Kłusownicy psują opinię

Jacek Konikowski
opublikowano: 01-10-2004, 00:00

Radcy prawni starają się chronić swe dobre imię. Ostrzegają, napominają, w krańcowych przypadkach — usuwają z korporacji. Ale opinię psują im głównie prawnicy niezrzeszeni.

„Puls Biznesu”: Jak dbacie o czystość zawodu, czyli przestrzeganie etyki zawodowej?

Mec. Władysław Lewandowski, sekretarz Krajowej Rady Radców Prawnych: Radcy prawni mają własny kodeks etyczny — wewnętrzny akt korporacyjny. Każdy radca ma obowiązek jego przestrzegania — nie tylko na sali sądowej czy wobec klienta, ale i w życiu prywatnym. Radcy prawni muszą też stosować normy etyczne, zawarte w kodeksie etycznym prawników Unii Europejskiej. Nasze rozwiązania są tożsame lub się uzupełniają z europejskimi.

Co robić, gdy radca prawny okazał się nieuczciwy lub nieetyczny?

W każdej Okręgowej Izbie Radców Prawnych działa rzecznik dyscyplinarny — taki quasi-prokurator. Skarga, która wpłynie do dziekana izby, trafia albo do rzecznika, albo do zespołu wizytatorów. To radcy prawni izby, wyznaczeni przez jej dziekana, którzy jadą na miejsce i sprawdzają dokumentację. Na podstawie ich wniosków albo wszczyna się postępowanie dyscyplinarne, albo nie. Klient ma możliwość złożenia skargi — zarówno na wszczęcie postępowania, jak i na jego odmowę — do Krajowej Rady Radców Prawnych. Jeżeli i tam nie uzyska zadośćuczynienia, ma trzecią drogę: sąd.

Słychać o przewlekłości postępowań dyscyplinarnych. Ręka rękę myje?

Fakt, postępowania dyscyplinarne trwają miesiącami, ale nie wynika to z branżowego kunktatorstwa. Rzecz w tym, że prowadzą je członkowie rady honorowo, nieodpłatnie. Każdy gdzieś pracuje, ma kancelarię, urząd, klientów... Trzeba zwolnić się z pracy, czasem zamknąć kancelarię. I zebrać 2-3 osoby, których zawodowe działania trudno skoordynować. Zazwyczaj takiej analizie należy poświęcić co najmniej 2-3 dni. W Warszawie na 4000 radców dochodzenia prowadzi raptem 5 osób! Nie byłoby problemu przewlekłości, gdyby sądy i rzecznicy dyscyplinarni byli zawodowi. Wówczas 90 procent spraw udałoby się załatwić szybciej.

Czy klient ma możliwość dochodzenia od radcy odszkodowania?

Od 2 lat każdy radca prawny (także adwokaci, notariusze) mają „z urzędu” obowiązkowe ubezpieczenie OC w Warcie na kwotę do 400 tys. zł. Jeżeli klient uzna, że wskutek nagannej postawy, niedopatrzenia obowiązków poniósł straty, może domagać się odszkodowania w normalnym powództwie przeciw radcy prawnemu. To jednak trudne, bo trzeba wykazać tę naganną postawę... Istnieją 2 drogi: klient składa skargę na radcę do Okręgowej Izby Radców Prawnych, podając zarzuty i wówczas izba bada sprawę. Jeżeli izba stwierdzi, że klient miał rację, i potwierdzi winę radcy prawnego, to uruchamia procedurę wypłaty odszkodowania. Drugą formą jest wytoczenie powództwa radcy prawnemu — poszkodowany stwierdza, że np.: wskutek opieszałego prowadzenia sprawy prawnik naraził go na straty i żąda zapłaty określonej kwoty, zgodnie z art. 415 kodeksu cywilnego. Jeżeli zapadnie wyrok korzystny dla powoda, Warta wypłaca odszkodowanie. Gdy jest za niskie, wtedy można ściągnąć resztę należności z osobistego majątku radcy.

Wiele było takich spraw?

W zeszłym roku w 29 przypadkach Warta wypłaciła odszkodowania klientom, poszkodowanym wskutek działalności radców prawnych. To nie były wielkie kwoty — od kilkuset do kilku tysięcy złotych. A co do spraw sądowych: toczą się teraz 3 — w sumie o wartości 200-300 tys zł. Rok wcześniej były dwa takie przypadki.

Jak często ludzie skarżą się na nieetycznych radców prawnych?

Nie ma tygodnia, by nie wpływała do nas skarga. Najwięcej z Olsztyna, Białegostoku, Wrocławia, Poznania. Z Warszawy sporadycznie — ale to zazwyczaj sprawy o dużej wartości. Wiele skarg jest zasadnych, ale większość — nie. Bardzo często skarżący nie potrafią postawić konkretnego zarzutu, twierdząc na przykład, że radca źle prowadził sprawę lub też „radca prowadzący moją sprawę rozmawiał na mieście z przeciwnikiem”. Na podstawie takich zarzutów nie możemy wszcząć procedury wyjaśniającej.

A kary dla niesumiennych czy nieuczciwych radców?

Radca prawny za niewłaściwe wykonywanie obowiązków oraz za nieetyczne zachowanie może być ukarany upomnieniem, naganą z ostrzeżeniem, zawieszeniem prawa do wykonywania zawodu (od 3 miesięcy do 5 lat), karą pieniężną albo pozbawieniem prawa do wykonywania zawodu. Dotychczas kary niniejsze (żółte kartki w języku piłkarskim) otrzymało kilkuset radców w kraju. Kilkudziesięciu ukarano wyrokami sądów dyscyplinarnych, a kilku pozbawiono prawa wykonywania zawodu.

Ilu utraciło prawo wykonywania zawodu?

Co roku — 2-3 osoby. Obecnie w Sądzie Najwyższym toczą się 4 sprawy.

Niewiele. Polscy prawnicy są czyści?

Jest pewien promil radców prawnych, którzy nie myślą o etyce, lecz tylko o pieniądzach. Nigdy nie wpadną na konkretnym paragrafie, bo są za sprytni, ale działają na pograniczu prawa i moralności. Złą opinię o radcach prawnych i adwokatach wyrabiają jednak przede wszystkim prawnicy — kilkadziesiąt tysięcy biur i kancelarii — niezrzeszeni ani w adwokaturze, ani w KRRP. To potencjalni partyzanci, gdyż nie obowiązuje ich żaden kodeks etyki zawodowej. Co więcej: zgodnie z polskim przepisami, podobne kancelarie prawnicze mogą prowadzić osoby nie posiadające wykształcenia prawniczego! Powtarzam: nie obowiązują ich żadne reguły, nie podlegają niczyjej kontroli, zwłaszcza merytorycznej, o etycznej nawet nie wspominając... Są jak kłusownicy — tyle tylko, że ich szwindle rzutują na opinię radców prawnych i adwokatów, bo klienta nie obchodzi, czy jego prawnik jest radcą prawnym czy adwokatem: dla niego prawnik to prawnik. Nawet skargi na nich piszą do nas lub adwokatury.

Okiem eksperta

Wcale nie jesteśmy pobłażliwi

Naczelna Rada Adwokacka jest jedną z pierwszych korporacji zawodowych, które wprowadziły kodeks etyczny. Stale go analizujemy i uzupełniamy o nowe punkty — np. problem reklamy. Dbamy o przestrzeganie jego artykułów. Gdy trzeba, jesteśmy stanowczy. Nie ma chyba drugiej takiej korporacji zawodowej w Polsce, która przez 3 lata (I kadencja) wydaliła ze swych szeregów aż 14 członków — adwokatów. Musimy to robić, bo — w naszym mniemaniu — etyka jest warunkiem wykonywania tego zawodu. Jako jedyna korporacja zawodowa domagaliś-my się zlustrowania adwokatów, bo zależało nam na samo-oczyszczeniu: wielu naszych kolegów musiało pożegnać się z adwokaturą, dotyczyło to nawet znanych nazwisk, ale nie z powodów politycznych... Jeżeli adwokat, będąc na usługach UB, donosił na klientów lub kolegów, to znaczy zawiódł ich zaufanie. A jego brak nie jest tożsamy z etyką zawodową. Etyka powinna przecież leżeć w interesie każdego adwokata. To proste: albo się ją ma, albo nie jest się adwokatem.

Mec. Zbigniew Dyka

rzecznik dyscyplinarny Naczelnej Rady Adwokackiej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Konikowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Kłusownicy psują opinię