zapisanych w umowie rodzajów transakcji. Nigdy pieniądze nie są na rachunkach TFI, lecz zawsze na rachunkach klienta, do których my jesteśmy jedynie upoważnieni. Nie są więc w żaden sposób zagrożone nawet w przypadku bankructwa TFI. Jedyne ryzyko, jakie ponosi klient, jest takie, że TFI będzie źle zarządzało. Zamiar obciążenia TFI opłatą na fundusz gwarancyjny wygląda jakby ktoś na siłę szukał możliwości zwiększenia pieniędzy w funduszu. Podniesienie poziomu gwarancji do 50 tys. EUR nie jest dobrym pomysłem. Z jednej strony nie zwiększa istotnie bezpieczeństwa klientów, bo często próg wejścia dla klientów jest ustawiony dużo wyżej, np. u nas to 2 mln zł, a z drugiej będzie oznaczało większy koszt dla

domów maklerskich, który będą musiały sobie jakoś zrekompensować np. podnosząc opłaty.

Mariusz Staniszewski

prezes Noble Funds TFI

Andrzej Stec

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Andrzej Stec

Polecane