Kary wiszą nad Comarchem

Grzegorz Suteniec
29-10-2017, 22:00

Tauron naliczył konsorcjum Comarchu 30 mln zł kar, wcześniej do zapłaty 100 mln zł zależną od Comarchu spółkę wezwało Pekao. Kary w branży IT to zjawisko powszechne, ale w wielu przypadkach są na wyrost

W trakcie środowej sesji akcje Comarchu świeciły na czerwono i ostatecznie zakończyły dzień 3-procentową przeceną. Inwestorów zaniepokoiła informacja o wezwaniu przez Tauron Dystrybucja konsorcjum z udziałem Comarchu do solidarnej zapłaty 30 mln zł kar umownych naliczonych w związku z kontraktem z czerwca 2012 r. na wykonanie i wdrożenie Systemu Zarządzania Majątkiem Sieciowym. We wskazanej kwocie 8 mln zł przypada na prace, za których wykonanie odpowiedzialny był Apator Rector, a 22 mln zł za zwłokę w wykonaniu paszportyzacji, za której wykonanie byli odpowiedzialni Comarch i Tukaj Mapping Central Europe. Umowa z 2012 r. opiewała na kwotę 78,9 mln zł netto, a Comarch szacował, że wartość przychodów przypadająca na spółkę to około 20 mln zł. Wynika z tego, że udział krakowskiej spółki w konsorcjum wynosił około 25 proc., więc grożąca jej potencjalna kara to 5,5 mln zł. Comarch uważa ją za całkowicie niezasadną i nie planuje tworzyć rezerw. To niejedyna kara w tym roku dla grupy Comarchu. W marcu jej spółka zależna, CA Consulting, otrzymała od Pekao pismo, w którym bank wzywa ją do zapłaty 100 mln zł za „nienależyte wykonywanie umowy Kompleksowej Obsługi Eksploatacyjnej Systemu CIB Comarch Internet Banking” z grudnia 2005 r. Miało ono polegać na niedotrzymywaniu przez CA Consulting parametrów SLA świadczonej usługi. Poza przesłaniem noty nie pojawiły się żadne ruchy prawne.

Janusz Filipiak
Zobacz więcej

Janusz Filipiak

Marek Wiśniewski

Zamawiający nierychliwy

Fakt naliczenia przez zamawiającego kary umownej zwykle jest kwestionowany przez wykonawców, a sprawy często ciągną się latami. Przykładem może być naliczenie przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa (ARiMR) w maju 2014 r. ponad 30 mln zł kary Comarchowi za opóźnienia i niedotrzymanie poziomu SLA w sierpniu 2013 r. przy świadczeniu usług wynikających z umowy na utrzymanie, modyfikację i ulepszanie systemów aplikacyjnych OFSA. Kwota kary za jeden miesiąc budziła zdziwienie w kontekście wartości trzyletniego kontraktu, który opiewał na 29 mln zł brutto. Przedstawiciele spółki informowali wówczas, że kwota kary jest całkowicie niezasadna. Kara wynikała prawdopodobnie z urzędniczej nadgorliwości, a w ARiMR można usłyszeć głosy, że agencja jest zadowolona ze współpracy z krakowską firmą. Potwierdzeniem tego może być fakt, że sprawa do tej pory nie doczekała się finału, a agencja złożyła pozew o zapłatę kar umownych w grudniu 2014 r. „Dnia 25.01.2016 r. sprawa tocząca się w Sądzie Okręgowym w Warszawie została skierowana przez sąd do mediacji. Mediacja trwa do chwili obecnej. W przypadku osiągnięcia przez strony porozumienia sprawa może zakończyć się w ciągu kilku miesięcy. Jeżeli mediacja okaże się nieskuteczna, to sprawa wróci do sądu” — informuje biuro prasowe ARiMR. Ze sprawozdań Comarchu wynika, że spółka jest też stroną kilku sporów o mniejszej wartości. Na koniec czerwca potencjalna łączna kwota roszczeń wobec Comarchu wynosiła 82,7 mln zł, z czego rezerwami zostało objętych blisko 10 mln zł. Największa kwota roszczeń dotyczy sporu z ARiMR.

Kara ich powszednia

Kary dla wykonawców w obszarze informatyki to dość powszechne zjawisko, szczególnie w zamówieniach publicznych. Niejednokrotnie są one dość zaskakujące. Znanym przykładem jest naliczenie przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego ponad 100 mln zł kary firmie Wasko za realizację kontraktu o wartości… 3,9 mln zł. Wasko informowało, że w tej kwocie jest m.in. 28 mln zł kary za rzekomą zwłokę w naprawie siedmiu uszkodzonych plastikowych uchwytów do tabletów o wartości 100 zł każdy. Sprawa jest w sądzie. Kary dostają i mali, i duzi. Na początku grudnia 2015 r. Ministerstwo Zdrowia zdecydowało o zakończeniu przez CSIOZ współpracy z obecnymi podwykonawcami w projekcie P1 w celu umożliwienia jego realizacji w nowej formule. Wypowiedziało umowę m.in. konsorcjum Kamsoft/Asseco Poland i naliczyło karę umowną w wysokości 20 proc. wynagrodzenia netto, które wynosiło 130 mln zł. Ostatecznie sprawa zakończyła się porozumieniem, które nie przewidywało żadnej kary. Kary, szczególnie połączone z wypowiedzeniem umów, często negatywnie wpływają na kursy spółek giełdowych i ich wyniki. Przykładem może być decyzja województwa dolnośląskiego o odstąpieniu od wartej 54,6 mln zł netto umowy z Qumakiem na portal e-Dolnośląskie. Towarzyszyła temu kara umowna w wyskości 7,2 mln zł. Informacja o odstąpieniu i karze mocno uderzyła w kurs Qumaka, co znalazło odzwierciedlenie w odpisach, a następnie stała się przyczynkiem do zmian w zarządzie. Sprawa zakończyła się ugodą, bez kary umownej, ale projekt nie był kontynuowany. © Ⓟ

OKIEM EKSPERTA
Irracjonalnie wysokie i naliczane z automatu

MARCIN MARUTA, partner w kancelarii Maruta Wachta

W przypadku kontraktów IT kary umowne są jedynym realnym instrumentem zabezpieczenia interesów odszkodowawczych zamawiającego. Nie dochodzi się odszkodowań na zasadach ogólnych, gdyż jest to w praktyce bardzo trudne. Dobrze napisane kary umowne, naliczone w odpowiednim momencie i we właściwy sposób, są natomiast w stanie faktycznie dyscyplinować projekt — pokazują, co jest ważne dla zamawiającego, i wcale nie muszą być wysokie. Kary mogą być bardzo kreatywnym narzędziem, ale praktyka jest taka, szczególnie rynku publicznego i dużych zamawiających, że są wykorzystywane niewłaściwe i zawierają dwa główne błędy.

Po pierwsze, kary są irracjonalnie wysokie. To od początku kreuje silny konflikt. Po drugie, kary naliczane są z automatu, tzn. nikt się nie zastanawia nad przyczyną problemu, czy przypadkiem nie leży po stronie zamawiającego. Często wysokie kary, szczególnie w instytucjach publicznych, wynikają z urzędniczej ostrożności. Należy pamiętać, że kara umowna jest za coś. Bardzo często największym problemem jest nie sama kara, ale umiejętne jej naliczenie — możemy mieć wysoką karę, ale nie umiemy jej obliczyć, bo SLA jest źle skonstruowane. Przez to często zamawiający nalicza sztampowo zbyt wysoką karę, a później jej wysokość jest nie do obrony.

MAJĄ DYSTANS: Comarch, któremu szefuje Janusz Filipiak, z dużym spokojem podchodzi do roszczeń. Na koniec czerwca firma była pozwana w sprawach, w których domagano się łącznie blisko 83 mln zł. Rezerwami objęto jedynie niecałe 10 mln zł. [FOT. PW]

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Suteniec

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kary wiszą nad Comarchem