Iwoca pożycza trudnym firmom

opublikowano: 29-03-2016, 22:00

Jeden z najbardziej znanych graczy fin-tech na świecie startuje w Polsce. Nie konkuruje z bankami, bo żąda więcej, ale też więcej daje

Gdzie bank nie może, tam firma pożyczkowa gotówkę pośle. Tak jest od dawna na rynku detalicznym, który przebojem opanowały internetowe chwilówki, oferujące pożyczki na drobne kwoty. Gorzej jest w przypadku właściciela małej firmy, z krótką albo burzliwą historią kredytową. Taki klient ma wybór ograniczony do Providenta i Profi Credit, w grę wchodzą jednak tylko stosunkowo niewielkie sumy.

Iwoca, którą w Polsce kieruje Mariusz Zabrocki, udziela pożyczek w całkowicie zautomatyzowanym procesie, bez zabezpieczeń, poręczeń czy weksli.
GoldenLine

Banki, choć deklarują zainteresowanie segmentem SME, traktują takiego klienta po macoszemu ze względu na podwyższone ryzyko kredytowe. Nie jest to cecha polskiego rynku, ponieważ luka finansowania małych firm jest problemem wielu krajów. Na Zachodzie Europy i w USA od lat testuje się lekarstwo na tę dolegliwość, jakim są platformy social lendingowe i firmy pożyczkowe wyspecjalizowane w kredytowaniu klienta biznesowego.

Jeden z takich pożyczkodawców właśnie zaczyna działalność w Polsce. Właściwie jest już tu od 2 lat, ale wcześniej badał rynek, bo — jak się okazało — dość istotnie różni się od realiów brytyjskich. Właśnie z Wielkiej Brytanii pochodzi iwoca, jedna z najbardziej rozpoznawalnych firm z sektora fin-tech. Nie tylko na Wyspach. Nazwa jest skrótowcem od Instant Working Capital.

Firmę kilka lat temu założyło dwóch byłych bankowców z Goldmana Sachsa i Deutsche Banku. Na początku biznesplan zakładał stworzenie wehikułu pożyczkowego, udostępniającego finansowanie on-line firmom z segmentu e-commerce. Obecnie o pieniądze mogą wnioskować wszyscy klienci biznesowi, niezależnie od prowadzonej działalności. Na Wyspach iwoca maksymalnie pożycza 150 tys. GBP. Bez żadnych zabezpieczeń na podstawie tylko algorytmu analizującego dane o wnioskodawcy dostępne w internecie (media społecznościowe, serwisy gospodarcze itp.) oraz informacji o saldzie i przepływach na jego koncie. Proces jest całkowicie zautomatyzowany.

— Większość danych pochodzi ze źródeł publicznych. Korzystamy z tysięcy źródeł: Google maps, social media, portale branżowe, serwisy gospodarcze, agencje oceny kredytowej. System wykrywa zależności między firmami, miejsca logowań, korzysta z informacji biur gospodarczych. Jesteśmy w stanie sporządzić bardzo dokładną charakterystykę klienta, co pozwala nam w 100 proc. wykryć próby wyłudzeń — mówi Mariusz Zabrocki, szef iwoca na Polskę.

Przewagi konkurencyjne

Start działalności operacyjnej nad Wisłą trwał tyle czasu, bo trzeba było skalibrować ją pod specyfikę polskiego rynku, gdzie system podatkowy, bazy danych, portale gospodarcze, system oceny kredytowej są inne niż w Wielkiej Brytanii. Algorytm musiał też nauczyć się języka polskiego. Parametry pożyczki różnią się nieco od oferty dostępnej na Wyspach.

Maksymalna kwota, jaką pożycza iwoca, to 150 tys. zł — maksymalnie na rok. Na początek wszystkich wnioskodawców obowiązuje też jedna cena — około 4 proc. miesięcznie. Z czasem koszt pożyczki będzie zróżnicowany, klienci znani iwoce będą mogli liczyć na lepsze warunki. Tak jest na Wyspach. Pozostałe warunki pożyczania w Polsce są identyczne jak na innych rynkach: pieniądze bez zabezpieczeń, weksla in blanco, zaświadczeń z ZUS czy skarbówki.

— Iwoca nie jest tania, bo oprocentowanie jest wyższe niż najdroższych kredytów konsumpcyjnych, ale ma kilka ważnych przewag nad innymi firmami pożyczkowymi i bankami: pożycza wysokie kwoty, bez żadnych zabezpieczeń. Proces odbywa się całkowicie on- -line i trwa bardzo krótko — nawet jeden dzień. Początkowo sądziliśmy, że to chwyt marketingowy, ale to rzeczywiście działa. Iwoki nie interesuje wynik „na papierze”, ale obrót, bo to cash flow jest głównym zabezpieczeniem — mówi Paweł Mazur z ANG Biznes.

Narzędzia weryfikacji on-line, nawet tak dokładne, jak programy sprawdzające saldo na koncie, nie są w 100 proc. pewne. W Polsce jest około 400 tys. fikcyjnych kont, założonych na przelew i wykorzystywanych przez przestępców do wyłudzeń. Ponieważ iwoca pożycza duże kwoty, determinacji oszustom nie zabraknie.

Uzupełnienie dla banków

ANG Biznes to jeden z dwóch pośredników, z którymi iwoca podpisała w Polsce umowę (drugim jest Open Finance). Na razie prowadzi działalność z Londynu (gdzie zatrudnia sporą grupę Polaków), ale po rozkręceniu biznesu otworzy też biuro w Warszawie. Iwoca działa w Wielkiej Brytanii, Niemczech i Hiszpanii. Wśród jej inwestorów jest Commerzbank, który wziął udział w jednej z ubiegłorocznych tur pozyskiwania finansowania przez firmę. Mariusz Zabrocki twierdzi, że firma nie konkuruje z bankami, bo działa w niszy rynkowej, oferując produkt uzupełniający w stosunku do oferty bankowej. Partnerstwa między bankami a podobnymi wehikułami pożyczkowymi na świecie są zresztą coraz częstsze.

W ubiegłym roku ING, Santander i Scotiabank zainwestowały w Kabbage’a, amerykański odpowiednik iwoki. Za pośrednictwem tej platformy ING udziela kredytów małym firmom w Hiszpanii. Na takich zasadach działa też sojusz JPMorgan Chase i innowacyjnej firmy On Deck Capital, zawarty w grudniu ubiegłego roku, oraz kandyjskiego CIBC z pożyczkodawcą Thinking Capital. Tydzień temu jeden z największych banków w Izraelu, Bank Leumi, stał się udziałowcem EZboba, konkurenta iwoki z Wielkiej Brytanii.

OKIEM EKSPERTA

Uwaga na oszustów

LOUKAS NOTOPOULOS

prezes Vivus Finance

To jest interesujący pomysł na biznes, sprawdzony na innych rynkach. W Polsce 97 proc. firm to mikrofirmy, które często mają problem z dostępem do finansowania. Polskie banki wolą kredytować właściciela, a nie jego firmę, rozliczającą się najczęściej poprzez uproszczoną księgowość, gdzie w kosztach uzyskania przychodu ukryte są zyski. Banki wolą firmy z pełną księgowością, duże, którym można sprzedać kredyt, konto, potem gwarancję, rachunek, usługi treasury itd. Z całą pewnością na rynku jest luka finansowa dla małych przedsiębiorstw. Uważam natomiast, że iwoca, jak każda firma pożyczkowa on-line, zderzy się z falą fraudów, których poziom na początku może sięgać 30 proc. wniosków. Przestępcy z pewnością będą próbowali wyłudzić pieniądze.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane