Arteria działa na rynku outsourcingu sprzedaży od dwóch lat, a już idzie na giełdę. Prezes zapewnia, że to najlepszy moment.
„Puls Biznesu”: Jesteście bardzo młodą spółką. Nie za wcześnie na giełdę?
Wojciech Bieńkowski, prezes Arterii: Przed nami na giełdzie udanie debiutowało sporo młodych lub bardzo małych spółek. Chcę podkreślić, że na parkiet idziemy, by się rozwijać i tworzyć wartość dla akcjonariuszy. Będziemy pierwszą firmą z naszej branży, w której praktycznie jesteśmy pionierem. Już zarabiamy na swoim biznesie. Udziałowcy Arterii nie sprzedają akcji w ofercie. Wierzymy w ten biznes.
W prospekcie jest niewiele danych o waszym rynku. Według szacunków Arterii w kilka lat ma on osiągnąć 600-800 mln zł.
Rynek, na którym działamy, dopiero się tworzy i na dobrą sprawę nie monitoruje go żadna firma badawcza. Możemy podać szacunki dla rynku call center (jest wart około 200 mln zł), ale byłoby to uproszczenie. Oferujemy pełne usługi outsourcingu sprzedaży — od zbudowania strategii, przez oferowanie własnych kanałów dystrybucji, po bazy danych klientów. Szacunki opieramy na spodziewanym dynamicznym rozwoju. Tylko rynek call center będzie rozwijał się w tempie ponad 20 proc. rocznie. Z kolei nasz biznes może dodatkowo zdynamizować rosnąca popularność usług Arterii w branży finansowej, telekomunikacyjnej, wydawniczej lub chociażby planowana na przyszły rok liberalizacja rynku energetycznego. Firmy z tego sektora będą chciały dotrzeć do 10 mln gospodarstw domowych. Liczę, że za naszym pośrednictwem. Również branża dóbr szybko zbywalnych zacznie coraz częściej sięgać po nasze usługi.
Prognoza w prospekcie na ten rok przewiduje 118-procentowy wzrost sprzedaży, a na 2007 tylko 30-procentowy. Jak to się ma do branży?
Prognozy stworzyliśmy tylko na podstawie potencjału, który mamy obecnie, przed emisją. Nie uwzględniają one wpływów z emisji, spodziewanych efektów planowanych inwestycji oraz pozyskania kolejnych klientów. Są to prognozy konserwatywne, bo pozycja Arterii zwiększy się znacznie dzięki wejściu na giełdę.
W prospekcie informujecie o liście intencyjnym z P4 oraz ewentualnym pozyskaniu kilkunastu kolejnych klientów. Szykuje się coś?
Wiążę duże nadzieje ze współpracą z P4, ale nie mogę za nich mówić, kiedy ruszy ich projekt. Co do kolejnych, to pracujemy nad tym, by systematycznie pozyskiwać nowych klientów.
Czy spotykacie się z psychologiczną barierą wśród przyszłych klientów, którzy obawiają się ujawnienia swoich tajemnic biznesowych?
Pracujemy dla Amplico Life i Reiffeisena. To chyba pokazuje, że jesteśmy wiarygodnym partnerem.
Przed debiutem przeprowadzaliście transakcje z innymi spółkami wchodzącymi w skład grupy kapitałowej Nova, w której jest także Arteria. Czy będziecie robić to również po debiucie?
Jesteśmy bardzo młodą spółką i to była metoda na wsparcie rozwoju Arterii. Zależy nam na przejrzystości, więc po debiucie giełdowym nie będziemy dokonywać transakcji finansowych z innymi spółkami z grupy Nova, o ile nie będzie to merytorycznie uzasadnione (np. usługi reklamowe od agencji Polymus). Nadal będziemy korzystać z wiedzy i z technologii Nova Group z korzyścią dla Arterii, gdyż ich kompetencje są bardzo duże.
Poza rozwojem organicznym planujecie przejęcia.
Jednym z celów emisji jest przejęcie spółki pośredniczącej w obrocie bazami danych. Planujemy ekspansję na rynek Unii. Najbliżej nam do Niemiec, więc rozważamy możliwość przejęcia call center na zachodzie Polski.
Wasze call center ma 200 stanowisk. Czy rotacja pracowników jest duża?
Porównując z innymi firmami, uważam, że mamy niską rotację. Oferujemy stałe zlecenia. Pracownicy są wynagradzani motywacyjnie, mają szkolenia.
Razem z Oresa Ventures zainwestowaliście w firmę pośrednictwa finansowego. Czy planujecie kolejne projekty z tym funduszem?
Obecnie tworzymy projekt systemu sprzedaży dla tego pośrednika i to jest kluczowe. Kolejne inwestycje razem z Oresą to kwestia przyszłości.