Jak Francuz z Alzacji stocznię w Gdańsku zbudował

opublikowano: 27-10-2019, 22:00

Francis Lapp ma firmę na terenie kolebki „S”, która produkuje luksusowe jachty. W rok chce podwoić sprzedaż i zbudować nowy zakład

Stocznia Gdańsk przez wiele lat budowała statki. Obecnie specjalizuje się w produkcji elementów wież wiatrowych. Na jej terenie działa także inna stocznia — Sunreef Yachts, która projektuje i buduje luksusowe, motorowe i żaglowe, katamarany. Właśnie wykonuje m.in. mający 80 stóp motorowy jacht dla znanego tenisisty Rafaela Nadala. Będzie gotowy w przyszłym roku.

Kiedy dostaję zamówienie, wstępny design, szkic, przygotowuję sam.
Następnie nasi projektanci opracowują finalny projekt, dostosowany do oczekiwań
klienta — mówi Francis Lapp
Zobacz więcej

AUTORSKI SZKIC:

Kiedy dostaję zamówienie, wstępny design, szkic, przygotowuję sam. Następnie nasi projektanci opracowują finalny projekt, dostosowany do oczekiwań klienta — mówi Francis Lapp Fot. ARC

Czas na przeprowadzkę

Na targach w Monako stocznia otrzymała także zamówienie na 160-stopowy, czyli 49-metrowy motorowy superjacht. Będzie to największa tego typu jednostka na świecie. Tym razem jednak tożsamość klienta jest tajna.

— Ten katamaran będziemy budować już w nowej stoczni, którą zamierzamy uruchomić w styczniu albo w lutym 2020 r. Obecny teren, dzierżawiony od Stoczni Gdańskiej, opuścimy w ciągu dwóch lat, ponieważ będzie tu realizowany projekt budowy Młodego Miasta Gdańska — mówi Francis Lapp, założyciel i prezes Sunreef Yachts.

Kupił tereny w pobliżu i kosztem 20 mln EUR buduje nową stocznię. Do inwestycji zmotywowała go nie tylko konieczność przeprowadzki, ale także potrzeba większego terenu i rozbudowy potencjału. Sunreef Yachts ma coraz więcej zamówień i buduje coraz bardziej innowacyjne i większe jachty.

— Przed laty za duży uważano katamaran mający 70-80 stóp długości, obecnie jest on uznawany za średni. Duże mają ponad 140 stóp — mówi Francis Lapp.

Klienci zamawiają coraz większe jednostki, ponieważ wykorzystują je do pływania z całymi rodzinami, organizowania spotkań biznesowych itp. Średnia cena luksusowego katamarana z Gdańska sięga 2,5 mln EUR. Dzięki coraz większej liczbie zamawianych dużych jachtów stocznia szybko zwiększa sprzedaż, która jeszcze trzy lata temu sięgała 42 mln EUR.

— W tym roku wyniesie około 65 mln EUR, a w 2020 r. 150 mln EUR — twierdzi Francis Lapp.

Sunreef Yachts działa w Polsce od 2002 r., zbudowała tu około 160 jachtów. W nowej stoczni będzie mogła zwiększyć produkcję.

Wyścigi i budowlanka

Zanim jednak Francis Lapp zaczął budować w Gdańsku jachty, miał inne biznesowe cele oraz pasje i zainteresowania.

— W 1992 r. zostałem zaproszony przez Automobilklub do udziału w wyścigach samochodowych. Przyjechałem do Polski na jeden weekend, ale to wystarczyło, żeby zobaczyć w tym kraju wielki potencjał. W tym czasie we Francji panował kryzys budowlany — wspomina Francis Lapp.

Na rozwijającym się polskim rynku założył firmę budowlaną.

— Mam ją do dziś i nadal realizuję kontrakty budowlane. Jej siedziba jest w Krakowie — mówi Francis Lapp.

Spółka nazywa się Bati Invest. Po jej utworzeniu Francis Lapp zaczął współpracę z Castoramą.

— Jej pierwszego sklepu w Warszawie, przy ul. Popularnej, nie budowałem, ale kiedy zapadła decyzja o budowie sklepu w Poznaniu, podpisaliśmy umowę na wykonanie — mówi Francis Lapp.

Bati Invest wykonywała nie tylko centra handlowe Castoramy, ale także grupy Carrefour i innych operatorów sieciowych. Buduje także hotele i inne obiekty użyteczności publicznej. Działając w branży budowlanej, w 1998 r., Francis Lapp, po pierwszym rejsie po Jeziorze Zegrzyńskim, postanowił kupić katamaran. Kupił też kilka małych jednostek na targach w Paryżu, założył firmę na Madagaskarze o nazwie Sunreef Travel i zaczął je czarterować. Podczas wakacji w 2000 r. poznał rodzinę z Gdańska, która zachęcała go do uruchomienia działalności na Pomorzu. Po namyśle i rozpoznaniu terenu wydzierżawił stoczniowe grunty w Gdańsku i zbudował Sunreef Yachts. Początki nie były łatwe.

— Pochodzę z Alzacji. Początkowo wiele osób dziwiło się, jak Francuz, który na co dzień morza nie widział, może budować katamarany i zarządzać stocznią — wspomina Francis Lapp.

Udało mu się jednak zbudować firmę, która zatrudnia 750 osób.

— Tylko silniki i drzwi kupujemy od polskich oraz zagranicznych dostawców, pozostałe elementy jachtu i wyposażenia produkujemy samodzielnie — mówi Francis Lapp.

OKIEM EKSPERTA

Światowe trendy

MICHAŁ BĄK, sekretarz generalny Polskiej Izba Przemysłu Jachtowego i Sportów Wodnych — Polskie Jachty

Od 10 lat rynek jachtowy, pod względem liczby oddawanych jednostek, rośnie 10 proc. rocznie. Budowane są coraz większe jachty, więc wartościowo wzrost jest jeszcze wyższy. Rynek jachtowy rozwija się m.in. dlatego, że jednostki kupują nie tylko zamożni klienci indywidualni, ale także firmy czarterowe, które rozwijają się coraz dynamicznej. W Polsce wielu osób nie stać na kupno jachtu, ale wynajęcie go na tydzień jest w zakresie ich możliwości. Młodzi ludzie coraz rzadziej kupują jachty, ponieważ nie chcą poświęcać czasu na zajmowanie się ich serwisowaniem, naprawą, utrzymywaniem podczas zimy itp. Wolą, by wykonywała to firma czarterowa. Coraz bardziej popularne, np. w Australii, jest także współdzielenie łodzi. Polega na wspólnym finansowaniu kupna jachtu przez kilka osób, które uzgadniają zasady wspólnego z niego korzystania. Istotną barierą w rozwoju stoczni jachtowych jest natomiast pozyskanie wykwalifikowanych pracowników. W miarę możliwości firmy wdrażają jednak innowacje i automatyzację procesu produkcji.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu