Jukos odbija się Rosji czkawką

  • Jacek Kowalczyk
29-07-2014, 00:00

Wspólnicy Chodorkowskiego wygrali w arbitrażu z Kremlem. Kara 50 mld USD może zachwiać rosyjskimi finansami.

Mimo spowolnienia gospodarczego i rosnących kosztów obsługi długu publicznego budżet Rosji ostatnio ma się nieźle. Słaby rubel powiększa dochody państwa z eksportu ropy i łagodzi napięcia w finansach publicznych. Wkrótce rosyjski budżet może jednak stanąć przed trudną próbą. Trybunał arbitrażowy w Hadze uznał, że rząd Rosji celowo zniszczył dekadę temu firmę Jukos, której głównym akcjonariuszem był Michaił Chodorkowski, w nieuzasadniony sposób podnosząc jej obciążenia podatkowe. Według wyroku, państwo musi zapłacić byłym akcjonariuszom spółki 50 mld USD rekompensaty.

Góra pieniędzy

To najwyższa kwota zasądzona przez sąd w Hadze i jedna z najwyższych w historii międzynarodowego arbitrażu. 50 mld USD to około jednej ósmej całego budżetu Rosji i pięciokrotność tegorocznego zaplanowanego deficytu. To tak, jakby polski rząd musiał zapłacić 41 mld zł (1/8 polskiego budżetu), czyli mniej więcej tyle, ile nasze państwo zbiera od obywateli z podatku PIT.

Nic więc dziwnego, że wyrok odcisnął piętno na rynkach finansowych. Rubel osłabł wczoraj do dolara o 1,1 proc. i jest najtańszy od prawie trzech miesięcy, a rentowność rosyjskich obligacji wzrosła — dla dwuletnich papierów poszła w górę z 8,89 do 9,02 proc. i jest już najwyższa od czerwca 2009 r. (dla porównania, rentowność dwulatek w Polsce spadła do 2,39 proc. i jest najniższa w historii). Straciła też rosyjska giełda. Główny indeks spadł o 2,9 proc. Traci większość państwowych gigantów. Rosnieft, zbudowany na gruzach upadłego Jukosu, stracił 2,1 proc., a Gazprom — 2,4 proc. Reakcja rynków była tym silniejsza, że wyrok trybunału został wydany kilkanaście godzin po nałożeniu przez Unię Europejską nowych sankcji na Rosję (m.in. zamrożenie aktywów niektórych firm przejętych przez Rosję na Krymie oraz aktywów niektórych oligarchów związanych z Krymem) oraz zapowiedzi wprowadzenia kolejnej fali restrykcji (m.in. uniemożliwienie rosyjskim bankom zdobywania finansowania na europejskim rynku finansowym).

Wojna prawników

Prawna batalia właścicieli Jukosu z rządem Rosji trwa już dziesięć lat. Dwa lata temu pojawiły się pierwsze sygnały, że ten bój da się wygrać. W styczniu 2012 r. trybunał arbitrażowy w Sztokholmie uznał roszczenia hiszpańskich mniejszościowych akcjonariuszy Jukosu. Sprawa miała niewielki zasięg (zasądzono 2 mln EUR plus odsetki), jednak symbolicznie dawała nadzieję. Wczorajszy wyrok to kamień milowy na tej drodze.

— To wielki dzień dla rządów prawa. Niezależny trybunał o najwyższej reputacji uznał, że Rosja dopuściła się pogwałcenia międzynarodowego prawa — przekonuje Emmanuel Gaillard, pełnomocnik firmy GLS, holdingu należącej do części dawnych akcjonariuszy Jukosu (bez Chodorkowskiego).

Jednak od wyroku do faktycznego odzyskania pieniędzy jeszcze daleka droga. Siergiej Ławrow, rosyjski minister spraw zagranicznych, już zapowiedział, że Rosja będzie odwoływać się od wyroku. Ponadto, ostatnia dekada pokazała, że Rosja pod rządami Władimira Putina nie należy do zwolenników międzynarodowego arbitrażu, np. w czerwcu rosyjski Najwyższy Sąd Gospodarczy wydał opinię, według której żaden trybunał arbitrażowy nie może wydawać wyroków dotyczących decyzji rządu Rosji. Kwestionowane mogą być jedynie umowy cywilnoprawne. Mało prawdopodobne wydaje się więc, że Rosja zacznie — jak nakazano w Hadze — od stycznia 2015 r. wypłacać odszkodowania byłym akcjonariuszom Jukosu. Nie oznacza to jednak, że są oni bezradni. Jeśli minie termin wypłaty pierwszych świadczeń, poszkodowani będą mogli próbować przejmować zagraniczne aktywa rosyjskich firm państwowych, np. Gazpromu czy Rosnieftu. Zapowiada się więc kolejna ciekawa bitwa w tej prawnej wojnie.

— Rząd Rosji może wynająć najlepszych prawników, którzy nie poddadzą się bez walki. Afera Jukosu może więc ciągnąć się przez kolejną dekadę — mówi Dmitrij Gołołobow, dawny główny prawnik spółki Chodorkowskiego. Spadkobiercy Jukosu są dobrej myśli.

— To potrwa jakiś czas, ale się uda — przekonuje Emmanuel Gaillard.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Jukos odbija się Rosji czkawką