Kryminał z harlequinem w tle

aktualizacja: 07-04-2017, 12:41

Kryminał jest jak mała czarna – zawsze modny. W zalewie powieści tego typu rzadko, ale jednak czasem trafi się perełka, co jakiś czas zdarzy się coś zupełnie nie do przeczytania, najwięcej zaś jest książek po prostu przyzwoitych, dobrze się czytających średniaczków. Takich jak np. „Każdy jej strach” Petera Swansona.

Taki dość schematyczny, odpowiednio straszny, mocno wciągający kryminał to dokładnie to, czego oczekujemy i na nic więcej autor nie musi się silić, żeby wykonać dobrą robotę.

Zobacz więcej

Peter Swanson, "Każdy jej strach" wyd. Marginesy 2017 ARC, Marginesy

Lekko przerażająca powieść, którą z przyjemnością pochłonie się w jeden czy dwa deszczowe wieczory to kryminał na piątkę. Za taki można by było uznać powieść Petera Swansona Każdy jej strach. Niestety. Dobre wrażenia z lektury psuje w nim ostatnia, zupełnie niepotrzebna scena.

Szkoda, bo autor wspiął się na całkiem wysoki poziom i zaryzykował odejście od klasycznego schematu kryminału, który zaczyna się od znalezienia zwłok, opowiada o śledztwie, by na koniec ujawnić, kto zabił. Swanson gdzieś w połowie książki ujawnia tożsamość mordercy, więc czytelnik już wie, że nie to będzie kluczowa sprawa w całej powieści. Historia skupia się na postaci młodej kobiety, która dochodzi do siebie po traumatycznych przeżyciach. Dostaje propozycję zamiany mieszkań – ona miałaby przez pół roku mieszkać w lokum swojego nieznanego kuzyna w Bostonie, on zaś miałby przejąć jej lokal w Londynie.

Dziewczyna zgadza się, mimo dręczących ją obaw, które po równo wynikają ze strasznych doświadczeń oraz z wrodzonej nerwicy. Na miejscu czeka ją nie tylko luksusowy apartament, lecz także trup w sąsiednim mieszkaniu, cień kuzyna powiązanego z zamordowaną, natrętne lęki i podejrzenia oraz narastający strach. Powieść ma charakter polifoniczny, bo opowieść Kate jest przeplatana rozdziałami, gdy do głosu dochodzą jej kuzyn czy morderca, którzy zdradzają nam szczegóły ze swojej poplątanej przeszłości. Ponadto dowiadujemy się też o rozterkach i uczuciach sąsiada kuzyna Kate, który podkochiwał się w zamordowanej dziewczynie i nawiązuje romans z główną bohaterką…

Splątane losy bohaterów układają się w sensowną, choć nieco nieprawdopodobną całość w miarę rozwoju akcji. Najciekawszym zabiegiem okazuje się właśnie ujawnienie tożsamości mordercy długo przed zakończeniem powieści, które zamiast uspokoić, bardziej przeraża. Kiedy bowiem wychodzi na jaw, że w czasie pobytu Kate w mieszkaniu kuzyna, zabójca cały czas ukrywał się w tym samym lokalu, trudno się nie wzdrygnąć. Pod koniec pojawia się słodko-gorzkie rozwiązanie wątku kryminalnego, trochę przemocy i krwi oraz czarno-białe rozdanie kar tym złym i nagród tym dobrym. Gdyby na tym się skończyło, byłoby jak trzeba, żaden wielbiciel kryminałów by się nie obraził. Niestety Swanson nie powstrzymał się i dodał jeszcze na sam koniec scenę napisaną w stylu zupełnie z innego porządku. To  spotkanie dwojga romansujących wcześniej bohaterów, którzy splatają się w uścisku. Robi się słodko aż do mdłości, a po atmosferze grozy nie zostaje nawet ślad. Romans, który krył się w tle historii o zbrodniach, wychodzi na pierwszy plan i czytelnik właściwie nie wie, co przed chwilą przeczytał – kryminał czy może jednak harlequin.


© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Joanna Dobosiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Po godzinach / Kryminał z harlequinem w tle