Jan Pilch zakłada buty Gino Rossi

Grzegorz Nawacki
17-05-2011, 00:00

Twórca Artmana i wiodący akcjonariusz Bytomia kupił od Rubicon Partners 10 proc. obuwniczej spółki.

Nieoczekiwany zwrot — obuwnicza spółka nie połączy się z Kazarem ani nie sprzeda Simple

Twórca Artmana i wiodący akcjonariusz Bytomia kupił od Rubicon Partners 10 proc. obuwniczej spółki.

Inwestuję w firmy, których działalność rozumiem — to jedna z zasad, którą kieruje się Warren Buffet, amerykański miliarder. Podobnie zdaje się myśleć Jan Pilch. A że na odzieżowym biznesie zna się, jak mało kto w kraju, to pozostaje mu wierny. W latach 90. razem z Krzysztofem i Arkadiuszem Bajołkami założyli odzieżową markę House i Mohito W 2008 r. sprzedali firmę za blisko 400 mln zł LPP. W październiku powrócił do branży i na giełdę — obejmując znaczący pakiet w Bytomiu. A że do garnituru trzeba założyć ładne buty, to rozejrzał się po rynku i zdecydował się zainwestować w Gino Rossi. Wczoraj za 12 mln zł kupił blisko 10-procentowy pakiet obuwniczo-odzieżowej grupy.

— Zainwestowałem w spółkę, która ma dwie bardzo perspektywiczne marki modowe: Gino Rossi i Simple Creative Products. Z jednej strony mają ugruntowaną pozycję, a z drugiej stoją przed nimi duże wyzwania związane z dalszą ekspansją. Szczególnie potencjał marki Simple Creative Products jest ogromną siłą spółki — mówi Jan Pilch.

Rozwijać i budować

Ze spółką po 1,5 roku żegna się Rubicon Partners. Z inwestycji może być bardzo zadowolony. Kupował akcje po 1,5 zł, a sprzedaje po 4,25 zł.

— Sprzedajemy Gino Rossi, bo nasza rola powoli się wyczerpuje. Inwestowaliśmy w spółkę, która przeżywała poważne problemy finansowe. Zrestrukturyzowaliśmy ją i, jak pokazują wyniki i wzrost kursu, wyprowadziliśmy na prostą. Nasza misja dobiega końca, oddajemy ją w ręce inwestora branżowego, który będzie ją w stanie lepiej rozwijać, bo ma większe kompetencje — mówi Krzysztof Urbański, partner Rubicon Partners i szef rady nadzorczej Gino Rossi.

Według naszych informacji zakup pakietu od Rubicon Partners NFI może być dopiero pierwszym krokiem. Wielce prawdopodobne, że w spółce pojawi się także wieloletni partner biznesowy — Krzysztof Bajołek. Na pewno Jan Pilch zamierza odgrywać w niej główną rolę.

— Zamierzam wejść do władz spółki. Za wcześnie, by mówić o twardych deklaracjach zwiększenia zaangażowania. Wierzę, że robię dobry interes, a czy będę zwiększał zaangażowanie zdecyduję za jakiś czas — mówi Jan Pilch

Czy grupę Gino czeka rewolucja?

— Do czasu wejścia do władz nie mogę wypowiadać się na temat planów i strategii. Potrzebuję czasu na bliższe zapoznanie się ze spółką i organizacją — przyznaje Jan Pilch.

Ale pierwsze przemyślenia ma.

— Gino Rossi wymaga uporządkowania zarządzania kolekcją i dalszych zmian w sieci sprzedaży. Z kolei Simple, która jest najbardziej rozpoznawalną kobiecą marką odzieżową stworzoną w Polsce ma przed sobą wiele scenariuszy rozwoju. Za wcześnie o nich mówić bo wymaga to pogłębionej refleksji i współpracy wielu osób, w szczególności twórców kolekcji — mówi Jan Pilch.

Na tym etapie nie chce się odnosić do pomysłu fuzji Bytomia i Gino.

Nagły zwrot

Sprzedaż Gino Rossi to spora niespodzianka. Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że połączy się z największym konkurentem. Plan fuzji z Kazar Footwear "Puls Biznesu" opisał jako pierwszy pod koniec marca. Dlaczego nie dojdzie do fuzji?

— Fuzja z Kazarem jest doskonałym pomysłem, ale doszliśmy do wniosku, że jest na nią za wcześnie. Moim zdaniem za dwa lata Gino Rossi i jego akcjonariusze będą w stanie uzyskać lepsze parametry połączenia, bo spółka dynamicznie poprawia wyniki. Z kolei sprzedając Gino Rossi realizujemy spory zysk, a widzimy możliwości kolejnych inwestycji — mówi Krzysztof Urbański.

Sprzedaż spółki oznacza także, że fiaskiem kończy się także negocjowana od kilku miesięcy sprzedaż Simple, producenta damskiej odzieży. Najpierw Gino chciało go wprowadzić na giełdę, potem podjęło rozmowy z funduszem Resource Partners, który zaoferował 90 mln zł. Jan Pilch sprzedawać odzieżowej firmy nie zamierza.

— To co mogę powiedzieć na tę chwilę to, że marka Simple powinna pozostać w grupie — mówi Jan Pilch.

Jan Pilch wierny odzieży

Jan Pilch jest absolwentem wydziału melioracji wodnej Akademii Rolniczej w Krakowie. Ale jego kariera biznesowa związana jest z branżą odzieżową. Razem z Krzysztofem i Arkadiuszem Bajołkami założył na początku lat 90 Artmana, właściciela marki House of Colours. W 2004 r. wprowadził go na giełdę. Rozwinęli ją do blisko 200 salonów w Polsce i regionie. W kwietniu 2008 r. założyciele porozumieli się LPP (właściciel m.in. Reserved), które kupiło firmę za blisko 395 mln zł. Kupujący zapłacił ponad 30 proc. ponad ówczesny kurs. Krzysztof Bajołek zainkasował 120 mln zł, Jan Pilch 117 mln zł, a Arkadiusz Bajołek 39 mln zł. Wspomniana trójka za 94 mln zł kupiła akcje LPP. W październiku 2010 r. Jan Pilch i Krzysztof Bajołek zainwestowała w Bytom. Obecnie kontrolują blisko 28,5 proc. akcji producenta męskiej odzieży.

Rubicon Partners tworzy fundusz

Spółka chce

pozyskać 80 mln zł

na inwestycje. Od siebie

dorzuci 20 mln zł. Bo widzi

wiele okazji inwestycyjnych.

Ponad 180 proc. — tyle w 1,5 roku na akcjach Gino Rossi zarobił Rubicon Partners NFI. Celnych strzałów miał więcej — na inwestycji w Mirbud zyskał 60 proc., a w Anti 37 proc. Liczy, że to wystarczające argumenty, by inwestorzy powierzyli mu pieniądze — pracuje nad uruchomieniem funduszu zamkniętego.

— Planujemy uruchomienie funduszu o strategii nastawionej na aktywny udział w kreowaniu wartości spółek, a także na wykorzystywanie okazji wynikających ze specyficznej sytuacji spółek. W kwietniu zrezygnowaliśmy z przejęcia AKJ TFI, jednak nie zmieniliśmy planów odnośnie rozpoczęcia działalności w obszarze funduszy inwestycyjnych. Działalność inwestycyjną, którą obecnie prowadzimy wyłącznie w ramach Rubicon Partners, poszerzymy opierając się na strukturze funduszu zamkniętego — mówi Krzysztof Urbański, partner Rubicon Partners.

Do tej pory Rubicon pozyskiwał pieniądze przez emisje akcji lub obligacji (z niedawnej zebrał 30 mln zł). Fundusz inwestycyjny da większą elastyczność, wykorzystując przy tym optymalizację podatkową (nie płaci podatku od zysków kapitałowych i dywidend). Pierwsza emisja certyfikatów ma nastąpić jeszcze przed wakacjami.

— Rubicon Partners zaangażuje w fundusz około 20 mln zł. Prywatne pieniądze zainwestują również partnerzy firmy, co zwiększy wiarygodność przedsięwzięcia. Będziemy usatysfakcjonowani, jeśli po pierwszej emisji od zewnętrznych inwestorów pozyskamy 80 mln zł i fundusz będzie dysponował 100 mln zł aktywów. Mamy wiele potencjalnych projektów i do końca roku jesteśmy w stanie zainwestować większość z zebranych pieniędzy — zapowiada Krzysztof Urbański.

W co fundusz będzie inwestował?

— W spółki prywatne i publiczne, w których widzimy potencjał do znacznego wzrostu wartości. Będziemy się aktywnie angażowali w zarządzanie spółką. Na każdej inwestycji chcemy osiągać co najmniej 25-30 proc. IRR (wewnętrzna stopa zwrotu), a jak pokazują dotychczas zrealizowane projekty, potrafimy to robić — mówi Krzysztof Urbański.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Jan Pilch zakłada buty Gino Rossi