Inwestorzy wsparli polskie emitery OLED

opublikowano: 22-09-2021, 20:00

Producent związków wykorzystywanych m.in. w wyświetlaczach zebrał przed giełdowym debiutem 3,5 mln zł. Potrzebuje mocy, by zaspokoić popyt.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jak duży kapitał i od ilu inwestorów zebrała już Noctiluca
  • na co przeznaczy pieniądze z ostatniej rundy finansowej
  • na jakim etapie jest komercjalizacja produktów firmy

Noctiluca opracowuje organiczne emitery światła trzeciej i czwartej generacji – efektywniejsze od powszechnie stosowanych w wyświetlaczach i panelach OLED (m.in. monitorach i smartfonach). W marcu zapowiedziała chęć zebrania w III kw. 2,5 mln zł z crowdfundingu. Zamiast tego właśnie zakończyła prywatną emisję akcji. Otrzymała od 80 inwestorów (w tym 20 dotychczasowych) 3,5 mln zł – zgodnie z planem.

Kolejne rundy już na giełdzie

– Bez żadnej promocji emisji już miesiąc przed jej formalnym uchwaleniem inwestorzy zadeklarowali gotowość wyłożenia dwukrotnie większej kwoty. Rundę zamknęliśmy przy wycenie ok. 41 mln zł – 10,5 mln USD – a do inwestorów trafił pakiet 8,5 proc. akcji. To bardzo atrakcyjny poziom – Kyulux i Cynora, z którymi się porównujemy, zbierają wielokrotnie większy kapitał przy wycenie 200-250 mln USD – komentuje Mateusz Nowak, dyrektor rozwoju biznesu Noctiluki.

Podkreśla, że spółka chciała przed upublicznieniem zbudować rozproszony, ale stabilny akcjonariat, i osiągnęła cel. Od mniej więcej setki inwestorów zebrała łącznie ok. 8,8 mln zł. Wśród nich są Synthex Technologies – twórca firmy – oraz fundusze R Ventures I, PIBIR i ValueTech.

– W I kw. 2022 r. chcemy zadebiutować na NewConnect, już rozpoczęliśmy przygotowania. Kolejne emisje zamierzamy przeprowadzić jako spółka giełdowa. Termin i wielkość rund dostosujemy do potrzeb komercjalizacyjnych – w przypadku sprzedaży licencji klientom będziemy potrzebować mniejszego kapitału niż na prowadzenie własnej produkcji – wyjaśnia Mateusz Nowak.

Zwrot ku Azji:
Zwrot ku Azji:
Noctiluca, w której dyrektorem rozwoju biznesu jest Mateusz Nowak, rozmawia o zaawansowanej współpracy z pięcioma azjatyckimi koncernami i liczy na rychłe zawarcie tzw. umowy MTA z przynajmniej dwoma.
materiały prasowe

Skok mocy w pogoni za popytem

Głównym celem zakończonej rundy jest zwiększenie mocy wytwórczych na potrzeby realizacji zleceń - prawdopodobnie większych od początkowo zakładanych. Firma chce być samowystarczalnym producentem wysokiej jakości materiałów OLED. Twierdzi, że w Polsce - ani nawet w Europie (poza nielicznymi wyjątkami) - nie miałaby komu zlecić produkcji.

– W 50-calowym telewizorze OLED wykorzystuje się ułamek grama wytwarzanych przez nas związków. Miesięczne moce liczymy obecnie w setkach gramów, a w związku z inwestycjami chcemy przeskoczyć na kilogramy – docelowo nawet do sumy 60 kg rocznie kilku różnych związków. To skala półprzemysłowa, wystarczająca prawdopodobnie dla każdego potencjalnego klienta poza LG i Samsungiem – tłumaczy dyrektor rozwoju biznesu Noctiluki.

Dla spółki, poza zwiększeniem skali, istotne jest też uelastycznienie wyposażenia laboratorium, by swobodnie produkować różne związki i prowadzić dalsze prace badawcze.

Komercjalizacja coraz bliżej

Noctiluca przekazała już pierwszemu partnerowi zielone emitery do wykorzystania w technologii druku i w I kw. 2022 r. spodziewa się wdrożenia. Dostarczy mu też inne, komplementarne związki niezbędne do produktów OLED – tzw. materiały typu host.

Firma ma za sobą również inne milowe kroki. W czerwcu stworzyła w Seulu, przy współpracy z Uniwersytetem Kyung Hee, zespół badawczo-rozwojowym pod okiem byłych współpracowników Samsunga i LG (potentatów wyświetlaczy OLED). Ponadto zacieśniła współpracę z ITRI – tajwańską agencją rozwoju, odpowiednikiem PAIH i PAN w jednym, która otwiera jej drogę do wykorzystania technologii w tamtejszym przemyśle.

Natomiast w kwietniu Noctiluca zawarła umowę MTA (ang. Material Transfer Agreement) z japońskim koncernem chemicznym z grupy jednego z największych globalnych producentów samochodów i autobusów oraz komponentów do elektroniki użytkowej.

– Ta marka jest powszechnie rozpoznawalna i każdy z nas widział jej produkty na ulicach. Umowa dotyczy testowania naszych materiałów w jego produktach i/lub dalszej dystrybucji w Azji. Już teraz zdobywamy unikatową wiedzę o technologicznych potrzebach naszych potencjalnych klientów, co ułatwi nam rozwój produktów – mówi Mateusz Nowak.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane