Inwestorzy z zainteresowaniem spoglądają na Warszawę
Badania pokazujące najatrakcyjniejsze do inwestowania miasta są drogowskazem dla inwestorów oraz wskazówką dla władz miejskich, co należy usprawnić. Warszawa w międzynarodowych rankingach jest miastem pełnym wad, ale mimo to bardzo atrakcyjnym miejscem dla inwestorów.
Pod koniec roku międzynarodowe firmy doradcze przygotowują ciekawe zestawienia i rankingi miast. Najświeższym raportem jest opracowanie „Najlepsze Miasta” przygotowane wspólnie przez firmę Arthur Andersen i magazyn „Fortune”. Wcześniej takie opracowania przygotowały firmy Jones Lang LaSalle (European Regional Economic Growth Index) oraz Healey & Baker (European Cities Monitor).
To jest wskazówka
Według analityków, takie raporty są sygnałem dla inwestorów i funduszy inwestycyjnych, pokazującym, w którym mieście najlepiej ulokować kapitał. Zdaniem Moniki Bnińskiej z Arthur Andersen, takie opracowania mają wpływ na decyzje inwestorów.
— Na ile ten wpływ jest istotny, trudno ocenić. Z punktu widzenia Polski, takie opracowania są cenne. Z naszego raportu wynika, że wśród miast europejskich nasza stolica ma największy wzrost dochodu na mieszkańca (5,6 proc.) oraz duży wzrost w dziedzinie bezpośrednich inwestycji giełdowych (31 proc.). Trzeba jednak pamiętać, że dużo jest jeszcze do zrobienia np. w dziedzinie telekomunikacji — dodaje Monika Bnińska.
Monika Rajska z firmy Colliers Iternational potwierdza opinię, że takie opracowania mogą mieć wpływ na decyzje inwestorów.
— Trzeba jednak pamiętać, że zanim inwestor się zdecyduje wejść na jakiś rynek, poprzedza swoją decyzję bardzo szczegółowymi analizami przeprowadzanymi na potrzeby konkretnego projektu. Takie badania są mimo wszystko bardzo ogólne i stanowią jedynie sygnał dla inwestorów, jak również władz miast — uzupełnia Monika Rajska.
Podobnego zdania jest Katarzyna Michnikowska z Healey & Baker. Uważa ona jednak, że takie badania mogą mieć wpływ na długofalowe plany inwestorów.
— Co ważne, takie rankingi uważnie śledzone są przez władze miast, które starają się później, w miarę swoich możliwości budżetowych poprawiać to, co zostało słabo ocenione — mówi Katarzyna Michnikowska.
Głos ludu i punkty
Trzeba jednak pamiętać, że z opiniami zawartymi w raportach warto się liczyć. Opracowanie firmy Arthur Andersen powstało na podstawie opinii szefów dużych i małych przedsiębiorstw. Na ankiety odpowiedziało 1433 menedżerów, z czego 54 proc. to prezesi, a pozostali to reprezentanci wyższych kadr kierowniczych. 70 proc. badanych przez Arthur Andersen biznesmenów pochodzi z USA. Również raport Healey & Baker został sporządzony na podstawie opinii 504 przedstawicieli menedżmentu najwyższego szczebla, wiodących koncernów europejskich.
Trochę inną formę ma ranking przygotowywany przez Jones Lang LaSalle. W tym przypadku opracowuje go firma LaSalle Investment Management, która przydziela poszczególnym miastom europejskim punkty. Mają one pomóc w określeniu, które z miast są najlepszymi pod względem ekonomicznym lokalizacjami do robienia biznesu, oraz popytu na powierzchnie biurowe w najbliższym okresie.
Nie jest źle, ale...
Najbardziej optymistyczne wieści dla stolicy płyną z raportu przygotowanego przez Healey & Baker. Przygotowując to opracowanie analitycy zadali przedsiębiorcom pytanie, gdzie najlepiej zainwestować w ciągu najbliższych pięciu lat, i tu stolica Polski zajęła pierwsze miejsce wśród 30 miast europejskich. Perspektywy są więc bardzo obiecujące.
Nie oznacza to jednak pełnego sukcesu, ponieważ gdy przyjrzeć się szczegółom, to jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia. W rankingu Healey & Baker w odpowiedzi na pytanie: najlepsze miasto do ulokowania biznesu dziś, Warszawa zajmuje 23 na 30 pozycji (przegrywając np. z Pragą, która ma 21 pozycję, czy Madrytem, który uplasował się na siódmej pozycji). W punktacji nadawanej przez LaSalle Investment Management Warszawa jest na odległej, bo 63 pozycji wśród 78 miast europejskich (Praga ma tu pozycję 72, a Madryt 7). Dość odległą pozycję stolica Polski zajmuje także w raporcie przygotowanym przez Arthur Andersen i magazyn „Fortune”. W ogólnym zestawieniu, w którym przyznawano punkty, Warszawa uzyskała ich 12, tymczasem najlepsze miasta, czyli Londyn i Frankfurt, otrzymały odpowiednio 556 i 234 punkty.
Co dobrze, a co nie
Z opracowania firmy Arthur Andersen wynika, że Warszawa posiada dość niski wskaźnik produkcyjności, czyli 9,5 tys. USD na osobę, a np. w Lyonie jest to 62 tys. USD, w Zurychu 66 tys. USD, a w Oslo 68 tys. USD. Bardzo kiepsko wygląda także ilość podłączeń internetowych. W stolicy z tego medium korzystają 4 osoby na 1000 mieszkańców. Tymczasem w Helsinkach jest to 117 osób, a w Sztokholmie 64 osoby. Źle telekomunikację ocenili także przedsiębiorcy badani przez Healey & Baker. Przydzielili Warszawie za jakość telekomunikacji 0,01 punktu, co dało jej 28 pozycję (na 30).
Z dobrych wiadomości Warszawa pochwalić się może dużym wzrostem w dziedzinie bezpośrednich inwestycji giełdowych: 31 proc. (wg Arthur Andersen), jednak lepiej wypada Praga, gdzie wzrost ten osiągnął 45 proc. Ciekawie wygląda porównanie kosztów utrzymania i kosztów zatrudnienia. Przedsiębiorcy odpowiadający na pytania Healey & Baker, dotyczące kosztów zatrudnienia uznali, że pod tym względem Warszawa jest bardzo atrakcyjna i uzyskała drugą pozycję po Lizbonie, a przed Budapesztem. Tymczasem z badań firmy Arthur Andersen dotyczących kosztów utrzymania wynika, że Warszawa jest jednym z droższych miast i plasuje się przed Amsterdamem.