Kredyt przestał być kulą u nogi firmy

JKW
opublikowano: 12-06-2007, 00:00

Banki biją się o firmy korzystające z unijnego wsparcia. Przedsiębiorcom w to graj.

Banki biją się o firmy korzystające z unijnego wsparcia. Przedsiębiorcom w to graj.

Jeszcze niedawno przedsiębiorca nie miał wyboru — realizując inwestycję przy udziale funduszy unijnych, musiał obowiązkowo zaciągnąć na nią kredyt. Przymus nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem, dlatego dobrze się stało, że Ministerstwo Rozwoju Regionalnego zrezygnowało ze stosowania tego przepisu w tworzonych obecnie krajowych programach operacyjnych. W większości programów regionalnych pożyczka prawdopodobnie także nie będzie wymagana. Nie oznacza to jednak, że kredyt to diabeł, którego należy się bać. Chociaż współpraca z bankiem kosztuje, to może się opłacić.

Pełen serwis

— Ponieważ dofinansowanie unijne opiera się na zasadzie refundacji (pieniądze dostaniemy po rozliczeniu inwestycji), z pewnością większość przedsiębiorców będzie szukała zewnętrznego źródła finansowania. To szansa dla banków, dlatego te starają się zwabić klienta ofertą skierowaną specjalnie do takich firm — mówi Jarogniew Podeszwa, wicedyrektor departamentu funduszy europejskich w F5 Konsulting.

Bankowi zależy na tym, żeby klient otrzymał dofinansowanie — dopiero przyznanie wsparcia skutkuje udzieleniem kredytu. Dlatego małe i średnie firmy, szczególnie potrzebujące pomocy doradczej i prawnej, niezależnie od współpracy z doradcami, którzy zajmują się kwestiami merytorycznymi, mogą poprosić banki o radę w sprawach finansowych. Mają wówczas kompleksową obsługę obejmującą przygotowanie wniosku o dofinansowanie, przez monitoring realizacji projektu, aż do jego rozliczenia.

Współpraca z bankiem może więc ułatwić przedsiębiorcy przeprowadzenie inwestycji, ale może też mieć decydujące znaczenie w czasie samego ubiegania się o dotację.

— Projekt, zanim trafi na stół komisji konkursowej, jest dodatkowo analizowany przez specjalistów w banku. Taka wcześniejsza ocena po pierwsze pozwala wychwycić ewentualne mankamenty przedsięwzięcia, a po drugie — w przypadku przyznania kredytu — może zwiększyć wiarygodność wniosku przy weryfikacji dokonywanej przez komisję z instytucji pośredniczącej — uważa Jarogniew Podeszwa.

Miękkie lądowanie

Należy pamiętać, że składając wniosek o dofinansowanie, przedsiębiorca nie może mieć pewności, że dotację otrzyma. W razie niepowodzenia wcześniejsze zaciągnięcie kredytu może uchronić przedsiębiorstwo od katastrofy — posiada ono wówczas alternatywne źródło finansowania.

— Rolą banku jest takie przygotowanie finansowania inwestycji, aby można było ją realizować bez względu na wynik aplikowania o dotację. Banki starają się więc tak analizować przedkładany przez klienta projekt, żeby sprawdzić, czy obroni się on w każdym przypadku. Przedsiębiorca ma więc zapewniony plan awaryjny — twierdzi Arkadiusz Lewicki ze Związku Banków Polskich.

To nie koniec korzyści. Firmy, które mają szanse na dofinansowanie z UE, to łakomy kąsek dla banków. Są znacznie bardziej wiarygodne, ponieważ kredyt ma większe zabezpieczenie. Ostra konkurencja oczywiście sprzyja klientom, czyli przedsiębiorcom.

— Warunki dostępu do kredytu na realizację inwestycji dotowanej z UE są łagodniejsze niż w przypadku zwykłych, rynkowych pożyczek. Banki obniżają marże i ograniczają rygory związane z zabezpieczeniami — mówi Arkadiusz Lewicki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JKW

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu