Były prezes PZU Władysław Jamroży zeznał przed sejmową komisją śledczą ds. zbadania prawidłowości PZU, że umowy sprzedaży akcji BIG BG Gdańskiego Deutsche Bankowi nie miały żadnego związku z prywatyzacją PZU. Również zdaniem b. prezesa PZU Życie Grzegorza Wieczerzaka, te umowy nie miały wpływu na proces prywatyzacji PZU.
W środę odbywa się konfrontacja przed komisją śledczą dwóch świadków - b. prezesa PZU Władysława Jamrożego i b. prezesa PZU Życie Grzegorza Wieczerzaka.
Zarówno Jamroży jak i Wieczerzak zeznali jednak przed komisją, że latem 1999 spotykali się m.in. z przedstawicielami Eureko i BIG BG w sprawie porozumienia o "stabilizacji" akcjonariatu BIG BG.
Wieczerzak i Jamroży po prywatyzacji PZU weszli w konflikt z nowymi akcjonariuszami PZU - Eureko i BIG Bankiem Gdańskim. W styczniu 2000 wstrzymali się od głosowania na walnym zgromadzeniu akcjonariuszy BIG BG. Działania Jamrożego i Wieczerzaka umożliwiły wówczas przejęcie na okres kilku miesięcy przez Deutsche Bank kontroli nad BIG BG, który wtedy miał 10 proc. akcji PZU.
Wywołało to konflikt z ówczesnym ministrem skarbu Emilem Wąsaczem. Minister sprzedał za ponad 3 mld zł 30 proc. akcji PZU konsorcjum Eureko i BIG BG. Gdyby Deutsche Bank przejął BIG BG, pośrednio stałby się inwestorem w PZU, wbrew planom resortu skarbu. Wąsacz doprowadził wtedy do zawieszenia zarówno Jamrożego, jak i Wieczerzaka w zarządzie PZU. Wieczerzak przyznał podczas poprzedniego przesłuchania, że sprzedaż akcji BIG BG Deutsche Bankowi prowadziła do zmiany układu sił.