Kolejnym potwierdzeniem nadchodzącego spowolnienia w Polsce były dane publikowane w czwartek - spadek inflacji PPI 0,5%m/m 2.2%r/r oraz dużo gorsze od oczekiwań dane o produkcji przemysłowej -13.1% m/m -8.9% r/r (oczekiwano -9.8% m/m -6.5% r/r). Powyższe dane utwierdzają w przekonaniu o dalszych obniżkach stóp procentowych i rzeczywiście w protokole z posiedzenia RPP możemy się dowiedzieć się, że Rada rozważała wniosek o obniżkę o 50 punktów bazowych. Dyskutowano na temat pogarszających się perspektyw wzrostu gospodarczego na świecie w tym recesji u głównych partnerów handlowych Polski. Rada oczekuje pogorszenia się sytuacji na krajowym rynku pracy z związku z trudną sytuacją głównych krajów emigracji zarobkowej Polaków, co w konsekwencji przyczyni się do obniżenia popytu konsumpcyjnego. Kolejnymi argumentami uzasadniającymi cięcie stóp był oczywiście spadek cen surowców oraz trudniejszy dostęp do kredytów oraz wzrost jego kosztów, który może również wynikać z wzrostu oferowanego przez banki oprocentowania depozytów. Ostatecznie obniżkę tylko o 25 pkt. uzasadniono obawą o dalszą nagłą deprecjację złotego, pozostawiając pole do dalszych obniżek. Obawa RPP o nagłą zmianę kursów złotego jest jak najbardziej uzasadniona biorąc pod uwagę wypowiedzi wicepremiera i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka. W wyniku nieumiejętnego posługiwania się instrumentami pochodnymi na skutek zmian kursów walutowych problemy może mieć wiele firm w Polsce, w tym również niektóre notowane na naszej giełdzie. Ciekawe informacje w tym tygodniu podał również KNF. Pierwszą uspokajającą klientów OFE – nasze fundusze emerytalne niemiały zaangażowania w funduszu Bernarda L. Madoffa oskarżonego o zdefraudowanie 50 miliardów dolarów. Druga informacja podgrzała atmosferę do końca tygodnia, mianowicie ujawniono, że około 40% krótkich pozycji wygasających w piątek kontraktów terminowych na WIG20 jest w posiadaniu jednego inwestora. Rynek czekał w napięciu na tę sesję jednak wielkich fajerwerków nie było. W czwartek po zamknięciu notowań GPW ogłosiła ograniczenie wahań spółek WIG20 na piątkowej sesji, co miało zapobiec próbie manipulacji. Ostatecznie piątek skończył się 0,70% na minusie, a zmienność tego dnia była duża. Szczególnie na koniec sesji przy znacznie zwiększonym obrocie, pogłębiliśmy spadek. Jest to dosyć dziwnie, biorąc pod uwagę, że indeksy amerykańskie rozpoczęły notowania na zielono. W skali tygodnia duże spółki straciły ok. 0,57%, indeksy małych i dużych spółek ponad 3%.
Japonia, Chiny, Indie
Miniony tydzień na rynku japońskim
zakończył się około 4,2% wzrostem indeksu Nikkei225 w stosunku do zamknięcia
poprzedniego tygodnia. Do takiego wyniku najbardziej przyczyniła się
poniedziałkowa sesja, na której zanotowano wzrost 5,12%. Motorem tej sesji były
koncerny samochodowe takie jak Toyota, Mazda, Nissan. We wtorek jednak ze
względu na silną aprecjację jena i związane z tym obawy o zyski eksporterów,
indeks Nikkei225 spadł o (-1,12%). Wpływ na takie zakończenie wtorkowej sesji
miało też obniżenie ratingu dla spółki Sony z neutralnego do poniżej rynku i
ceny docelowej z 2450 do 1000 jenów. Traciło również wiele spółek finansowych,
które już na kolejnej, środowej sesji szybko te straty odrabiały po informacji o
obniżeniu stóp procentowych przez amerykański Fed. Negatywnie na przebieg sesji
wpłynęła jednak informacja Hondy, która obniżyła prognozę rocznego zysku o 67%.
Spółki finansowe kontynuowały wzrosty również w czwartek, ponieważ inwestorzy
prawdopodobnie doszli do wniosku, ze Bank Japonii pójdzie śladami Fedu i jak się
okazało w piątek – mieli rację, ponieważ BoJ obniżył stopy procentowe o 0,1%,
równocześnie zapowiadając, że być może przejmie część wierzytelności
korporacyjnych.
Chiński indeks Shanghai Composite wzrósł w minionym tygodniu
o 3,3%. W poniedziałek chiński rząd zapowiedział zwiększenie w przyszłym roku
podaży pieniądza (agregatu M2 – gotówka i depozyty) o 17% procent w celu
umocnienia wzrostu gospodarczego, oraz że podejmie kroki zmierzające do
ustabilizowania sytuacji na rynku akcyjnym. Wtorkowa i środowa sesja ubiegły pod
znakiem spekulacji o możliwym obniżeniu stóp procentowych, a także informacji o
rządowych planach wsparcia kluczowych dla gospodarki branż związanych z
surowcami. W czwartek do prawie 2% wzrostów indeksu również najbardziej
przyczynił się chiński rząd, który zapowiedział istotne obniżenie podatków od
sprzedaży nieruchomości. Istotna była również wiadomość o spadku wskaźnika CPI
do 3,6% r/r z rekordowych poziomów 7,9% notowanych w kwietniu zeszłego roku.
Indyjski indeks BSE30 zwiększył swoją wartość o 4,2% w minionym tygodniu,
zamykając się pierwszy raz od 6 tygodni powyżej psychologicznej bariery 10 000
punktów. Na taki wynik najbardziej wpłynęły informacje o nagłym i większym od
spodziewanego spadku inflacji, a co za tym idzie oczekiwania na dalsze obniżki
stóp procentowych, które zostały potwierdzone przez ministra finansów. Indyjscy
inwestorzy spodziewają się również, iż wkrótce zostanie uruchomiony drugi
rządowy pakiet mający na celu pobudzić gospodarkę. Pakiet ten przewiduje między
innymi istotne zwiększenie limitów rabatów podatkowych dotyczących odsetek
płaconych od kredytów hipotecznych, co pomaga akcjom indyjskich spółek
związanych z nieruchomościami. Pozytywny sentyment inwestorów wzmocnił również
spadek cen ropy poniżej 40 USD za baryłkę, czyli do poziomów nie notowanych od
2004 roku.
Stany Zjednoczone
Ubiegły tydzień w Stanach
Zjednoczonych mijał w rytm trzech najważniejszych wydarzeń. Początek tygodnia to
w szczególności oczekiwanie na wtorkową decyzję Fed oraz analizowanie strat
poniesionych na piramidzie finansowej Bernarda Madoffa. Tydzień kończyliśmy
natomiast ponownym analizowaniem sytuacji GM oraz Chryslera, które z
niecierpliwością oczekiwały na zastrzyk finansowy pozwalający przetrwać do końca
marca następnego roku. Od dawna wypatrywane środki pojawiły się w piątek. Same
notowania nie należały do zbyt zmiennych w porównaniu do jeszcze niedawno
obserwowanych „szalonych czasów”. Jedynie decyzja Fedu o bezprecedensowej
obniżce stóp podniosła indeksy o około 5%. Kolejne dni były już jednak
zdecydowanie bardziej wyważone. Warto zatrzymać się na moment przy decyzji Banku
Centralnego, który sprowadził stopy do poziomów najniższych w swojej historii.
Ponadto nie podano jednej cyfry, tylko przedział zawierający się między 0% a
0,25%. Stopy więc już nie będą dalej spadać, ale nie oznacza to, że Fedowi
skończyła się amunicja. Wręcz przeciwnie, zdecydował się on na ciągłe zasilanie
systemu w środki finansowe, które mają stymulować upadającą gospodarkę. Będzie
to robił przez skupowanie długu. Mamy więc do czynienia z niczym innym jak
drukowaniem pieniądza, który to może w przyszłości doprowadzić do poważnego
wzrostu inflacji. Pozostaje nam mieć nadzieję, że doświadczony Ben Bernanke w
porę dostrzeże moment, gdy należy z rynku zebrać nadmierną płynność i przez to
uchroni USA przed wybuchem inflacji.
Europa Zachodnia
Na giełdowych indeksach Eurolandu
najbardziej ciążył sektor bankowy – kolejne renomowane instytucje finansowe
przyznawały się do strat poniesionych w wyniku upadku piramidy finansowej
zbudowanej przez nowojorskiego finansistę Bernarda Madoffa. Francuski bank BNP
Paribas przyznał się do 350 mln zaangażowanych w to przedsięwzięcie. Jego
lokalny konkurent – Natixis – utopił 450 mln euro. BNP Paribas dodatkowo
zaszkodziła decyzja belgijskiego sądu, który wstrzymał operację przejęcia grupy
Fortis.
Ponadto europejskie spółki rozczarowują inwestorów swoimi wynikami
finansowymi. W tym roku zyski spółek z indeksu Euro Stoxx600 obniżyły się o 15%,
podczas gdy w styczniu analitycy spodziewali się ich wzrostu o 11%.
Inwestorzy ze strefy euro mogą za to liczyć na bardziej zachowawczą politykę
swojego banku centralnego. W przeciwieństwie do amerykańskiego Fedu czy Banku
Anglii Europejski Bank Centralny nie zamierza ciąć stóp procentowych do zera.
„Czy mamy wrażenie, że istnieją granice w obniżaniu stóp? W tej fazie
zdecydowanie tak” – powiedział szef EBC Jean-Claude Trichet. Analitycy
zinterpretowali te słowa jako zapowiedź braku obniżki stóp procentowych w
styczniu. Od września cena pieniądza w Eurolandzie została już obniżona o 175
pkt. bazowych.
Niemniej jednak na rynkach finansowych powoli pojawiają się
pierwsze zwiastuny poprawy nastrojów. W sondażu przeprowadzonym wśród
zarządzających funduszami przez Merrill Lynch już tylko 36% respondentów mówi o
pogarszaniu się koniunktury gospodarczej. W październiku odsetek ten wyniósł
60%. Jednakże większość ankietowanych spodziewa się spadku zysków spółek w roku
2009. Przy czym nie byłoby dużym błędem założenie, że spadek zysków spółek mamy
w dużej mierze już w wycenach spółek.
Europejskie Rynki Wschodzące
Na giełdach
europejskich rynków wschodzących nadal trwa wyczekiwanie na dalszy rozwój
wypadków za oceanem, co powoduje, że dominuje trend boczny. Inwestorzy zadają
sobie pytanie, czy decyzje Fed zwiększające podaż pieniądza oraz coraz niższa
cena ropy spowodują ożywienie gospodarki amerykańskiej, a co za tym idzie w
gospodarki światowej? Gdyby przyszłe dane makro dały cień nadziei na wyjście z
obecnej spirali negatywnych informacji, to na rynku zobaczymy gwałtowne wzrosty,
które nie będą determinowały zachowania rynku w dalszej przyszłości. Rozrzucane
dzisiaj dolary, trzeba będzie kiedyś z rynku zebrać, ale tym Fed będzie się
martwić później. Nawiązując do zeszłotygodniowego komentarza mieliśmy
potwierdzenie priorytetów gospodarczych nowego prezydenta USA. Na rynek trafiła
zapowiedź dużych inwestycji rządowych na modernizację informatyczną
administracji. Wpisuje się to we wcześniejsze zapowiedzi promowania przez nowy
rząd sektorów nowych technologii, zdrowia i nowej energii, nomen omen głównych
sponsorów kampanii demokratów.
W regionie informacją tygodnia była spekulacja
o inwestorze z Bliskiego Wschodu zainteresowanym zakupem 7% (informacja z
środy), a nawet 9% (news piątkowy) akcji MOL. Kurs akcji w tym tygodniu
poszybował w górę, ciągnąc za sobą węgierski indeks. Ciekawostką jest to, że
powyższa informacja pojawiła się na rynku po serii obniżek wyceny akcji MOL,
przez zagraniczne banki. Najbardziej zaskakująca była obniżka wyceny przez
Goldman Sachs, który obniżył cenę docelową o 18% do 10.650 forintów. Obniżka ta
jest dziwna, gdyż 24 listopada Goldman Sachs podwyższał wycenę MOL. Biorąc pod
uwagę brak w tym czasie nowych informacji i jedynie kilkanaście dni różnicy,
można zastanawiać się nad powodami tak gwałtownej zmiany rekomendacji.
Nieprzejrzystość takich rekomendacji może być powodem licznych spekulacji.
Spółka Immoeast poinformowała, że w połowie obecnego roku obrachunkowego
miała 1,55 mld euro straty na poziomie EBIT w związku z przeszacowaniem portfela
nieruchomości. Ukazuje to, że rynek nieruchomości w naszym regionie zaczyna
zdecydowanie odczuwać zamieszanie na rynkach związane z kryzysem
finansowym.
Opublikowane dane makro potwierdzają coraz słabszy klimat
gospodarczy w regionie. Sprzedaż detaliczna w Czechach spadła o 3,3%, analitycy
oczekiwali wzrostu o 0,8%. Bank Centralny Czech obniżył stopy procentowe. Główna
stopa procentowa wynosi 2,25% i jest to najniższy poziom od połowy 2006 r.
Na rynku pojawiły się spekulacje dot. braku wypłacalności Ukrainy mimo
pomocy MFW. Mamy do czynienia z masową ewakuacją inwestorów od naszego
wschodniego sąsiada. Kurs Hrywny spadł w dwa miesiące z poziomu 4,5 Hrywien za
USD do 9 Hrywien za USD. Szacuje się, że dług firm ukraińskich, którego termin
zapadalności przypada w grudniu wynosi 4 mld. USD co może spowodować masowe
bankructwa.
Minister Węgier ogłosił, że kraj ten będzie zmniejszać swój
deficyt budżetowy wolniej niż dotąd planowano. Decyzja ta wiąże się ze zmianą
otoczenia ekonomicznego oraz oczekiwaniami Komisji Europejskiej wobec krajów
członkowskich. Można z tego komunikatu wnioskować, że Komisja Europejska daje
ciche przyzwolenie na pobudzanie wzrostu, zwiększonym zadłużeniem.
Surowce
Rynek ropy pozostaje w trendzie spadkowym,
a ceny próbują szukać nowego minimum. Kontrakty terminowe typu Crude zniżkowały
o 12%, a za baryłkę płaci się 41 dolarów. Ten tydzień był bardzo ciekawy na
rynku ropy, bowiem surowiec stracił korelację z zachowaniem się amerykańskiej
waluty. Dobitnym przykładem jest środowa sesja, gdy po decyzji Fed o obniżce
stóp procentowych w USA dolar zaczął słabnąć do głównych walut świata. W takiej
sytuacji ropa powinna drożeć, lecz właśnie w tym dniu straciła 7,5%. Kraje OPEC
zdecydowały o cięciu wydobycia o 2,46 mln baryłek dziennie (rynek oczekiwał
cięcia o 1,5 mln -2 mln), co można odczytać jako wyraźny sygnał do podjęcia
ewentualnych dalszych kroków w celu powstrzymania cen przed spadkami. Przyszły
tydzień nie powinien zmienić zbytnio obrazu rynku, ceny powinny poruszać się w
przedziale 40-50 dol./bbl.
Sytuacja na rynku miedzi również odzwierciedla
nastroje w gospodarce. Metal ten staniał o 11% i wydaje się, że to jeszcze nie
koniec spadków na tym rynku. Na giełdzie w Londynie miedź spadła już poniżej
3000 dolarów za tonę, co jest poziomem najniższym od końca 2004 roku. Obecnie
tona miedzi na LME kosztuje 2880 dolarów. Obniżka cen to efekt głównie
dynamicznie rosnących zapasów, co świadczy o załamaniu się popytu. W Londynie
inwentarz miedzi osiągnął poziom najwyższy od lutego 2004. Przyszły tydzień
obfituje w wiele danych z USA, w tym te najważniejsze z rynku nieruchomości i to
one będą głównym kreatorem wydarzeń w przyszłym tygodniu. Cena miedzi w tym roku
spadła już o 57% i prawdopodobnie będzie to pierwszy spadkowy rok na tym rynku
od 2001 roku.
Złoto zdrożało w tym tygodniu o 1,5%, natomiast uncja
wyceniana jest na 840 dolarów. Tak mała zmiana nie oznacza, że nic ciekawego na
tym rynku się nie działo. Kruszec ten podjął udaną próbę wybicia się z trendu
spadkowego. Po przełamaniu oporu na poziomie 850 dol./oz, ceny podniosły się do
876 dol./oz. Ruch ten jednak został szybko zniwelowany (realizacja zysków) i
ceny cofnęły się poniżej górnego ograniczenia trendu spadkowego. Na dzień
dzisiejszy sygnał kupna już nie obowiązuje, ale nie wykluczone, iż przyszły
tydzień przyniesie kolejną próbę przełamania trendu spadkowego.
Waluty
W minionym tygodniu mieliśmy do czynienia z
potwierdzeniem kierunku na parze EUR/USD. Tydzień wcześniej para ta wybiła
szczyt z końca października, co zwiększyło prawdopodobieństwo ruchu wzrostowego
i faktycznie tak się stało. Jednak dynamika tego wzrostu mogła zaskoczyć. Od
dołka do szczytu w horyzoncie tygodnia kurs umocnił się o ponad 13 centów. W
czwartek nastąpiło zatrzymanie i na wykresach dziennych wyrysowała się świeca
przypominająca „spadającą gwiazdę” – formacja odwrócenia trendu. W piątek kurs
nadal spadał potwierdzając negatywną wymowę czwartkowej przeceny. Obecnie
najbliższe wsparcie znajduje się na poziomie 1,38 co odpowiada zasięgowi korekty
z listopada w stosunku 1:1. Jeśli rynek cofnąłby się jeszcze bardziej i wrócił
poniżej szczytu z końca października, można by to interpretować jako zanegowanie
ostatnich wzrostów. Póki co mamy trend wzrostowy. Umocnienie euro względem
dolara odbiło się również na parach powiązanych ze złotówką. EUR/PLN tydzień
rozpoczął na poziomie 3,94, a w czwartek w szczytowym punkcie kurs przekraczał
4,18. Tu również na wykresach dziennych wyrysowała się formacja „spadającej
gwiazdy”. Co piątkowe notowania potwierdziły. Kurs około godziny 14 w piątek
wynosił 4,07. Podobnie do euro zachował się kurs franka szwajcarskiego. Do
czwartku wzrosty i analogiczna dzienna formacja zapowiadająca zmianę kierunku.
Dodatkowo frank zatrzymał się tuż poniżej szczytu z 24 października, a to
podnosi wagę tego oporu. Warto również wspomnieć o parze GBP/CHF. W minionym
tygodniu aprecjacja franka względem funta zaowocowała dynamicznym pokonaniem
wsparcia w postaci dołka z 1995 roku. To teoretycznie otwiera drogę do dalszego
spadku kursu.
Raport przygotował zespół Doradców Finansowych Xelion w składzie: Łukasz
Bugaj, Jarosław Godyń, Zofia Kamińska, Michał Kurpiel, Paweł Pilzak, Adam
Piotrowski, Tomasz Ray-Ciemięga, Piotr Szcześniak, Piotr Trzeciak, Kamila
Urbańska-Pałac.