KGHM: dziś jest dobrze, ale jutro

Kamil Zatoński
04-07-2006, 00:00

15, 44 i 90 proc. — w ostatnich dniach te trzy liczby najczęściej przewijały się w informacjach o KGHM. Pierwsza z nich to waga walorów spółki w indeksie WIG20. W minionym tygodniu coraz mniejsze obawy o zacieśnianie polityki monetarnej przez amerykański bank centralny (co miałoby negatywne przełożenie na tempo wzrostu gospodarczego na świecie, a więc tym samym m.in. na popyt na surowce) spowodowały, że inwestorzy znów chętnie kupowali akcje. Dzięki temu WIG20 poszedł w górę o 270 pkt (10,3 proc.), do czego walnie przyczynił się skok notowań walorów miedziowego giganta o blisko 23 proc.

Druga z liczb — 44 proc. — to udział skarbu państwa w akcjonariacie firmy. Jego niepohamowany apetyt na udział w zyskach spółki spowodował, że niedawne walne zgromadzenie przegłosowało propozycję wypłaty aż 2 mld zł z ubiegłorocznego zarobku firmy w postaci dywidendy. W przeliczeniu na akcję wyniesie ona 10 zł. Co ważne, dziś jest — uwzględniając okres rozliczenia w KDPW — ostatni dzień, kiedy można nabyć walory z prawem do premii.

Wreszcie 90 proc. — to część średniego miesięcznego wynagrodzenia pracowników, jaka zostanie im wypłacona w postaci jednorazowej nagrody z wypracowanego zysku. Działające w kombinacie związki zawodowe już nie po raz pierwszy zademonstrowały swoją siłę i znów zarząd ugiął się pod ich żądaniami. Będzie to kosztować spółkę około 70 mln zł. Nowe władze koncernu nadal nie znajdują więc sposobu na zastopowanie drenażu spółki przez pracowników. Kolejny test już we wrześniu, kiedy ma dojść do rozmów w sprawie uelastycznienia systemu wynagradzania, w celu powiązania go z bieżącą koniunkturą i wynikami przedsiębiorstwa.

Najważniejszą jest jednak ta, która mówi o cenie miedzi na giełdach metali. W budżecie na 2006 r., opublikowanym w styczniu, zarząd koncernu założył średnioroczną cenę surowca na poziomie 4,2 tys. USD za tonę. W maju zweryfikował ją do 5,8 tys. USD i ta wartość dziś wydaje się bardziej prawdopodobna. W pierwszym półroczu kurs w dostawach natychmiastowych przekroczył 6 tys. USD, a tylko w drugim kwartale wyniósł 7,2 tys. USD. W czerwcu doszło do gwałtownych wahań cen miedzi (różnica między miesięcznym minimum a maksimum wyniosła blisko 12 proc.), ale w ostatnich dniach rosła aktywność funduszy spekulujących na rynkach towarowych, co jednak na razie nie wystarczyło na zanegowanie dwumiesięcznego trendu spadkowego.

Reakcje realnego popytu są bardziej rozłożone w czasie. Jeśli przyjąć, że zmniejszanie oficjalnych zapasów odzwierciedla oczekiwanie uczestników rynku na spadek cen i rychłą możliwość tańszego zakupu surowca — a tak często bywało w przeszłości — to warto zwrócić uwagę, że w ubiegłym tygodniu poziom zapasów w magazynach londyńskiej giełdy LME spadł po raz pierwszy od lutego poniżej 100 tys. ton. Dodatkowo w pierwszych pięciu miesiącach roku o 3,4 proc. spadł popyt na miedź rafinowaną w Chinach (największy obecnie odbiorca miedzi), a import surowca do tego państwa spadł w tym okresie aż o 41,6 proc. Wydaje się więc, że w takich warunkach miedziowa lokomotywa GPW może wkrótce znów zwolnić.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Transport i logistyka / / KGHM: dziś jest dobrze, ale jutro