Piątek. Wieczór. W hotelu Hyatt w Warszawie, w dzielnicy ambasad i willi, ruch ledwo średni. Trochę obcojęzycznych turystów i rezydentów sączących małe piwo w cenie 18 zł za szklaneczkę.
Łukasz Wasek w pokera gra od 11 lat. Z kart kupił sobie dom i niezły samochód. Jest w trójce najlepiej zarabiających polskich graczy. W Hyatt dzieli pokój z przyjacielem Sławkiem Rypińskim. Nieoficjalnym mistrzem Polski (Anno Domini 2005) w internetowej odmianie ulubionej karcianej gry prawdziwie przebiegłych twardzieli.
Dzielą pokój? Może za dużo powiedziane. Łukasz Wasek przyjechał z Płocka rano i niedawno się zameldował. Posiedzieli chwilę, bo spać nie zamierzają. Najwyżej obstawiana pokerowa gra gotówkowa w Polsce (w oficjalnej nomenklaturze — cashowa) potrwa w tutejszym kasynie do 6.00. W sobotę scenariusz się powtórzy.
— Nie przyjechaliśmy tutaj kosić leszczy. Leszcze trafiają się wyjątkowo rzadko. Posadzenie tyłka przy stole kosztuje 1,5 tys. zł. Otwarcie każdej kolejnej gry — 25 zł. To nie internet i gra za jedno euro — denerwuje się Łukasz.
31-latek, na co dzień także właściciel lombardów, mówiąc obrazowo, cały chodzi. Jest zdecydowanie nadpobudzony.
Sławek Rypiński, typ spokojnego naukowca, rzeczowo wyjaśnia, że w zachowaniu Łukasza nie widzi nic nadzwyczajnego. On taki po prostu jest.
Kiedy byli razem z żonami na łączonym wyjeździe wypoczynkowo-pokerowym w Paryżu, pod naporem Łukasza, którego nosiło, nie wytrzymali już pierwszej kolejki do atrakcji miasta miłości. Spod wieży Eiffla ewakuowali się do kasyna.
— W tamtejszych kasynach w poważnego pokera można pograć o każdej porze dnia i nocy — opowiada Rypiński.
Polska to nie Francja. Pokerowa mapa nie jest też nad Wisłą tak pokaźna i rozległa jak przepaść dzieląca charaktery Waska i Rypińskiego. Ogranicza się do Warszawy — sporadycznie kilku innych większych polskich miast (Kraków, Łódź). Króluje internet.
Łamiąc stereotypy
Nasze Ministerstwo Finansów nie tak dawno wpadło na pomysł, że zakaże gry nawet w kasynach, bo to będzie przeciwdziałać praniu brudnych pieniędzy. Projekt nie wszedł w życie, skrytykowały go Urząd Komitetu Integracji Europejskiej oraz Rządowe Centrum Legislacji. Poker niezbyt dobrze się kojarzy. „Wielki Szu” (Jan Nowicki), „Maverick” (Mel Gibson). Gangsterzy i ich gangsterskie pieniądze, oszustwa, przegrywanie domów i samochodów. Dym z papierosów, broń na stołach oraz wielcy mistyfikatorzy, udający ciamajdy, by blefem wyprowadzić przeciwnika w pole.
A jak jest? Na polskim rynku królują duże firmy organizujące internetowe stoły do gry na pieniądze. Unibet, Expekt, Pokerstars czy I4poker pobierają około 5 proc. prowizji od wartości wygranej puli. Dobry serwis internetowego pokera potrafi mieć milion euro miesięcznego obrotu. Firmy prowadzące portale kręcą także nielicznymi ciągle nad Wisłą turniejami pokera na żywo. W ten sposób robią sobie promocję. Co oprócz tego? Zarabiają dwa stołeczne kasyna. Wpisowe na turniej cykliczny w Olympic Casino Sunrise w Hiltonie wynosi 880 zł. 800 zł idzie do wspólnej puli, na ewentualną nagrodę, a 80 zł dla kasyna. Im więcej graczy, tym większa nagroda dla zwycięzcy.
W hotelu Hyatt co weekend gra się o większe stawki i — jak się potrafi — w jeden wieczór można przegrać nawet 100 tysięcy. Ulubiony hotel Waska i Rostowskiego pobiera 70 zł za godzinę gry od gracza. Przy jednym stole zasiada do 8 osób. Jeśli się ma za co, można grać bez przerwy bite 11 godzin.
Większość rozgrywanych na świecie gier nie ma jednak nic wspólnego z grą papierowymi kartami. Gra się wirtualnie.
— Tylko najlepsi i, nie ukrywajmy, najbardziej zamożni gracze mogą sobie pozwolić na kasyno. Żeby grać w hotelu Hyatt, nie wystarczy znać jednej odmiany pokera. Podczas rozdania rozpoczynający gracz może wybrać którąś z umówionych dziesięciu odmian. W czasie jednego posiedzenia możesz zatem brać udział na przemian w 10 różnych grach — puszcza oko Łukasz Wasek, przerzucając w palcach żetony.
Na dwóch monitorach
Najsprawniejsi gracze internetowi mogą siedzieć przed monitorami i popijać w kapciach zieloną herbatę. Potrafią grać nawet na 20 wirtualnych stołach jednocześnie, na dwóch monitorach — mają programy bardzo szybko obliczające szanse na dobrą kartę przeciwników w każdej partii. Nie ma więc mowy o przenikaniu rywala, dyskusji z nim, o ciemnych okularach, odgadywaniu z tików nerwowych, czy blefuje, czy nie. Do lamusa odszedł też poker, w którym gracz otrzymuje do ręki pięć kart i potem dobiera. Króluje odmiana Texas Hold’em i tym podobne. W Texas Hold’em każdy gracz dostaje dwie karty własne, które nie są znane przeciwnikom — resztę na stół wykłada krupier.
— Przy dobrej organizacji i umiejętności gry na 20 wirtualnych stołach w dłuższej perspektywie nie ma mowy o stratach. Te są tylko krótkoterminowe. Z blefami też nie do końca jest tak, że ich nie ma. Czasami — gdy gra się przez sieć — można je wyczuć. Na przykład po sposobie licytacji przeciwnika — mówi Paweł Majewski, gracz, szef portalu Pokertexas.pl i dziennikarz magazynu „Card Player Polska”.
— Nie jest też tak całkiem spokojnie. Zawsze przecież może spaść komputer z biurka. Co mi się nawet kiedyś przydarzyło — uśmiecha się Sławek Rypiński.
Firmy organizujące i sponsorujące rozgrywki pokerowe pochodzą z krajów, gdzie hazard w internecie jest dozwolony: z Wielkiej Brytanii, Skandynawii. Działają w Polsce, broniąc się dyrektywą europejską o wolnym przepływie usług.
— W Polsce — podobnie jak w USA — możesz grać przez internet, ale nie możesz wygrywać, bo pieniędzy nie ma jak opodatkować. De facto — nie ma też możliwości gry na pieniądze poza kasynami. W kasynach jest inspektor podatkowy i wygrane po wyjściu gracza są już po podatku — wyjaśnia Paweł Majewski.
Do wypłat wygranych z wirtualnych stolików ponad pół miliona internetowych graczy z Polski używa zagranicznych kont-portfeli. Takich, jak choćby Money- bookers.com. Tak samo gracze wypłacają wygrane pieniądze ze sponsorowanych lub organizowanych przez internetowe firmy tak zwanych turniejów naziemnych.
Wygrane pieniądze (można wygrać nawet kilkaset tysięcy dolarów) udaje się wydawać bez większego zainteresowania urzędu skarbowego szczególnie tym, którzy mają dodatkowe dochody poza pokerem. Gorzej z próbującymi się utrzymywać tylko z gry.
Sławny w światku pokerowym jest przypadek Marcina Horeckiego, górala z Zakopanego, obecnie doradcy finansowego w firmie konsultingowej. Kiedyś zwrócił się do naszych władz skarbowych o zalegalizowanie wygranej na międzynarodowym turnieju w Indiach, na Goa. Horecki dotarł na Goa do finału. Pula do podziału wynosiła milion dolarów. Za ósme miejsce zgarnął 29 tys. dol. Interpretacja fiskusa była jednak druzgocąca. Kazał mu uiścić podatek od całej wygranej, nie licząc się z tym, że za udział w turnieju Horecki musiał zapłacić 5 tys. dol. wpisowego, że musiał na Goa dojechać i wykupić tam noclegi.
Gwiazdy na promocji
Michał Rewako odpowiada za promocję Polish Poker Tour — jedynego ogólnopolskiego turnieju pokerowego. Właśnie trwa druga edycja. Były już zawody w Warszawie, Krakowie i Sosnowcu, będą w Poznaniu, Gdańsku i w Częstochowie.
Jako że I4poker, firma, którą reprezentuje, organizuje cykl poza kasynami, oficjalnie jest to turniej pod auspicjami stowarzyszenia gier karcianych. Nagrody wypłacane są przez konta-portfele, zarejestrowane przez graczy poza granicami Polski.
— Takie turnieje popularyzują pokera w Polsce. Promują także I4poker — mówi Rewako
Na PPT zjawia się od 90 do 130 graczy. Wpisowe wynosi 200 zł i jest płatne przed startem turnieju na konto I4poker w Wielkiej Brytanii. Są też turnieje poboczne za mniejsze pieniądze. Na starcie każdy gracz otrzymuje taką samą liczbę żetonów. Liczbę wygrywających organizatorzy uzależniają od liczby graczy. Kiedy jest ich mniej, płacą za 8 pierwszych miejsc, gdy więcej — za 10 czy za 11.
Dla wygranych I4poker dodaje też mobilizujące gratisy. Zdobywcy dwóch pierwszych miejsc otrzymują odpowiednio po 8 i 4 tys. euro do wykorzystania na wpisowe na dowolny inny turniej na świecie. Nawet na wchodzące w skład głównych światowych cykli: World Poker Tour (WPT), World Series of Poker (WSoP) i European Poker Tour (EPT). Dwa pierwsze obejmują zasięgiem cały świat, trzeci działa tylko w Europie. W marcu 2007 r. EPT pierwszy raz zorganizowało turniej w Warszawie. Jego pula nagród wyniosła 4 mln zł. Zwycięzca ze Skandynawii zainkasował prawie 1,3 mln zł. Dużo? W finale mistrzostw świata World Series of Poker, zorganizowanych w Las Vegas przez WSoP, na zwycięzcę czekało 11 mln dol.
I4poker ma też swoje gwiazdy. EPT sędziuje uwielbiany przez pokerzystów Ryszard Kłosiński.
Zdecydowanie bardziej gwiazdorską strategię mają inne branżowe tuzy. W grudniu w hotelu Hyatt odbył się Unibet Open. W turnieju uczestniczyli bokser Dariusz Michalczewski, zespół Ich Troje oraz Grażyna Wolszczak, aktorka. Betsson.com reklamują za to Agata Mróz i Piotr Gruszka, gwiazdy siatkówki. Firma była też oficjalnym sponsorem zakończonego tydzień temu pucharu w skokach narciarskich w Zakopanem.
W pokera — mniej promocyjnie, a bardziej dla przyjemności — gra była bokserka Agnieszka Rylik. Odniosła nawet pierwszy sukces. Zajęła na turnieju w Cardiff 12. miejsce. Przed występem pojechała na szkolenie do Mike’a Sextona, amerykańskiej gwiazdy pokera. Była u niego w Las Vegas dwa tygodnie.
— Pojawienie się pań wśród polskich graczy świadczy o rosnącej popularności gry — podsumowuje wyczyny Rylik Paweł Majewski.
Kobiety w polskim pokerze budzą poruszenie także u niego. Ostatnio zaprosił do pisania bloga na swojej stronie Monikę Krauze, pseudonim Kartka, stałą bywalczynię warszawskich spotkań pokerowych.
Na świecie panie w grze nikogo nie dziwią. Wyczyny prawdziwych zawodowczyń — Annette Oberstadt (na nastolatce wzoruje się „Kartka”) czy Annie Duke mają swoich wiernych fanów. Pierwsza wygrała nawet europejską edycję World Series of Poker w ubiegłym roku, inkasując milion funtów.
Do wielkich daleko
Według oficjalnych danych na liście najlepiej zarabiających pokerzystów w turniejach naziemnych na świecie królują obecnie Amerykanin Jerry Yang, który zarobił ponad 8 mln dol., wygrywając 38. World Series of Poker w Las Vegas. Drugi na liście płac jest Kanadyjczyk Tuan Lam (prawie 5 mln dol.). Na trzecim miejscu mamy Hiszpana Carlosa Mortensena (4,1 mln dol.).
Polakom do tych wyników sporo brakuje.
— Czołówka światowa ma taką renomę, że graczy do niej należących sponsorują ich firmy pokerowe. Dostają pieniądze nie tylko na wpisowe, ale w ogóle za przyjazd, za hotel. My jeździmy za własne. Dopiero próbujemy zaistnieć w wielkim świecie — opowiada Sławek Rypiński.
Na liście najlepiej zarabiających polskich pokerzystów w turniejach naziemnych prowadzi Marcin Horecki (74 564 dol. zgarnął głównie na Goa i w Wiedniu na Austrian Masters). Drugi jest Włodzimierz Laczkowski (z 63 810 dol. — najwięcej zarobił w Las Vegas na Third Annual Five-Star World Poker Classic). Trzeci jest jeden z naszych przewodników po pokerowym świecie Łukasz Wasek, który 80 proc. z 53 651 dol., jakie zarobił w ubiegłym roku, zgarnął w grudniu w Pradze, po sukcesie na EPT. Dwa dni temu — gdy rozmawialiśmy po raz ostatni — ciągle grał w mocno obstawionym turnieju w Dortmundzie. Trafił do czołowej siedemdziesątki — na początku było 400 graczy. Kazał przekazać, że tęskni za rodziną. Finał turnieju jutro.
Polskie czy amerykańskie zestawienia zarobków pokerzystów nie są jednak pełne. Nie obejmują gier na pieniądze w kasynach. Nie uwzględniają też internetu, w którym kwoty wygranych porażają przeciętnego miłośnika brydża. Tylko na platformie Full Tilt Poker gracz KaiBuxxe wygrał 3,18 mln dol. online, spędzając przy pokerowych stołach wirtualnych w 2007 r. 674 godziny. Żeby jednak nie było za różowo — poker to gra o sumie zerowej — są też przegrani. Gracz o linku „noatima” przegrał w 2007 r. niemal 3,5 mln dol.
— Zestawienia nie obejmują oczywiście innych gier — dorzuca z przekąsem Łukasz Wasek.
Jakich gier?
— Gier.
A gdzie takie gry miałyby się odbywać?
— W Polsce, ulica Błotna, numer zachlapany. Może być?
Musi. W końcu takie gry są nad Wisłą nielegalne. I gdyby Łukasz Wasek powiedział, gdzie się odbywają, toby świadczyło, że stracił instynkt samozachowawczy. Ten zaś pokerzysta zawsze powinien zachować.
Wiadomo jednak, że istnieje warszawska liga pokera, gdzie nie gra się na zapałki. Są też podobne inicjatywy w Szczecinie, Poznaniu, Łodzi, Białymstoku i w Katowicach. Gracze piszą o tym na swoich forach internetowych, takich jak choćby „Pokerzysta”.
Cały rynek hazardowy w 2007 r. rozwijał się świetnie. Urósł z 8,3 mld zł w 2006 r. do ponad 10 mld zł. Popularyzacja pokera w Polsce ma w tym wzroście swój udział.
Rafał Kerger, [email protected]