Krajowe instytucje uratowały GPW!

KZ, AS
opublikowano: 19-12-2008, 15:13

Miało być gorącą. I było. Pod koniec sesji ktoś (z zagranicy) rzucał koszykowe zlecenia sprzedaży akcji. Na szczęście pojawił się rycerz na białym koniu. - Kolejnemu fixingowi cudów zapobiegły polskie instytucje finansowe - dowiedział się "PB".

Choć w odniesieniu do polskiego rynku "trzy wiedźmy" to tylko symbol (rynek opcji praktycznie nie istnieje, grane są jedynie futures), to dziś inwestorzy z wyjątkową uwagą śledzili ostatnią godzinę notowań ciągłych. Działo się sporo, a przeciąganie liny zakończyło się porażką kupujących.

W oparciu o wartość indeksu WIG20 w ostatniej godzinie notowań ciągłych oraz poziomu z zamknięcia handlu ustalony będzie ostateczny kurs rozliczeniowy grudniowej serii kontraktów terminowych.

Kilka dni temu Komisja Nadzoru Finansowego ostrzegała, że ze względu na dużą koncentracją krótkich pozycji na futures w rękach jednego inwestora, istnieje ryzyko podaży akcji na rynku kasowym. Obawy te odstraszyły inwestorów na tyle, że dziś handel na GPW jest śladowy. Do godz. 15.10 obroty papierami największych spółek podsumowano na łącznie 335 mln zł. Ostatnią godzinę notowań ciągłych indeks rozpoczynał z poziomu 1796 pkt. (+0,33 proc.). Indeks od razu zszedł jednak pod kreskę, ale jego wartość co chwilę skakała z ujemnej do dodatniej strefy.

"Po "zmyłce" z pierwszych minut kiedy pojawiło się kilka dużych koszyko akcji na sprzedaż, trwa atak (a może kontratak) popytu, mimo iż kontrakty terminowe na Nowy Jork nieco osłabły. Wzrost na GPW podsyciły lawionowo aktywowane zlecenia STOP LOSS dla serii FW20Z08, który wywindowały ten kontrakt aż do 1843 pkt." - pisał w komentarzu późnym popołudniem Jacek Tyszko, analityk DM BOŚ.

Im bliżej jednak końca notowań ciągłych, tym bardziej przewaga kupujących topniała. Widać było zlecenia koszykowe, a aktywność inwestorów była znacznie wyższa, niż w pierwszej fazie sesji. Przez godzinę licznik obrotów na rynku powiększył się o blisko ponad 400 mln zł, do 768 mln zł. Przd fixingiem WIG20 zatrzymał się na poziomie 1796 pkt. (+0,35 proc.), ale w ostatniej fazie handlu indeks zepchnięto do 1777,90 pkt. (-0,7 proc.). Obroty sięgnęły ostatecznie 1,2 mld zł. 

Całą, piątkową sesję bacznie obserwowali przedstawiciele Komisji Nadzoru Finansowego. - Było spokojniej, niż myśleliśmy. W ostatniej godzinie notowań ciągłych pojawiły się koszykowe zlecenia sprzedaży akcji z WIG20. Drastycznym zmianom indeksu zapobiegło jednak wcześniejsze skrócenie pozycji na kontraktach terminowych i pojawienie się znaczącego popytu na rynku akcji - powiedział nam po sesji Łukasz Dajnowicz, rzecznik strażnika prawa na giełdowym podwórku - Komisji Nadzoru Finansowego.

Według niektórych, krajowych maklerów koszykowe zlecenia sprzedaży akcji na piątkowej sesji płynęły głównie z zagranicy. Co ciekawe wśród kupujących, którzy skutecznie bronili krajowe indeksy przed gwałtownymi zmianami, były ponoć krajowe instytucje finansowe. Chodzi przede wszystkim o kilka otwartych funduszy emerytalnych. Co na to KNF? - Analiza zleceń i transakcji z piątkowej sesji potrwa kilka dni - mówi Łukasz Dajnowicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: KZ, AS

Polecane