Przygotowywana skrycie przez blisko rok w MON i KPRM ustawa to gigantyczny wręcz akt o randze kodeksu i grubości tomu, projekt obejmuje aż 805 artykułów na 447 stronach. Ta zbrojeniowa konstytucja zastąpi 14 dotychczasowych wycinkowych ustaw wojskowych, zaś w sumie znowelizuje 81 ustaw. Zawiera delegacje dla rządu oraz ministrów – głównie szefa MON, ale nie tylko – do wydania około 150 rozporządzeń wykonawczych. Rada Ministrów projektowi z 22 lutego nie nadała statusu pilności, ale PiS forsuje ustawę ekstraordynaryjnie – zostanie uchwalona przez Sejm już w przyszłym tygodniu, przy czym później Senat będzie miał standardowe 30 dni. Przyczyną alarmu oczywiście jest agresja Rosji na Ukrainę, która nastąpiła dwa dni po przyjęciu projektu. Dlatego rząd wprowadza kilka autopoprawek, m.in. chce skrócić vacatio legis, chociaż nieznacznie – ustawa miała wejść w życie od 1 lipca, zaś ma wejść 30 dni po ogłoszeniu, czyli mniej więcej pod koniec maja.
Ze względu na charakter ustawy, której skutki Polska będzie odczuwała długie lata, miesiąc przyspieszenia nic nie da, natomiast bardzo by się przydał na ścieżce legislacyjnej dla szczegółowego, merytorycznego przepracowania gigantycznej treści. W kryzysowej sytuacji opozycja generalnie zadeklarowała poparcie dla tak strategicznej ustawy, kodyfikującej prawodawstwo militarne, ale oczywiście zamierza wnieść wiele szczegółowych poprawek. Na przykład proponuje, aby w pracach Sejmu wykorzystane zostało doświadczenie polskich – czyli NATO-wskich – zdolnych generałów, których Antoni Macierewicz tak bezmyślnie i szkodliwie dla obronności kraju wyrzucał hurtowo podczas swojego ministrowania 2015-17 tylko dlatego, że na jego widok nie trzaskali służalczo obcasami. Niestety, będzie jak zawsze – szybko przeforsowany zostanie projekt rządowy z nielicznymi poprawkami autorstwa samego rządu. Powtórzy się zatem syndrom pakietu podatkowego tzw. Polskiego Ładu – szczytność idei zderzy się z fatalnymi błędami w wielu zapisach.
Znacznie ważniejsza od kalendarzowej jest rządowa autopoprawka finansowa. W wyjściowym projekcie ustawy wydatki zbrojeniowe z budżetu państwa miały w najbliższych latach osiągnąć następujący poziom w procentach PKB: 2022 – 2,2; 2023 – 2,3; 2024 i później – 2,5. Jeszcze niedawno ten ostatni parametr planowany był dopiero na rok 2030. W czwartek Jarosław Kaczyński zapowiedział jednak skokowy wzrost wskaźnika, już w 2023 r. ma on wynieść aż 3,0. Ale sam nominalny budżet to nie wszystko, ustawa przewiduje utworzenie całkiem nowego źródła – Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych (FWSZ), radykalnie różniącego się od podobnie nazywającego się dotychczasowego Funduszu Modernizacji Sił Zbrojnych. Nowy twór będzie prowadzony naturalnie przez Bank Gospodarstwa Krajowego, który posiada już doświadczenia w wykonywaniu podobnych zleceń rządowych. Utworzenie FWSZ oznacza, że kolejne miliardy zostaną sztucznie wykreowane i pójdą bokiem poza ustawą budżetową. Celem prowadzonej przez obecnych władców już całkowicie oficjalnie kreatywnej księgowości, żonglerki obligacjami etc. jest zamiatanie pod dywan łamania konstytucyjnego zakazu przekroczenia przez państwowy dług publiczny trzech piątych wartości rocznego PKB. Zagrożenie ze Wschodu od tygodnia staje się uzasadnieniem do zerwania ostrożnościowych kajdanów.
