Komórka zadebiutuje w roli karty płatniczej

opublikowano: 02-10-2012, 00:00

Blisko, coraz bliżej. Już w tym miesiącu w Polsce odbędzie się premiera mobilnych płatności zbliżeniowych. Na razie będą dostępne dla nielicznych

Tyle razy przekładana premiera mobilnych płatności zbliżeniowych (NFC) nadchodzi. Według naszych informacji, dojdzie do niej w połowie października. W roli głównej wystąpi T-Mobile, w pozostałych — Millennium, mBank, Polbank i Citi Handlowy. Producentem jest Mastercard, który z projektem płatności mobilnych przez kilka lat pielgrzymował po rynku.

To będzie duże wydarzenie, ponieważ jeszcze nikt na świecie nie wdrożył komercyjnie płatności mobilnych NFC. Komórki w roli karty płatniczej używane są już w kilku krajach, ale tylko w Polsce udało się utworzyć koalicję banków, telekomów, organizacji kartowych, agentów rozliczeniowych i zgrać akceptowany przez wszystkich model biznesowy.

— Pracujemy nad wdrożeniem NFC. O szczegółach poinformujemy pod koniec października — stwierdza Andrzej Pomarański z biura prasowego T-Mobile. Mimo historycznej wagi wydarzenia entuzjazmu wśród banków w związku z oficjalnym wejściem NFC na rynek jakoś nie widać. Liczyły one na potężny efekt marketingowy. Tymczasem z dużej chmury mały deszcz. Przynajmniej na początku.

— Z biznesowego punktu widzenia na razie trudno liczyć na komercyjny sukces — mówi Ricardo Campos, dyrektor bankowości elektronicznej w Millennium.

iPhone bez NFC

Ostateczny kształt NFC zasadniczo różni się od pierwotnego scenariusza, który zakładał utworzenie platformy otwartej dla wszystkich zainteresowanych: banków i operatorów. Udział tych ostatnich jest szczególnie ważny, ponieważ nośnikiem informacji o karcie płatniczej jest karta SIM w telefonie, a ta należy do telekomów. Tymczasem w obsadzie znalazł się tylko T-mobile, a to oznacza, że statystycznie tylko co czwarty klient banków będzie mógł skorzystać z nowego sposobu płatności. Kolejny problem w tym, że aby płacić komórką, trzeba mieć specjalny model smartfona z modułem do płatności NFC, a z dostępem do potrzebnego sprzętu jest niemały kłopot. Na świecie co prawda dostępnych jest 70 modeli dostosowanych do płatności zbliżeniowych, jednak w Polsce kupić można tylko kilka. I są one bardzo drogie.

Najpopularniejszy, Samsung Galaxy SIII, szeroko reklamowany podczas londyńskiej olimpiady telefon do płatności zbliżeniowych, kosztuje ponad 2 tys. zł. Potężny cios NFC zadał Apple, rezygnując z dostosowania do nowej technologii najnowszego iPhone’a. Przedstawiciele producenta tłumaczą, że przyszłość płatności komórkowych jest niepewna, a ich upowszechnienie wymaga potężnych nakładów na infrastrukturę do akceptacji transakcji bezstykowych.

Tak rzeczywiście jest w USA i większości krajów na świecie, ale w Polsce te bariery są znacznie mniejsze. NBP w ostatnim raporcie o rynku kartowym napisał, że bardzo szybko rośnie transakcyjność kart zbliżeniowych, których na koniec czerwca w obiegu było już 11,5 mln na 39 mln wszystkich kart (w tym kredytowych). Szybko rozrasta się sieć do akceptacji transakcji zbliżeniowych, która na koniec I półrocza liczyła 77 tys. terminali (+10 tys. sztuk w stosunku do I kw.) na 283 tys. działających urządzeń.

— Ograniczona liczba telefonów z NFC jest przeszkodą w rozwoju płatności mobilnych, ale infrastruktura od strony producentów smarfonów będzie również się rozwijała. Obecnie w certyfikacji jest kilkadziesiąt modeli telefonów z NFC, więc to tylko kwestia czasu, kiedy NFC będzie dostępne w szerokiej gamie aparatów — mówi Michał Skowronek, szef Mastercarda w Polsce.

Orange jest gotów

Na pewno tak to widzą telekomy, ponieważ w modelu płatności forsowanym przez Mastercarda oraz Visę (tzw. simcentrycznym) mogą zarabiać na dzierżawie miejsca dla karty płatniczej na karcie SIM. Według naszych informacji, jest to koszt rzędu 1 EUR od telefonu. Gruszek w popiele nie zasypiają konkurenci T-mobile.

— Wiemy, jak ważna jest teraz promocja tej technologii, aby stała się powszechnym standardem, dlatego patrzymy pozytywnie na inicjatywę naszego konkurenta. Działania Orange i T-Mobile mogą „pociągnąć” NFC w Polsce. Szacujemy, że w przyszłym roku na polskim rynku będzie 0,5-1 mln telefonów umożliwiających płatności zbliżeniowe — mówi Wojciech Jabczyński, rzecznik Orange Polska. Operator obecnie prowadzi testy nowej technologii, ale jeszcze w tym roku planuje udostępnić usługę NFC komercyjnie.

— Nasze prace prowadzimy w kierunku rozwiązania otwartego dla wszystkich zainteresowanych podmiotów, w tym zarówno dla MasterCard, jak i dla Visy — mówi Wojciech Jabczyński.

Orange pracuje nad rozwiązaniem tzw. delegated management, w którym bank przez cały czas kontroluje, co dzieje się z danymi karty, i wgrywa je na SIM. Po stronie bankowej, oprócz wymienionej wyżej trójki, nad płatnościami mobilnymi pracują BZ WBK, ING Bank Śląski, Pekao i PKO BP. Ostatni bank chce się uniezależnić od pośrednictwa telekomów i przygotowuje rozwiązanie oparte na aplikacji, którą klient ściąga na telefon. Płatność odbywa się nie poprzez zbliżenie komórki do terminalu (choć jeśli smartfon ma NFC, to również), ale zdalnie — przelewem między nadawcą a odbiorcą. Nad własną wersją płatności zbliżeniowych pracuje również Visa, która jest już po testach z mBankiem, ING Bankiem Śląskim oraz BZ WBK z udziałem T-Mobile i Orange.

— Teraz koncentrujemy się na przygotowaniu rynku do rozwiązań płatności mobilnych Visa na zasadach w pełni komercyjnych — mówi Jakub Kiwior, szef Visa Polska.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg Magdalena Wierzchowska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu