Jest taki ogień w przemyśle, że aż rosną ceny

opublikowano: 01-02-2021, 20:00

Początek miesiąca przynosi tradycyjnie ciekawy zestaw danych przemysłowych – eksport Korei Płd. i indeks PMI w Polsce, które pozwalają ocenić bieżącą koniunkturę na świecie i w kraju. Najnowsze dane wypadają zaskakująco dobrze. Okazuje się, że obawy związane z negatywnym wpływem zimowych restrykcji antyepidemicznych na popyt na towary nie sprawdzają się.

Możliwe, że jednym z powodów jest… odwołanie ferii. Konsumenci, którzy nie pojechali na narty, kupują towary. Ten efekt substytucji między usługami a towarami nasila się już od kilku miesięcy.

W styczniu eksport Korei wzrósł o 11,4 proc. rok do roku, wyraźnie powyżej oczekiwań rynkowych. Wprawdzie wzrost jest nieco niższy niż w grudniu (12,6 proc.), ale za to średnia trzymiesięczna jest najwyższa od marca 2018 r.

Eksport Korei jest o tyle ciekawy, że są to najszybciej pojawiające się dane z realnej gospodarki dużego kraju przemysłowego. Ponadto są one papierkiem lakmusowym koniunktury na świecie, ponieważ Korea dostarcza wiele istotnych półproduktów, np. procesory. Z tych danych można wywnioskować, że także polscy eksporterzy mają dobry początek roku, choć polskie dane za styczeń pojawią się dopiero w… marcu. Na załączonym wykresie widać, cykl eksportowy Korei jest bardzo mocno skorelowany z polskim cyklem eksportowym.

Dobrą koniunkturę w przemyśle widać też po polskim indeksie PMI. Wzrósł on w styczniu do 51,9 pk, wobec 51,7 pkt w grudniu. Firmy raportowały najwyższy wzrost zamówień eksportowych od trzech lat.

Rosnący popyt zaczyna wywoływać jednocześnie istotne ograniczenia po stronie podażowej. Raport firmy Markit, która tworzy indeks PMI na podstawie ankiet, wskazuje, że firmy narzekają na brak surowców, rosnące koszty transportu oraz zbyt niską dostępność pracowników. Inflacja kosztowa osiągnęła najwyższy poziom od dekady.

Wzrost kosztów wynika z dwóch powodów. Z jednej strony ożywienie popytu zaskoczyło producentów. Oczekiwano raczej flauty lub recesji wywołanej jesienno-zimową falą epidemii. Zaskoczenie widać na przykład na rynku motoryzacyjnym, gdzie popyt wzrósł tak mocno, że dostawcy procesorów nie nadążyli z dostarczeniem. To może spowodować, że wkrótce niektóre fabryki będą musiały ograniczyć produkcję.

Z drugiej strony restrykcje antyepidemiczne wywołują wiele praktycznych problemów i ograniczeń, które utrudniają produkcję — np. wielu pracowników jest nieobecnych ze względu na kwarantannę lub samoizolację.

Wiele wskazuje na to, że teraz największym zagrożeniem dla koniunktury są napięcia w łańcuchach dostaw wywołane niedostosowaniem wysokiego popytu do zdolności podażowych. O epidemii w sektorze mało kto teraz myśli.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane