Czytasz dzięki

Kapitał płynie na rynek złota

Arkadiusz Bebel, Quercus TFI
opublikowano: 20-05-2020, 22:00

W poprzednich komentarzach wielokrotnie wskazywaliśmy na złoto jako atrakcyjny składnik zdywersyfikowanego portfela inwestycyjnego, szczególnie na końcową fazę cyklu gospodarczego. Złoto urosło w rok o około 35-40 proc. i zbliżyło się do rekordowych notowań.

Przeanalizowaliśmy różne źródła popytu na złoto i okazuje się, że najważniejszym czynnikiem determinującym to, czy cena złota rośnie (spada) są nabycia (umorzenia) z funduszy ETF. Wszystkie inne czynniki, takie jak popyt jubilerski, przemysłowy czy z banków centralnych mają tak naprawdę drugorzędne znaczenie. Kluczowe są napływy do funduszy ETF, a te obecnie są rekordowe. Jeśli spojrzymy na dwa największe ET rynku złota, tj. SPDR Gold Trust (62 mld USD aktywów pod zarządzaniem)oraz iShares Gold Trust (24 mld USD aktywów) możemy zauważyć, że od początku 2020 r. napłynęło do tych funduszy odpowiednio 11,3 mld USD i 3,8 mld USD. Napływy są więc gigantyczne. Dodatkowo nic nie wskazuje na to, żeby te napływy miały się skończyć, a co za tym idzie wzrostowy trend notowań złota powinien być kontynuowany.

W długim terminie (kilkunastoletnim) uważamy, że złoto jest przeciętnym pomysłem inwestycyjnym — związane z nim niskie ryzyko sprawia, że oczekiwane długoterminowe stopy zwrotu są również niskie. Natomiast dopóki nie nastąpi istotna poprawa w gospodarce, a kapitał inwestorów będzie płynął do funduszy złota, to warto trzymać złoto w zdywersyfikowanym portfelu — uważamy, że jeszcze nawet przez cztery do sześciu kwartałów złoto może przynosić ponadprzeciętne stopy zwrotu. A później warto poszukać alternatywy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Arkadiusz Bebel, Quercus TFI

Polecane