Kott będzie rządził z tylnego siedzenia

opublikowano: 11-04-2012, 00:00

Twórca Millennium opuszcza fotel szefa banku, ale na emeryturę się nie wybiera. Usiądzie tuż za kierowcą

Wczoraj rano lotem błyskawicy rynek obiegła informacja, że odchodzi Bogusław Kott, prezes Millennium. Pojawiły się nagłówki — jak się okazuje, skrojone trochę na wyrost — obwieszczające odejście legendy polskiej bankowości. Niewątpliwie bankowiec z przeszło 20-letnim stażem, nestor sektora w Polsce, a przede wszystkim założyciel banku Millennium, którym nieprzerwanie kieruje, zasługuje na miano legendy. Jednak odejście Bogusława Kotta media ogłosiły nieco przedwcześnie. Sam zainteresowany mówi raczej o ograniczeniu aktywności i jej nowej formie.

BCP dało placet

Już od pewnego czasu Bogusław Kott mniej angażował się w sprawy banku. Od jego znajomych można było usłyszeć, że chętniej spędza czas na swoim jachcie niż w gabinecie prezesa.

— Ostatnio coraz więcej czasu poświęcał na nową pasję — fotografowanie — mówi anonimowo jeden ze znajomych szefa Millennium.

Spadek zainteresowania bankiem mógł być nieco mylący dla postronnych obserwatorów. Już kilka miesięcy temu pojawiły się pierwsze pogłoski o odejściu Bogusława Kotta, jednak nie z banku, lecz ze stanowiska prezesa, które miał zamienić na miejsce w radzie nadzorczej. Według informacji „Pulsu Biznesu”, projekt był już wstępnie uzgodniony z właścicielem — portugalskim BCP Millennium. Jednak w akcjonariacie spółki matki zaszły zmiany. Pierwsze skrzypce zaczęli grać Angolczycy z firmy paliwowej Sonangol (kontrolującej 15 proc. akcji), którzy w lutym tego roku wymienili prezesa. Ostatecznie jednak rewolucja na górze nie zniweczyła planów. Nowy szef BCP zgodził się na przejście Bogusława Kotta do rady nadzorczej. 20 kwietnia na walnym zgromadzeniu większościowy akcjonariusz zaproponuje jego kandydaturę. Bogusław Kott będzie członkiem nowego gremium od lipca 2013 r. Do tego czasu pokieruje bankiem, pomagając w wyborze swojego następcy.

— Moim zdaniem, należy go szukać wśród osób obecnie pracujących w zarządzie. To zespół ludzi, którzy znają bank bardzo dobrze — mówi Bogusław Kott.

Chairman of the board

„Konklawe”, zdaniem prezesa, może potrwać nawet 12 miesięcy. Według informacji „PB”, wśród menedżerów Millennium wiadomość o wewnętrznej rekrutacji i możliwościawansu nie wywołuje wielkiego poruszenia. Wszyscy spodziewają się, że Bogusław Kott — nawet gdy zasiądzie w radzie nadzorczej — nadal będzie kierował bankiem. Z pewnością nie zamierza ograniczać się do sprawowania nadzoru. W banku mówi się, że rolę tego gremium w zarządzaniu spółką postrzega inaczej, niż przyjęło się w Polsce. Podczas wczorajszej konferencji prasowej przyznał, że możliwe jest połączenie wzorców europejskich z anglosaskimi, czyli „stworzenie liniowego sposobu zarządzania z udziałem osób operacyjnych oraz sprawujących nadzór”.

We wczorajszym komunikacie BCP zapowiedział, że w ramach rady nadzorczej powstanie komitet strategii, którego organizacja zostanie powierzona Bogusławowi Kottowi. Według naszych informacji, będzie to jednak stanowisko tymczasowe. Docelowo były prezes ma zostać szefem rady nadzorczej z kompetencjami zbliżonymi do tych, jakie ma chairman of the board w spółkach anglosaskich — czuwający nad wytyczaniem i realizacją strategii banku. Nowy prezes będzie zaś pełnił funkcję CEO, czyli menedżera odpowiedzialnego za operacyjne zarządzanie instytucją.

23 Tyle lat Bogusław Kott nieprzerwanie kieruje bankiem.

OKIEM EKSPERTA

Jeszcze kilka chudych lat

IZA ROKICKA

analityk DI BRE Banku

Bank jest mocno zaangażowany w walutowe kredyty hipoteczne, co obecnie wydaje się raczej bagażem niż aktywem. Millennium zbyt agresywnie udzielało kredytów, nie zapewniając sobie długoterminowego finansowania w walucie. Teraz ponosi konsekwencje, co potrwa jeszcze kilka lat. Oczekuję znaczącego, rzędu 20 proc., spadku zysku w tym roku. Duży wpływ na moje szacunki mają oczekiwania co do wysokości rezerw na kredyty hipoteczne.

OKIEM EKSPERTA

Za stare grzechy

TOMASZ BURSA

analityk Ipopema Securities

Millennium podniosło kapitał, ale rentowność na poziomie 10 proc. nie jest satysfakcjonująca. To wciąż nie jest pierwsza liga. Bank cierpi za stare grzechy. Musi trzymać kapitał ze względu na rosnące wymogi kapitałowe dla kredytów walutowych i trudno będzie go użyć do sprzedaży innych produktów. Czy nowy prezes będzie w stanie w krótkim okresie fundamentalnie zmienić obraz Millennium? Nawet jeśli miałby kompetencje w zakresie sprzedaży, bez kapitału niczego nie sprzeda. Potrzebne są zmiany na poziomie strategicznym, dywersyfikujące stronę depozytową banku.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu