Koniec turbulencji na lotniskach

opublikowano: 29-04-2013, 00:00

Larum wokół przepisów związanych z ochroną lotnisk ich zarządcy mają już za sobą. Co zmieniły nowe przepisy?

Kradzież diamentów o wartości 37 mln euro z brukselskiego lotniska Zavantem w lutym 2013 r. to jeden ze spektakularnych przykładów porażki systemów zabezpieczeń lotnisk. Zwłaszcza, że był to piąty napad z bronią w ręku w tym porcie lotniczym od 1995 roku — podawała agencja AFP. Chociaż z każdym kolejnym wzmacniano zabezpieczenia, nie udało się uniknąć kolejnego rabunku.

Zobacz więcej

Wejście na polskie lotniska firm ochroniarskich nie powinno pogorszyć komfortu pasażerów. [FOT. BLOOMBERG]

Po kradzieży rzecznik belgijskiego lotniska informował, że środki bezpieczeństwa w Zavantem są zgodnie z normami EABL (Europejska Agencja Bezpieczeństwa Lotniczego). Związki zawodowe — że pracownicy firmy ochroniarskiej nie są odpowiedzialni za strefę, przez którą przedostali się bandyci. A policjanci skierowani do ochrony obiektu od dłuższego czasu mówią o brakach kadrowych. Na polskich lotniskach służby muszą się mierzyć z mniejszymi zagrożeniami: najczęściej to pozostawiony gdzieś bagaż albo agresywny pasażer.

Burza wokół polis

Od niedawna kontrolę bezpieczeństwa na polskich lotniskach zarządcy mogą powierzyć przedsiębiorcy, który ma odpowiednią koncesję Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Poza tym firma ubiegająca się o ochronę lotniska musi mieć także odpowiednią polisę odpowiedzialności cywilnej, której warunki określono w rozporządzeniu ministra finansów z 4 października 2012 r. I tu zaczęły się schody.

Firmy wystartowały w przetargach, ale nie miały polis i nigdzie nie mogły ich dostać. Narzekały, że nie da się spełnić wymagań rozporządzenia w zakresie gwarancji. Postulowały więc zmianę rozporządzenia. Resort finansów już nawet nad tym pracował. Kiedy jednak się okazało, że firma Securitas ma polisę spełniająca wymagania rozporządzenia, prace nad jego zmianą wstrzymano.

— Kilka miesięcy trwały konsultacje społeczne w sprawie nowych przepisów i uczestniczyły w nich zarówno firmy ochroniarskie, jak i ubezpieczeniowe. Wszyscy wiedzieli o wymaganiach rozporządzenia. Po prostu odpowiednio wcześnie zainteresowaliśmy się tą sprawą i wspólnie z naszym ubezpieczycielem pracowaliśmy nad umową. Rzeczywiście, nie można było dostać takiej polisy u polskich przedstawicieli, co nie znaczy, że nie można jej było dostać w ogóle — wyjaśnia Krzysztof Bartuszek, pełnomocnik zarządu ds. rozwoju Securitas.

Ostatecznie wszyscy zainteresowani kupili polisę u tego samego ubezpieczyciela co Securitas, czyli AIG.

Nie mówić hop

Możliwe jednak, że nie jest jeszcze ostatnie słowo w sprawie polis. Jak mówi Piotr Molenda, dyrektor departamentu ubezpieczeń morskich, lotniczych i reasekuracji w Towarzystwie Ubezpieczeń i Reasekuracji Warta, w przypadku ubezpieczenia OC firm ochroniarskich w zakresie ochrony lotnisk nie ma precyzyjnie określonego zakresu ochrony. Wielokrotnie podkreślano to w czasie konsultacji z administracją rządową na etapie przygotowywania prawa.

— Za podstawowy kłopot uważamy problem nieograniczonej odpowiedzialności za tzw. czyste straty finansowe, które nie podlegają zakresowi ochrony zgodnie z ujednoliconymi standardami międzynarodowego rynku ubezpieczeń lotniczych — tłumaczy Piotr Molenda. Dodaje, że Warta może zaoferować kompleksowy produkt odpowiadający standardom stosowanym przez największe lotniska na świecie, ale nie na warunkach rozporządzenia.

— Oferowanie rozwiązań w aktualnym kształcie rozporządzenia uniemożliwia ocenę ryzyka, a tym samym skalkulowanie składki. Ewentualne lokalne rozwiązania ubezpieczeniowe na warunkach rozporządzenia uznajemy za prowizoryczne i należy się spodziewać, że w razie zawirowań na rynku lotniczym, na przykład wystąpienia znacznej szkodowości, wzrostu limitów na skutek wzrostu ruchu w polskich portach lotniczych, problem będzie powracał — ocenia Piotr Molenda.

Ostrzejsze standardy

Czy ewentualne zmiany bardziej przysłużą się bezpieczeństwu pasażerów i ich wygodzie? Zdaniem Krzysztofa Bartuszka, o jakość bezpieczeństwa w polskich portach nie trzeba się martwić, bo w Polsce standardy są nawet nieco ostrzejsze niż w innych krajach, a audyty bardzo dobrze oceniały dotychczasowe służby dbające o to bezpieczeństwo. Działania, które mają podejmować firmy ochroniarskie na lotniskach, to przede wszystkim zapobieganie pojawieniu się na pokładzie samolotu materiałów i urządzeń niebezpiecznych.

— Wykonywane przez naszą firmę czynności kontroli bezpieczeństwa podlegają stałemu nadzorowi Straży Granicznej, Urzędu Lotnictwa Cywilnego i oczywiście zarządzającego portem lotniczym, a także audytom Komisji Europejskiej. W tym kontekście trudno mówić o zazębianiu się naszych kompetencji z innymi służbami operującymi w porcie lotniczym — informuje Jacek Klaudziński, dyrektor ds. ochrony portów lotniczych i morskich w firmie Konsalnet, która wygrała przetarg na usługikontroli bezpieczeństwa na warszawskim lotnisku im. Chopina. Dodaje, że elementem wspólnym jest jedynie możliwość podejmowania przez firmę ochroniarską interwencjiz wykorzystaniem broni (paralizatorów elektrycznych) i środków przymusu (kajdanek) w sytuacji zagrażającej bezpieczeństwu podróżnych lub zamachu na mienie znacznej wartości.

 

Czy wejście na lotniska firm ochroniarskich oznaczają zmiany dla pasażerów? Raczej nie. — Pasażerowie Portu Lotniczego we Wrocławiu nie odczuli zmian związanych z nowymi przepisami. Jeśli tak, to tylko na lepsze, bo skróciło się oczekiwanie na kontrolę bezpieczeństwa. Co ważne, wraz ze zmianą przepisów mamy bardziej elastyczną i dostosowaną do natężenia ruchu kontrolę nad bezpieczeństwem pasażerów. Stworzyliśmy specjalny program monitoringu ruchu na lotnisku. Pozwala on z wyprzedzeniem planować obsługę pasażerów, a następnie elastycznie, zależnie od potrzeb, uruchamiać dodatkowe ciągi kontroli bezpieczeństwa. Takie rozwiązania pozwoliły praktycznie zlikwidować kolejki do kontroli i skrócić oczekiwanie na bagaż po przylocie. Średnio na pojawienie się pierwszego bagażu na taśmie czeka się zaledwie 1,5 minuty — twierdzi Dariusz Kuś, prezes Portu Lotniczego Wrocław.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Rafał Fabisiak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu