Premier Katrin Jakobsdottir i jej gabinet opracowują plan rekompensaty dla mieszkańców Grindavik (stanowiących 1 proc. populacji Islandii) za ich domy, które stały się niezamieszkałe po wybuchu wulkanu pod koniec 2023 roku. Większość domów została ocalona przed zniszczeniem przez lawę dzięki barierze ziemnej w styczniu, jednak mieszkańcy nie mogą tam powrócić.
Region ten, z powodu tysięcy wstrząsów, trzęsień ziemi i dwóch erupcji wulkanicznych, doświadczył licznych zniszczeń infrastrukturalnych. Teren ten jest obecnie uznawany za strefę ograniczonego dostępu z powodu ryzyka kolejnych erupcji.
Ryzyko wzrostu inflacji na Islandii
Rząd Islandii planuje znaleźć nowe domy dla mieszkańców Grindavik oraz zrekompensować im utracone majątki. Premier Jakobsdottir zauważa, że taki plan może spowodować wzrost cen, odnosząc się do doświadczeń z erupcji na Wyspach Westman w 1973 roku. Obecnie inflacja na Islandii wynosi 7,7 proc., co jest ponad trzykrotnie więcej niż cel inflacyjny wyznaczony przez bank centralny.
Rynek mieszkaniowy na Islandii jest już napięty, a bank centralny podniósł stopy procentowe do 9,25 proc. Istnieje obawa, że nadchodzące porozumienia płacowe mogą spowodować spiralę płacowo-cenową. Rząd planuje przedstawić parlamentowi propozycję wykupu mieszkań w Grindavik lub spłaty kapitału własnego mieszkańcom, z możliwością zwrotu środków w przypadku powrotu do domów.
Rząd rozważa także pozyskiwanie prefabrykatów oraz zakup 260 mieszkań. Zamierza wprowadzić ograniczenia w wynajmie krótkoterminowym, aby przeznaczyć część z nich na stałe rezydencje. Bank centralny uwzględnia już skutki erupcji wulkanu w swojej polityce, a gubernator Asgeir Jonsson ostrzegł w listopadzie o ryzyku wzrostu cen.

