Kaskader z przypadku

Adam Sofuł
22-08-2008, 00:00

4 czerwca 1989 r. układ Okrągłego Stołu przestał obowiązywać. Polacy odzyskali wolność i zastanawiali się, co z tym fantem zrobić.

4 czerwca 1989 r. układ Okrągłego Stołu przestał obowiązywać. Polacy odzyskali wolność i zastanawiali się, co z tym fantem zrobić.

Po ustaleniach Okrągłego Stołu opozycja nastawiała się na długi marsz. Udział we władzy? Może kiedyś. I tak by pewnie było, gdyby nie czerwcowe wybory. Komuniści ponieśli w nich klęskę, co zatrwożyło nawet obóz Solidarności, który potrzebował nieco czasu, aby oswoić się ze zwycięstwem. Pierwszy kawę na ławę wyłożył Adam Michnik (na zdjęciu u góry), jedna z głównych wówczas postaci zwycięskiego obozu. 3 lipca w „Gazecie Wyborczej” ukazał się historyczny wstępniak „Wasz prezydent, nasz premier”, w którym Michnik przekonywał, że skala czerwcowego zwycięstwa pozwala myśleć o przejęciu władzy.

Naczelny naczelnemu

Artykuł wywołał burzę. Większość obozu „S” była mocno krytyczna. Gorąco krytykował go m.in. Tadeusz Mazowiecki, który w artykule „Spiesz się powoli” pisał: „Czy po naszej stronie istnieje program, który można przedstawić społeczeństwu jako zwartą koncepcję wyjścia z kryzysu gospodarczego, czy byłby on przez społeczeństwo zaakceptowany i czy jest to program do natychmiastowej realizacji”. Gdy pisał te słowa w sklepach królowały puste półki, a inflacja sięgała kilkuset procent, więc trudno je uznać za asekuranctwo.

Michnik sprawił jednak, że o przejęciu rządów obóz „S” zaczął rozmawiać poważnie. O ile naczelny „Wyborczej” wyobrażał sobie rząd stworzony w sojuszu z reformatorskim skrzydłem PZPR, o tyle Lech Wałęsa nie wykluczał sojuszu z SD i ZSL i marginalizacji PZPR (bo ta przewodnia siła była wówczas niestety nie do ominięcia). Ostatecznie zrealizowano tę drugą, przy aktywnym udziale Jarosława Kaczyńskiego.

Brano pod uwagę kilku kandydatów na premiera. Poważnie rozpatrywano np. Jacka Kuronia, ale szok byłby zbyt wielki — przez lata komuniści niemal straszyli nim dzieci. Niektórzy zresztą robią to do dziś. Zwyciężyła kandydatura Mazowieckiego (naczelnego „Tygodnika Solidarność”, można więc powiedzieć, że naczelny naczelnemu zgotował ten los), który mógł liczyć na poparcie Kościoła. Mazowiecki wciąż miał wątpliwości. Żalił się Krzysztofowi Puszowi, ówczesnemu sekretarzowi Wałęsy: „Panie Krzysztofie, jak być premierem, mając z jednej strony Wałęsę, z drugiej Jaruzelskiego. Przecież pana szef będzie się do wszystkiego wtrącał”. Trudno odmówić realizmu.

Żółw błyskawica

24 sierpnia Sejm powierzył Mazowieckiemu misję tworzenia rządu. 12 września zaakceptował skład gabinetu. Trzy miesiące później w życie wchodził plan Balcerowicza, z konstytucji zniknęły zapisy o przewodniej sile PZPR i przyjaźni z ZSRR, a orzeł z polskiego godła odzyskał koronę. Pół roku później stworzono podstawy samorządności lokalnej.

Tadeuszowi Mazowieckiemu zarzuca się często powolność. W satyrycznych rysunkach przedstawiany był jako żółw, krytykowano go (po części słusznie) za zbyt wolne rozluźnianie więzów politycznych i militarnych z ZSRR, zaniechanie rozliczenia komunizmu itp. Trudno jednak wskazać późniejszy rząd, który mógłby się pochwalić lepszym bilansem. A działał w skrajnie trudnych warunkach kryzysu gospodarczego, w chwili gdy zmieniała się mapa Europy i układ sił na świecie. Spieszył się może powoli. Ale szed

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adam Sofuł

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Kaskader z przypadku