KPS Food nie zważa na rynkowe turbulencje

Łukasz RawaŁukasz Rawa
opublikowano: 2025-03-12 20:00

Drobiowy gigant inwestuje setki milionów złotych w zwiększenie mocy produkcyjnych zakładów w Pionkach, Radomiu i Jedlińsku. Stawia na nowoczesne technologie.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie inwestycje realizuje KPS Food
  • jakie są plany KPS Food na przyszłość
  • jakie wyzwania stoją przed branżą drobiarską
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Grubo ponad 400 mln zł wydała w ubiegłym roku spółka KPS Food na unowocześnienie swoich zakładów. W Pionkach przeprowadzono rozbudowę przetwórni, uruchomiona została nowa linia do produkcji dań gotowych, a także zmodernizowano zaplecze. Skala inwestycji to ok. 100 mln zł. W Radomiu powstał nowy magazyn pomocniczy, a linia trybowania nogi i system pakowania zostały gruntownie unowocześnione. Ta inwestycja pochłonęła 120 mln zł. Największe wydatki producent poniósł w Jedlińsku.

– W ten zakład zainwestowaliśmy ok. 200 mln zł, przede wszystkim w linie do produkcji mokrej karmy dla zwierząt – mówi Jarosław Krzyżanowski, prezes KPS Food.

Szef firmy wskazuje, że rozbudowa infrastruktury to konsekwencja rosnącego popytu oraz wymagań rynkowych. Część projektów wynika z rozwoju biznesu i nowych kontraktów, inne służą poprawie efektywności czy realizacji celów z zakresu transformacji energetycznej.

– Inwestujemy w rozwój portfolio produktów i wdrażamy innowacje. Nowa linia do produkcji zup to jeden z przykładów poszerzania oferty, a projekty związane z gospodarką o obiegu zamkniętym pozwalają lepiej zagospodarować odpady z produkcji rolno-spożywczej – podkreśla Jarosław Krzyżanowski.

Kryzys surowcowy

KPS Food nie oszczędza na wydatkach rozwojowych mimo trudnej sytuacji surowcowej w branży i stale spadającej liczby ubijanych ptaków.

– Ze względu na rzekomy pomór drobiu część hodowli jest wyłączona, więc mamy mniejsze dostawy – przyznaje Jarosław Krzyżanowski.

Problem dotyka nie tylko jego firmę, ale całą branżę. Niektóre zakłady muszą całkowicie zawieszać uboje w wybrane dni, bo po prostu nie mają surowca. Import nie jest rozwiązaniem, ponieważ z zasady żywca drobiowego nie sprowadza się z odległości większej niż 150 km.

Sytuacja jest coraz gorsza. W 2024 r. w Polsce wykryto 21 ognisk rzekomego pomoru drobiu, a w 2025 już 14 - w stadach komercyjnych.

– Mamy pomór już na wschodzie i w centralnej Polsce. Niestety, będzie brakowało ptaków do uboju. Spadnie eksport, bo z obszarów zapowietrzonych nie można wysyłać drobiu do krajów trzecich – alarmuje prezes KPS Food.

Choroba zmusza do optymalizacji

Pytanie, skąd wziął się rzekomy pomór drobiu. Jak mówi Jarosław Krzyżanowski, w Polsce nie było tej choroby od kilkudziesięciu lat.

– Krążą słuchy, że stało się to tak jak z afrykańskim pomorem świń, czyli że choroba została przywieziona celowo zza wschodniej granicy. Trudno powiedzieć, czy to prawda, ale faktycznie zaczęło się od wschodu i niestety się rozniosło – zaznacza prezes KPS Food.

Mimo tych trudności KPS Food zamierza dalej rozwijać sieć dystrybucji, zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym oraz intensywnie poszukiwać nowych klientów.

– Koncentrujemy się także na maksymalnym wykorzystaniu potencjału surowców niskocennych, szukając dla nich optymalnej wartości w sprzedaży – podkreśla Jarosław Krzyżanowski.

W zeszłym roku Grupa KPS Food, której działalność obejmuje produkcję drobiu, ubojnię, przetwórstwo i transport, zanotowała rekordowe przychody na poziomie 1,385 mld zł. Zysk wyniósł 194,5 mln zł, a EBITDA była na poziomie 213,9 mln zł.

OKIEM EKSPERTA
Mięso trzyma się mocno
Grzegorz Mech
business development manager Consumer Panel Services YouGov

Mięso i wędliny to jeden z filarów rynku FMCG. W 2024 r. polskie gospodarstwa domowe wydały na nie ponad 34 mld zł – o 3,6 proc. więcej niż rok wcześniej. Średnie roczne wydatki przekroczyły 2,5 tys. zł na gospodarstwo. Po sześciu latach spadków w 2024 r. rynek odnotował niewielki wzrost wolumenu - w przypadku wędlin – o 0,3 proc., mięsa czerwonego - o 1 proc.

Głównym kanałem sprzedaży są dyskonty, a konsumenci coraz chętniej sięgają po produkty pakowane, ze względu na wygodę, higienę i dłuższą trwałość. Stanowią one już ponad połowę sprzedaży w każdej kategorii, np. w przypadku wędlin jest to 53 proc., a drobiu 54 proc. Jeszcze niedawno dominowały produkty na wagę.