KDPW daje radę, ale rynku nie ożywi

  • Emil Szweda
opublikowano: 13-10-2019, 22:00

Przedstawiciele największych domów maklerskich pochwalili KDPW za sprawność w rejestrowaniu nowych emisji obligacji w czasie Kongresu Bankowości Korporacyjnej.

Recepty na ożywienie rynku nadal brak. Uczestnicy dyskusji panelowej byli zgodni co do jednego: emisje obligacji nie powinny być kierowane bezpośrednio do inwestorów indywidualnych, ponieważ nie radzą sobie oni z oceną ryzyka. Tej tezie nikt się nie sprzeciwił, choć przypomniano, że inwestorzy indywidualni odgrywają istotną rolę w rozwoju rynku, decydując nawet o 40 proc. obrotów sesyjnych na Catalyst.

Najwięcej uwagi poświęcono obowiązkowi rejestracji wszystkich emisji obligacji i w zgodnej ocenie zarówno przedstawicieli oferujących, jak i emitentów KDPW — wbrew obawom części uczestników rynku — „nie zapchał” się nowymi emisjami, procesrejestracji przebiega sprawnie i bywa, że kod ISIN jest nadawany już w dniu emisji, co oznacza powstanie obligacji i rozwiewa obawy inwestorów, że przez noc po emisji zostaną tylko z roszczeniem o wydanie obligacji. Z drugiej strony trudno mówić o ożywieniu rynku, skoro gros rejestrowanych emisji to papiery bankowe, spółek bankowych oraz samorządowe, a na typowe obligacje korporacyjne przypadło około 10 proc. wartości obligacji zarejestrowanych w III kwartale br.

Przyczyną niedomagania rynku ma być niedokończony proces legislacyjny — o ile pakiet ustaw o wzmocnieniu nadzoru Sejm zdołał uchwalić, o tyle nowelizacja ustawy o ofercie publicznej czeka na ostatnie posiedzenie Sejmu (ma się odbyć po wyborach). A zmiany są istotne, bo obecnie obowiązujące nakładają np. zbyt dużą odpowiedzialność na agentów emisji (w tym odpowiedzialność za emitenta), co sprawia, że domy maklerskie, które mogłyby pełnić taką funkcję, wcale o nią nie zabiegają. Obecni w dyskusji emitenci narzekali na koszty odsetkowe i dodatkowe formalności związane z procesem rejestracji, ale jej koszty były dla nich nieistotne. Problemem jest jednak niedostateczna liczba inwestorów profesjonalnych oraz ich oczekiwania dotyczące zmiennego oprocentowania i relatywnie krótkiego okresu wykupu, co przekłada się później na brak płynności na rynku wtórnym. Jak rozwiązać ten dylemat, niestety nikt nie potrafił powiedzieć.

Reasumując — zwiększenie przejrzystości rynku było krokiem pożądanym i znacząco zmniejszyło możliwości „łowienia w mętnej wodzie”, ale sam proces uzdrowienia rynku nie oznacza jeszcze jego automatycznego rozwoju. Potrzebna jest odbudowa zaufania do rynku, a drogi na skróty nie ma — dopiero wieloletnia praktyka rynkowa może zaufanie przywrócić, i to pod warunkiem, że przypadki podobne do GetBacku nie będą się pojawiały. O ile GetBack jest jednak przede wszystkim problemem inwestorów indywidualnych, to przypadek Zakładów Mięsnych Henryk Kania obnaża bezradność także inwestorów profesjonalnych, którzy choć są w stanie ocenić emisję przez pryzmat kondycji emitenta i warunków rynkowych, nie mogą przewidzieć przypadków transakcji, które — mówiąc je eufemistycznie — trudno wyjaśnić, a które mogą decydować o wypłacalności emitentów obligacji.

Tymczasem w KDPW zarejestrowano kolejne emisje deweloperów, których oprocentowanie jest dwucyfrowe. Jest to pewna wskazówka dla uczestników rynku — kupony powyżej ustawowych limitów oprocentowania kredytów nie są czymś, czego należy się bać, lecz rzeczywistą wyceną ryzyka kredytowego, którego nie chcą podjąć banki lub konserwatywnie nastawione fundusze inwestycyjne.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Emil Szweda,Obligacje.pl

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu