Jedna z najbardziej bezczelnych kradzieży

Kradzież jakiej dopuścił się Stephen Lancaster Dennis przejdzie do historii, jako jedna z najbardziej prymitywnych, ale przy tym bezczelnych.

Jak donosi serwis „The Wall Street Journal", prokuratura federalna oskarżyła mężczyznę o zabór prawie 200 tys. dolarów w postaci tzw. ćwierćdolarówek, które należały do Banku Rezerw Federalnych z Atlanty.

Ćwierćdolarówki
Zobacz więcej

Ćwierćdolarówki

ARC

Oto jak doszło do przestępstwa.

Dennis był pracownikiem firmy ochroniarskiej Brink's, która świadczy m.in. usługi dla amerykańskiej Rezerwy Federalnej. Przechowuje i transportuje banknoty i monety należące do klientów w tym oddziału Fed z Atlanty. Magazynowane one były w oddziale Brink w Birmingham. Zatrudniony tam Dennis jako jeden z kierowników miał bezpośredni dostęp do składowanych pieniędzy. Ćwierćdolarówki przechowywane były w specjalnych workach, w każdym była równowartość 50 tys. USD.

Przeprowadzony w kwietniu 2014 r. audyt wskazał, że w czterech takich workach był bilon o wartości zaledwie 1000 USD zaś resztę stanowiły koraliki. Ćwierćdolarówki umieszone były od góry, tak by były widoczne przez okienka z tworzywa sztucznego na górze każdej z toreb.

Dochodzenie wykazało, że w niedzielę 16 lutego 2014 r. Dennis, choć nie był to jego dzień roboczy odwiedził firmę i wpierw zabrał cztery puste worki, a następnie napełnił je koralikami i bilonem. Jak podała prokuratura pomiędzy 1 stycznia a 20 lutego 2014 r. który był ostatnim dniem pracy Dennisa w Brink,  oskarżony wyniósł łącznie 784 tys. ćwierćdolarówek o łącznej wartości 196 tys. USD. 

Pikanterii sprawie dodaje fakt, że przedmiot kradzieży charakteryzował się sporą wagą. Każde osiemdziesiąt monet waży bowiem niemal pół kilograma. Tak więc Dennis musiał sam przetransportować bilon o łącznej wadze… 4445 kg.

Oczywiście nie dokonał tego w jeden dzień. Jak wynika z szacunków prokuratury, każdego dnia, kiedy wrażał swój plan (niecałe dwa miesiące) Dennis musiał wynieść ćwierćdolarówki o wadze  ponad 87 kg. 

Oskarżony przyznał się do winy i zgodził się na spłatę „zobowiązania”. Grozi mu kara do 10 lat więzienia i grzywna 250 tys. USD.

Jak podkreśla „Wall Street Journal”, wiele pytań jak na razie pozostaje bez odpowiedzi. M.in. gdzie przechowywane były skradzione monety, jak mogło dojść do takiego zaniedbania i możliwości ukrycia przestępstwa oraz komu mogło zależeć na wypraniu w ten sposób brudnych pieniędzy.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Tadeusz Stasiuk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu