Kęty oparły się spowolnieniu

  • Anna Pronińska
25-10-2012, 00:00

Choć na rynku nastroje są pesymistyczne, Kęty wierzą w długoterminową strategię. Liczą na eksport.

O 2,76 proc. na środowej sesji zdrożały akcje grupy Kęty, producenta systemów aluminiowych. Spółka pochwaliła się wynikami za III kw. i podniosła tegoroczne prognozy: najbardziej, bo o 15 proc., zysku netto — do 120 mln zł. Wcześniejsza prognoza to 104,2 mln zł.

— Mamy dobry rok. Jeśli nie nastąpi recesja, to w obecnych warunkach gospodarczych damy sobie radę. Będziemy dochodzić do realizacji długoterminowej strategii [w 2015 r. przychody wyniosą 1,9 mld zł, a EBITDA 325 mln zł — red.]. Niektóre segmenty, jak usługi budowlane, już osiągnęły przychody zakładane na 2015 r.

— twierdzi Dariusz Mańko, prezes Kęt. Jego zdaniem, spółka dobrze sobie radzi i zamierza dynamicznie wejść w 2013 r. Na przekór kryzysowi w budownictwie segment systemów aluminiowych zanotował rekordowe wyniki.

— W 2014 r. nie będziemy mieć kredytów i wówczas rozważymy dalszy rozwój: organiczny czy przez przejęcia — mówi Dariusz Mańko.

W 2013 r. ma dojść do joint venture Orkli i Hydro, konkurentów Kęt w segmencie wyrobów wyciskanych.

— Przyglądamy się tej konsolidacji. Zapewne w kolejnych latach to Kęty będą firmą do zakupu — przyznaje prezes. Takim rozwojem sytuacji nie jest zaskoczony analityk.

— Kęty zazwyczaj dotrzymują prognoz. To spółka pozytywnie odbierana przez rynek, która może znaleźć się na celowniku inwestora branżowego lub finansowego. Nie zdziwiłbym się, gdyby fundusz private equity chciał ją kupić, by później podzielić grupę na segmenty i sprzedać jako osobne firmy — mówi Krzysztof Pado, analityk Domu Maklerskiego BDM. Kęty stawiają na eksport.

— Widzimy popyt na profile aluminiowe w Rosji. Mamy zapytania z tego kraju, jak również z Włoch i Niemiec — wylicza Dariusz Mańko.

— Polski rynek profili aluminiowych jest bardzo konkurencyjny. Dlatego pomysł z eksportem jest dobry, choć spółka ma na koncie nieudane próby, np. wejścia z systemami aluminiowymi do Niemiec. Na zagranicznych rynkach lokalni konkurenci są silni. Dlatego ciężko jest wchodzić od zera. Czasem lepiej dzięki akwizycjom — mówi Krzysztof Pado.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Pronińska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Kęty oparły się spowolnieniu