Kolejna odsłona niewygasłej wojny

opublikowano: 11-03-2021, 20:00

W czwartek rozpoczęła się nowa ofensywa i jednocześnie kontrofensywa na pozornie przygaszonej wojnie polskiego rządu Prawa i Sprawiedliwości oraz węgierskiego rządu Fideszu z szeroko rozumianą Unią Europejską.

Wypada przypomnieć pisemny dorobek dramatycznego szczytu Rady Europejskiej (RE) w grudniu, podczas którego premierzy Mateusz Morawiecki i Viktor Orbán zagrozili pozostałym 25 szefom państw/rządów zawetowaniem zarówno wieloletnich ram finansowych (WRF) 2021-27, jak też instrumentu ratunkowego Next Generation European Union (NGEU). Filarami ciężko osiągniętego wtedy kompromisu stały się dwa dokumenty:

► 11 grudnia 2020 r. w konkluzjach szczytu RE obaj premierzy przeforsowali sporo zabezpieczeń. Punkt najważniejszy brzmi: „W celu zapewnienia przestrzegania zasad Komisja Europejska (KE) zamierza opracować i przyjąć wytyczne dotyczące sposobu, w jaki będzie stosować rozporządzenie, w tym metodykę przeprowadzania przez siebie oceny. Wytyczne zostaną opracowane w ścisłym porozumieniu z państwami członkowskimi. W przypadku wniesienia skargi o stwierdzenie nieważności rozporządzenia wytyczne zostaną sfinalizowane po wydaniu wyroku przez Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE), aby uwzględnić wszelkie istotne elementy wynikające z wyroku. Przewodnicząca KE będzie w pełni informowała RE. Do czasu sfinalizowania wytycznych KE nie zaproponuje środków na mocy rozporządzenia”.

► 1 stycznia 2021 r. weszło w życie wspomniane w konkluzjach rozporządzenie nr 2020/2092 w sprawie ogólnego systemu warunkowości służącego ochronie budżetu UE, ukończone wkrótce po kompromisie szczytu, dokładnie 16 grudnia.

Mateusz Morawiecki i Viktor Orbán na grudniowym szczycie RE skutecznie zaszantażowali wetem pozostałych prezydentów/premierów. Fot. Reuters

Status prawny obu zestawionych powyżej dokumentów różni się radykalnie. Rozporządzenie ukazało się w Dzienniku Urzędowym UE i stało się integralnym elementem wspólnotowego dorobku prawnego. Konkluzje RE natomiast mają wielką wartość polityczną, ale zerową prawną, można je porównać do uchwały komitetu centralnego partii. Właśnie to zróżnicowanie zaznaczyło się podczas sporu wewnątrz polskiego rządu, gdy Zbigniew Ziobro trzymał się suchej litery rozporządzenia i zarzucił Mateuszowi Morawieckiemu bycie tzw. miękiszonem. Paradoksalnie obecnie tropem naszego ministra sprawiedliwości poszedł… Parlament Europejski (PE). Deputowani zaatakowali KE, czemu jeszcze nie uruchomiła mechanizmu ochrony budżetu przed konsekwencjami uchybień w zasadach państwa prawa. Podkreślili – notabene już enty raz, to spór ambicjonalny – że jakiekolwiek ustalenia szczytów prezydentów/premierów nie mają mocy prawnej.

Europosłowie nie wymieniali żadnych rządów, ale wszyscy w UE wiedzą, o które chodzi. Notabene trochę się pospieszyli, albowiem wszystkie państwa mają do 15 marca czas na zakwestionowanie zapisanego w rozporządzeniu mechanizmu warunkowości jako niezgodnego, w ich ocenie, z traktatami. Rządy Polski i Węgier nie czekały do samego poniedziałku, lecz w czwartek 11 marca podjęły kontrofensywę wobec ofensywy PE – zgodnie wniosły do TSUE skargi na rozporządzenie. Okazało się to wygodne dla KE, która oznajmiła, że lojalnie wykona polityczne ustalenia szczytu RE z 11 grudnia i wstrzyma się z jakimikolwiek ruchami do czasu wydania wyroku przez trybunał. Standardowy okres oczekiwania to nawet… dwa lata, ale już została podjęta inicjatywa wywierania na TSUE presji, by się zmobilizował i wyrobił w kilka miesięcy, koniecznie jeszcze w 2021 r. To bardzo rozsądny postulat, wyrok pilnie potrzebny jest wszystkim stronom starcia o wielkie pieniądze i nie tylko.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane